Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16829 miejsce

Operacja śliwkowy pudding, czyli rozejm bożonarodzeniowy w Ypres

Mija 98 lat od niezwykłego wydarzenia, jakie miało miejsce w czasie I wojny światowej w okolicach Ypres. Stacjonujący tam alianccy i niemieccy żołnierze spontanicznie zawarli rozejm na czas Bożego Narodzenia 1914 roku.

Na ziemi niczyjej w Boże Narodzenie 1914 roku / Fot. public domainZabytkowe belgijskie miasteczko Ypres w Zachodniej Flandrii liczące około 35 tys. mieszkańców, kojarzy nam się z iperytem czyli gazem musztardowym po raz pierwszy użytym tu do celów bojowych w czasie I wojny światowej, w 1917 roku. Zanim jednak do tego doszło, miały tam miejsce wypadki, o których historycy długo milczeli.

Po pierwszych poważnych bitwach jesienią 1914 roku nazywanych wyścigiem do morza, Brytyjczycy przejęli Ypres z rąk Niemców. Miasto zostało zniszczone atakami lotniczymi i artyleryjskimi.

Krzyż postawiony niedaleko Ypres w Belgii w 1999, dla upamietnienia miejsca rozejmu bożonarodzeniowego z 1914 / Fot. Redvers/Public domainDla Niemców była to rzeź niewiniątek. Armie niemieckie składające się z młodych ochotników i studentów, poniosły ogromne straty w starciu z mniejszymi, lecz bardziej doświadczonymi oddziałami brytyjskimi, w skład których wchodzili także żołnierze z Indii.

Żołnierze alianccy byli równie wyczerpani i przerażeni ogromem strat w ludziach, od czasu rozpoczęcia wojny. Rano, 25 grudnia 1914 usłyszeli kolędę "Stille nacht" ("Cicha noc"), dochodzącą z niemieckich okopów. Kiedy wyjrzeli, odkryli choinki przystrajane wzdłuż wrogich pozycji. Brytyjczycy zaczęli śpiewać swoją kolędę po angielsku. Niemcy znali tę pieśń. Dołączyli do nich śpiewając po łacinie Adeste fideles. Powoli kolumny niemieckich żołnierzy opuściły swoje okopy i zbliżyły się do ziemi niczyjej. Zawołali Brytyjczyków, aby do nich wyszli. Żołnierze złożyli sobie życzenia, obdarowali się słodyczami i papierosami. Pogrzebali towarzyszy zabitych w boju. Szkoci pogrzebali zwłoki swoich kolegów we wspólnym grobie z Niemcami.

Początkowo bratali się tylko prości żołnierze. Później dołączyli do nich oficerowie. Rozejm miał trwać do godziny 8:30 drugiego dnia świąt. Oficerowie wymienili się prezentami: Niemcy ofiarowali Brytyjczykom beczkę piwa, a Brytyjczycy zrewanżowali się śliwkowym puddingiem. Chociaż żołnierze obu stron powinni pozostać w okopach, to do południa połowa brytyjskiego frontu spontanicznie zawarła rozejm z niemieckimi oddziałami na swoich odcinkach. Rozegrano nawet mecz piłki nożnej.

Wiadomość o brataniu się żołnierzy dotarła do dowództwa brytyjskiego dość późno. 26 grudnia wyżsi oficerowie z obu stron usiłowali rozejm zakończyć. Mimo że oficjalnie skończył się on o wpół do dziewiątej rano, nie podjęto walki. Nikt nie chciał wystrzelić pierwszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Opowieść nie tyle wzruszająca co wręcz rozdzierająca. Podobnie jak cała ta wojna. Odniosę się jeszcze do tego pisząc niebawem o przyczynach i pierwszych miesiącach Wielkiej Wojny. Pierwsza światowa jest wojną zapoznaną tzn. niby powszechnie wiadomo o niej wszystko to, co najważniejsze, ale ... Spodziewam się dowieść, że tak nie jest. Np. kto zdaje sobie sprawę z tego (nie mam na myśli oczywiście historyków zajmujących się XX wiekiem), jaka była prawdziwa przyczyba zakończenia tej wojny? Mam na myśli oczywiście główną przyczynę. Otóż była nią największa i najbardziej śmiercionośna epidemia jaka kiedykolwiek pojawiła się na świecie - grypa hiszpańska, zwana w skrócie hiszpanką. Była to jedyna pandemia, która ogarnęła cały świat, z wyjątkiem dwóch państw wyspiarskich, które ogłosiły, że ich okręty wojenne zatopią każdy statek zbliżający się do ich wybrzeży.

Poruszono tu wątek religijny... Otóż uwzględniając tę epidemię oraz niesłychane okrucieństwa, a także podeptanie z całej siły Dzesięciu Przykazań, jakie nastąpiło na tej wojnie jako człowiek wierzący w Najwyższego pragnę to podsumować. Bóg w Trójcy Jedyny ma cały ocean milosierdzia i przebaczenia dla tych, którzy żałują swoich grzechów, nawracają się i pokutują. Jednak nawet ocean ma swoje granice, a ludzkie zaparcie w grzechu powoduje, że w końcu odsłania się oblicze Boga pomsty. Wówczas biada ludziom, zwłaszcza tym najbardziej zadufanym. Pod tym względem pierwsza światowa niestety nigdy się nie skończyła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krystyno,
Dzięki za ciekawy artykuł.Historia wojen zna wiele przypadków lokalnego bratania się wrogich sobie żołnierzy lub zawierania krótkotrwałych rozejmów. Czasami obie walczące strony gwarantowały sobie bezpieczne korzystanie ze studni znajdującej się na ziemi niczyjej (tak bylo w czasie walk po Monte Cassino)

Natomiast skala i uwarunkowania opisanego przez Ciebie rozejmu są chyba jedyne w znanej historii

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za pochlebne recenzje.

W moim liceum w jednaj, z sal lekcyjnych widniało hasło: Historia jest nauczycielką życia.
Często myślę, że niewiele osób chce skorzystać z jej lekcji...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z lepszych materiałów traktujący o mało znanych kulisach I wojny światowej. Gratulacje :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdy jechałam do Ypres, ogromne wrażenie zrobiły na mnie cmentarze z czasów I wojny światowej. Do tej pory jest tam ponad 700000 grobów z tego okresu!!! Ginęli młodzi chłopcy, nie wiadomo po co... O 10-kilometrowy pas bagien zginęło pół miliona ludzi, po to tylko, by tę ziemię utracić parę miesięcy później.
Z czasów II wojny też są tam cmentarze. Można znaleźć polskie nazwiska, gdyż walczył tam generał Maczek.

Jeśli chodzi o rozejmy bożonarodzeniowe, to było ich oczywiście więcej, ale miały charakter odgórny. Ten, który opisałam, był spontaniczny i "oddolny".

Na wschodnim froncie były również spontaniczne rozejmy, ale miały jeszcze inne podłoże (front rosyjski, Rewolucja Październikowa).
Na naszym froncie czasem brat walczył przeciwko bratu, gdy Polska była pod zaborami, stąd częste dezercje i niechęć do prowadzenia walki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krysiu, wspaniały tekst i w odpowiednim czasie. Bezsensowność i głupotę ludzką (chodzi mi o wojny,choćby nawet te najbardziej sprawiedliwe) trzeba pokazywać wszędzie i na każdym kroku. Można to również rozciągnąć na "wojny" między ludźmi żyjącymi w pokoju... kiedy na co dzień do siebie nie strzelają...
Gdzie tutaj jest logika i jak się ma do tego wiara? Kilka godzin wcześniej jatka (lub kłótnie), trochę kolęd i spontanicznego rozejmu na tradycyjny opłatek, a za chwile dalej rzeź ( lub dąsy i nienawiść)?! To się w głowie nie mieści...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesująca historia, przecztałam z wielkim zainteresowaniem. Przypomniała mi historię wojenną mojego dziadka, który też opowiadał o rozejmach światecznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.