Facebook Google+ Twitter

OPINIE: Prezydentura obietnic czy reform?

Polacy zdecydowali, że zamiast kontrolować rząd z Belwederu, wymagać od Tuska i patrzeć mu na ręce lepiej, żeby prezydent seryjnie podpisywał nadchodzące z sejmu ustawy.

Przy okazji tych wyborów odpowiedzieliśmy sobie na pytanie, co jest dla nas ważniejsze: spokój czy prawda. Bronisław Komorowski nie popadnie w konflikt z władzą Tuska. Zwyciężyło hasło "zgoda" - między Belwederem a siedzibą premiera. Część z nas - niewiele mniej niż ci którzy popierają marszałka - chciała wydelegować J. Kaczyńskiego do skarcenia "nierozgarniętego" rządu i przypilnowania wypełnienia obietnic podarowanych w imieniu Platformy Obywatelskiej. Nie udało się. To chyba lepiej. Może - zasłaniający się dotąd cieniem IV Rzeczpospolitej - obóz rządzący weźmie się wreszcie do roboty.

Przebieg kampanii


Wyższa frekwencja w drugiej turze nie zaskoczyła. Dla elektoratu pierwszy tydzień był przymiarką do ostatecznego rozdania. Wgląd w kryteria demograficzne wykazuje, że w pierwszej turze do urn ruszyły kobiety. Teraz zagłosowało więcej mężczyzn i ludzi młodych. Komorowskiego poparły miasta, Kaczyńskiego tereny wiejskie. Polska - w tych wyborach - podzieliła się równo na pół: wschodnią i zachodnią.

Zaplecze Komorowskiego podążyło peryferyjnym torem wpływu i postanowiło rozwodnić konfrontację programową. Temu służyła unifikacja zasadniczych punktów na mapie gospodarczej. Wyrazistsze pomysły na polską gospodarkę, edukację i infrastrukturę były jednak atutem prawicy. Przejmując od PiS-u hasła antyprywatyzacyjne i pacyfistyczne od lewicy, partia Tuska ryzykowała utratę liberalnej tożsamości. Mogła się też wydać pozbawiona czegoś naprawdę własnego. Większość wyborców przyjęła jednak tę zmianę z uznaniem i bez podejrzeń.

Nad kandydatem PO wisiało fatum poprzednich wyborów prezydenckich. Sztab Komorowskiego liczył się z powtórką tamtego scenariusza. Kolejnym stresorem dla obu kandydatów w tej kampanii były sondaże. Najbliższe rzeczywistości okazały się badania zamówione przez Telewizję Publiczną.


Obietnice wyborcze


W wielu polskich rodzinach dyskusja wyborcza zredukowała się do odpowiedzi na pytanie "czy Komorowski obiecuje tak, jak kilka lat temu - w wyborach do sejmu - Donald Tusk?". Niemała część opinii publicznej, samodzielnie i bez pomocy sztabu wyborczego pod komendą Poncyliusza przyprawiła Donaldowi Tuskowi długi nos Pinokia. Większość uwierzyła w zapowiadane lepsze jutro.

Obietnice Kaczyńskiego były z pewnością bardziej umiarkowane i silniej umocowane w jego programie, przez co straciły na kolorystyce. Marszałek go przelicytował. Zwracając się do nauczycieli w Ciechanowie mówił: "Ja nie obiecuję, ja gwarantuję państwu podwyżki". Wątpię, żeby w tamtej chwili ktokolwiek zastanawiał się, skąd kandydat na prezydenta weźmie pieniądze.

Wizerunek - różnice i podobieństwa


Pierwszą różnicą, która rzucała się w oczy był - rozumiany szeroko - wizerunek obu kandydatów. Jarosław Kaczyński jest niższy, więc kiedy siadał mógł wyglądać na zalęknionego. Reprezentant PiS był melancholijny i mniej ekstrawertyczny, ale odbiorcy jego imagu składali nutkę smutku, podkreślaną przez ubiór, na karb żałoby. Elegantszy, imponował pewną klasą, której przez lata otoczenie nie dostrzegało.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (69):

Sortuj komentarze:

Zjadło mi "z", ale myślę, że treść pozostałą czytelna :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Przejmując od PiS-u hasła antyprywatyzacyjne i pacyfistyczne od lewicy, partia Tuska ryzykowała utratę liberalnej tożsamości." - serio? A z jakiej to bajki, bo raczej nie mojej? Z PO tacy liberałowie jak ich kolegi Frasyniuka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

No nie...a nie mówiłam? Znów to samo..Przecież wszyscy wiedzą, że traktowani nie jesteśmy równo..Czy się myle? Wiem na bank,ze się nie mylę..mam dość.. Wiele,wele takich przykładów mozna przytoczyc, ale po co?? co to zmieni?? Nic!! Koniec dyskusji..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dominiku - nie usuwaj proszę ,NIGDY komentarzy na mój temat, bez względu na to, co zawierają; nawet jesli zawieraja wrzody żołądka i nadkwasotę.
Pani Magdo - proszę o przykłady moich "dosdnych słów pod adresem innych". Podejrzewam bowiem, że myli Pani "dosadne słowa" z "dosadnymi argumentami".

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie będzie to prezydentura wielkich wzlotów" - ponieważ po wielkich wzlotach nastepują bolesne upadki - to chyba i lepiej. Czy my musimy nieustannie przezywać dramaty, wydarzenia bez precedensów i krzesać iskry podkówkami? Może prezydentura spokojna, zwyczajna i przewidywalna byłaby dobra dla obywateli rozedrganych wydarzeniami bieżącego roku?
Rządowi na ręce będzie miał kto patrzeć. Jak zajdzie potrzeba - zapewne znajdzie sie i taki co przez płot skoczy, albo taki, co kukłę spali. Ale póki co - wolałabym aby obecna prezydentura nie była powodem do ironicznych, sardonicznych czy zniesmaczonych komentarzy w zagranicznej prasie.
Może czas, abyśmy my, naród wybrany, bolesnie doświadczony, niedoceniony przez świat i niesłychanie wspaniały (we własnym mniemaniu) - pobyli choć trochę zwyczajni?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Dominiku uważam jednak , że komentarz pana J. Poniatowskiego powinien być przywrócony. Pani Jadwiga stosuje równie dosadne słowa pod adresem innych i nie zauważyłam , aby kiedykolwiek Jej komentarze były usuwane. Zapytam Czy W24 jest dla wszystkich chcących tu pisać i czy każdy ma prawo wypowiadać tu swoje zdanie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

I parę słów już po przerwie obiadowej:) I znowu cytat Autora artykułu: "Neokonserwatyzm dopuszcza agresję militarną z okazji zderzenia cywilizacji. Neoliberalizm kamufluje ją za obroną demokracji i praw obywatelskich. I pod tym względem Bush i lewicowo-liberalny Obama nie różnią." - znowu totalne nieznajomość ideologii, a już szczególnie na gruncie USA!

Zagadnienia wojny obronnej/sprawiedliwej poruszał już Cyceron, i generalnie, z 'grubsza' w tej właśnie postaci przyjmują ją prawie wszystkie ideologie. I tak właśnie było w USA m.in. (przypominam, Ci, Autorze, o 11 września) - dla większości Amerykanów Afganistan był - i nadal jest - właśnie WOJNA OBRONĄ.

I nawet jeśli jest to dla nas Europejczyków mocno naciągane, to taka była optyka olbrzymiej części narodu - (WŁAŚNIE DLATEGO PISAŁEM O ROŻNYCH PRAWDACH - w sferze ocennej i politycznej zawsze istniejących!!! i nie mających nic wspólnego z prawdą formalną, - więc to Pańskie wyjaśnienie prawdy przy artykule publicystycznym, czyli ocennym! - zupełnie nietrafione).

Zresztą artykuł powinien się bronic sam i warto pomyśleć, co się napisze, by później nie musieć tłumaczyć w komentarzach jego nietrafionych tez czy sformułowań.

Nie wspominam o zupełnie prostackich zwrotach 'o histeryzowanie'. Miast retoryki żywcem z kloszarda, polecam, Panie Marcinie, trochę poczytać z zakresu nauk politycznych, a dopiero później brać się za pisanie.

I ad rem - nie ma sensu więc do tych wojen USA przytaczać tez Huntingtona, bo wiadomo, że i Bush tłumaczył się inaczej (CHODZIŁO O ZAPEWNIENI BEZPIECZEŃSTWA USA, przede wszystkim; później zaczęto mówić o 'niesieniu demokracji' - i mówił to właśnie neokonserwatywny Bush! - proponuje trochę odświeżyć pamięć, zamiast śmiesznie imputować to 'lewicowo-liberalnemu' - to już absurd do kwadratu – Obamie.

Który wojnę przecież dostał w spadku! A przy wycofaniu wojsk musi opierać się i niesamowicie potężnemu lobby zbrojeniowemu w Stanach (finansowało zresztą kampanie wyborczą Busha i miało na niego przemożny wpływ), jak i międzyn. zobow, i wreszcie stosować Realpolitik - ideologia nie ma z tym wiele wspólnego.

Czytając ten komentarz mam wątpliwości, czy ma Pan jakiekolwiek pojęcie o USA? Niech się Pan przejdzie na jakiekolwiek seminarium dotyczące ameryk. myśli politycznej, polecam szczerze.

USA PER SE, jak i wszystkie GŁ prądy POLITYCZNE w Stanach są liberalne! Tam etykietki (nie mówię już, jak mocno są zawsze niepełne) 'konserwatysta', 'liberał', 'lewicowiec' znaczą zupłenie coś innego niż w Europie! Tam praktycznie wszyscy są LIBERAŁAMI na gruncie gospodarczym; właśnie konserwatyści (republikanie) są za minimum państwa, minimum upr. socjalnych, za ograniczeniem kompetencji władz centralnych etc.

Tam za WIELKICH lewicowców uznano by od razu np. PiS; ba, jakiekolwiek zwolenników wprowadzania społecznej gospodarki rynkowej, większych praw socjalnych etc. - czegoś, co od lat było domeną np. niemieckiej chadecji, generalnie - standardem w Europie.

A Obama, dla pańskiej wiadomości, jest KOMUNITARYSTĄ. A że niektórzy np. prawicowcy w Polsce (w USA nazywano by ich socjalistami gospodarczo, a światopoglądowo pewnie nacjonalistami) , nazywają go 'lewicowcem', bo chce np. wprowadzić bezpłatną służbę zdrowia dla wszystkich... to tylko ich nieznajomość sytuacji i pojęć, i nie ma co bezrefleksyjnie powtarzać.

I tak szczerze - niech Pan, radzę, pisze sobie o swoich poglądach, ale, na Boga, bez takiej niby 'teoretycznej' podkładki, bez używania politologicznych pojęć, jakby Pan coś w tym zakresie wiedział - bo po prostu rozsiewa Pan i nieprawdę, jak też TOTALNE uproszczenia na poziomie podstawówki.

PS
A PO NA PEWNO NIE MA 'tożsamości liberalnej', tak swoja drogą - co najwyżej jest dość liberalna, tzn. nie-etatystyczna, nieprotekcjonalistyczna etc. w postrzeganiu gospodarki; ŚWIATOPOGLĄDOWO JEST KONSERWATYWNA - słyszał Pan kiedyś takie pojecie: liberalno-konserwatywna?! Proponuję się zapoznać.

A jedyną partią stricte liberalną w Polsce jest UPR, tak na marginesie - jej lider (świat staje na głowie) poparł w wyborach Kaczyńskiego.. I wie Pan, Panie Marcinie.. jako niezmordowany zwolennik PiS (a może i UPR, idąc wyborczą logiką poparcia...) musi się pan pilnować, by ktoś kiedyś nie obraził Pana mianem "liberała'...

I chyba warto wiedzieć, nie tylko w tym wypadku, co to pojęcie znaczy. Tym bardziej polecam jakąś politologiczną lekturę:)) Pozdrowienia!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.07.2010 17:36

Pani Magdo

Trafna uwaga. Jest to wada, ale żyć z tym trzeba. Nie, trzeba się zmieniać. Nie są to łatwe sprawy.
Zmiany zacząłem od siebie, bo wiem do czego zmierzam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Źle się dzieje jednak wtedy, kiedy przypisujemy sobie wyjątkowe prawo do pewnych zagrywek słownych, a oburzamy się, jak to czyni druga strona." Panie Witoldzie to jest niestety mankament naszej mentalności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.