Facebook Google+ Twitter

OPINIE: Nerwy Bronisława Komorowskiego nie na wodzy

To co miało być atutem marszałka, czyli siła spokoju, nagle znalazło się po stronie Jarosława Kaczyńskiego. Co prawda powódź zmotywowała go do wielu krytycznych słów pod adresem rządu, ale po chwili wrócił do "polityki współpracy".

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bronislaw_Komorowski_2010_grey_crop.jpg adres do zdjęcia / Fot. wikimedia commonsNa kilka dni Jarosław Kaczyński pokazał nam swoją dawną, czyli nieco agresywną i skorą do zaczepki twarz. Powódź, tragedia ludzi, czasem nieskoordynowane działania tych, którzy mieli pomagać i wreszcie pomoc finansowa jaką zaoferował Donald Tusk, w wysokości 6 tysięcy, płaconych od ręki każdemu gospodarstwu, które ucierpiało, nie mogły ujść uwadze prezesa PiS. Uwadze, która zresztą została wyrażona nieco ciętą i jak najbardziej w starym stylu, retoryką.

Sporo jest tych, którzy oskarżyli Kaczyńskiego o malowaną przemianę. Od publicystów, przez opozycję i dziennikarzy. Najbardziej ekspresyjnie i teatralnie, jak zwykle, pokazał to Janusz Palikot. Z drobną, i dobrze mu znaną, przesadą. Te krytyczne uwagi, chyba zmobilizowały lidera opozycji do większej powściągliwości, bo znowu wrócił do swojego łagodnego wizerunku. I przynajmniej na razie dalej się go trzyma.

O dziwo, pewne zmiany w informacji werbalnej, jakie podczas i po powodzi wprowadził Jarosław Kaczyński, nie spowodowały rewolucji w jego notowaniach. Przynajmniej tych sondażowych. Tendencja wzrostowa, z mniejszymi, lub większymi odchyleniami, ciągle się utrzymuje. Ciągle też, choć już nieco mniejsza, jest przewaga Bronisława Komorowskiego.

Być może słupki Kaczyńskiego nie zaczęły nagle spadać, bo swoimi słowami do rządu i premiera, wyraził on emocje wielu Polaków. Nie tylko tych, którzy w tragedii ucierpieli, ale też tych, dla których widok zalanych domów i wszechobecnej wody był codziennością, nawet jeśli tylko telewizyjną. Również oni, często widzieli nieporadność polityków, samorządowców, wreszcie niewystarczające działania, które tej tragedii mogły zapobiec, nawet jeśli wina PO i PiS jest w tej mierze dokładnie taka sama.

Dla wielu pomoc jaką zaoferował rząd poszkodowanym była niewystarczająca, choć identyczna jak pomoc powodzianom, zaoferowana przez rząd PiS podczas ostatniej powodzi. Nie wszyscy jednak to pamiętają, a posłowie i prezes Prawa i Sprawiedliwości, na pewno pamiętać nie chcą.

Tak, czy inaczej, sztab Bronisława Komorowskiego, który mówiąc szczerze, zupełnie nie ma pomysłu na kampanię, liczył, że słowa Kaczyńskiego na wałach, to tylko wstęp do agresywnej kampanii. Tak się jednak nie stało. Polityka współpracy, bo miłości już niekoniecznie, wróciła znowu, po kilku dniach.

Poncyliusz i Kluzik-Rostkowska, których wpływ na kampanię, jest trudny do oszacowania i nie wykluczone, że są tylko dodatkowym argumentem dla podkreślenia przemiany prezesa, wciąż do tej metamorfozy przekonują. Sztab marszałka, natomiast, nie ma antidotum na tę kampanię i tylko ogląda się na poczynania przeciwnika. Sam kandydat PO chyba zaczyna się tym mocno niepokoić, bo choć wielokrotnie podkreślał, że jego przewaga nadal jest duża, to jednak jego język zaczyna nieco kąsać. Jak nie Kaczyńskiego, to dla odmiany Napieralskiego. Także Telewizji Publicznej nie uszło na sucho, za to, że w razie niepojawienia się Komorowskiego na niedzielnej debacie, przyszykowałaby dla niego pusty fotel i odpowiedni komentarz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

jeżeli sztab miałby za zadanie pracować po to, aby wiedzieli o tym wolontariusze, to przykro mi, ale posiadanie takiego sztabu jest tak samo korzystne dla kandydata jak stado owiec na ruchliwej ulicy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak ja uwielbiam czytać, o tym, że autor zna dokładnie sztab i wie na co liczył.
Znaczy jest w nim przynajmniej woluntariuszem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.