Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41605 miejsce

Opinie po walce Adamek - Kliczko. Surowa lekcja od "Doktora"

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-09-14 21:29

Wstydu nie było, ale nie było też walki stulecia, czy nawet pojedynku roku. Starcie Witalij Kliczko - Tomasz Adamek, zgodnie z przewidywaniami, okazało się jednostronnym widowiskiem, w którym pierwszoplanową rolę zagrał Ukrainiec.

Czy ktokolwiek wierzył w zwycięstwo Polaka w federacji WBC? Może tylko jacyś niepoprawni optymiści. Niestety, sama wiara to przecież w boksie za mało i dlatego "Góralowi" z Żywca nie dawali żadnych szans bukmacherzy, koledzy po fachu i najbardziej prestiżowy magazyn bokserski "The Ring".

Niektórzy pytają, po co Tomasz Adamek w ogóle zdecydował się na tą walkę, skoro wynik był od początku przesądzony. Odpowiedź jest prosta: prestiż sportowy i pieniądze. Nie każdy bokser ma prawo rzucić rękawice mistrzowi. Tu trzeba jednak udowodnić, że się na takie wyróżnienie zasługuje. Przepustką do walki o tytuł mistrzowski jest ciężka praca, żmudne wspinanie się na szczyt, zwycięstwa oraz wysoka pozycja w rankingu federacji WBC. To wszystko ma już Adamek na zawodowym ringu i dlatego spotkał go zaszczyt. Inaczej tego nazwać nie można, bo Kliczko zgadza się oklepywać do krwi tylko najlepszych na świecie.

"Góral" nie mógł wygrać tego starcia, ale był w stanie przejść do historii, jako czwarty rywal Witalija Kliczko, który wytrzymał w ringu z Ukraińcem do ostatniego gongu. Nie udało się, ale niewiele brakowało. Polak i tak stratny nie jest. Zyskał przecież finansowo i medialnie, bo fachowcy od boksu na całym świecie komentują jego postawę dość pozytywnie. "The Ring" napisał, że Adamek pozostawił po sobie lepsze wrażenie niż Anglik David Haye w walce z młodszym z braci Kliczków - Władimirem. Trudno się nie zgodzić. Haye przed walką zrobił wielkie show, które niewiele miało wspólnego z boksem. Na ringu co prawda pokazał genialną szybkość, zwinność, refleks i pierwszorzędną sztukę uników, ale w ogóle nie atakował, a zatem unikał nie tylko ciosów rywala, lecz samej walki.

Tomasz Adamek nie bał się atakować i, ponieważ nie miał nic do stracenia, postawił wszystko na jedną kartę. Wiedział, że to jego walka życia i chciał to wykorzystać. Ale był bezradny od pierwszej do ostatniej minuty. Takie są fakty.
To nie było starcie gigantów. Gigant w wadze ciężkiej jest tylko jeden. O samej walce nie mam zamiaru pisać, bo każdy ją widział. Wszystko zostało już o niej chyba powiedziane i napisane, więc chciałem tylko krótko skomentować wypowiedzi obu bokserów po walce.

(Tomasz Armuła)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.