Facebook Google+ Twitter

Opinie: Pyrrusowe zwycięstwo Komorowskiego?

Zwycięstwo Komorowskiego może okazać się kłopotliwe dla Platformy. Partia Donalda Tuska utraciła alibi prezydenta wiecznie wetującego ustawy, którym mogła tłumaczyć brak ważnych reform. Marzenie monopolu władzy spełniło się w najmniej spodziewanym momencie. Tymczasem przegrana Kaczyńskiego w dłuższej perspektywie może okazać się jego największym zwycięstwem.

Polacy wybrali prezydenta / Fot. Dawid SerafinKilkanaście godzin trzeba było czekać, aby definitywnie móc powiedzieć kto zwyciężył w prezydenckich wyborach. Wygrana Bronisława Komorowskiego może okazać się jednak niewygodna dla rządu Donalda Tuska. Premier, który dopiero na ostatniej prostej zaangażował się w wyborczy wyścig, długo zastanawiał się nad tym czy łatwiej będzie wygrać wybory parlamentarne z prezydentem z Platformy czy też nie. Zwycięstwo „Bronka” stawia tandem Tusk-Kaczyński przed najtrudniejszym sprawdzianem politycznym w ich dotychczasowej karierze. Jak wygrać wybory parlamentarne, przeprowadzić obiecane reformy i zneutralizować Jarosława Kaczyńskiego, który uskrzydlony dobrym wynikiem będzie starał się wykazać niekompetencje rządzących. A amunicji do tego ma sporo. Zresztą dostarczyli mu ją sami polityczni przeciwnicy, składając podczas prezydenckiej kampanii obietnice za obietnicą. A to podwyżki dla nauczycieli, a to zniżki dla studentów, a to refundacja in-vitro. Są to jednak kwestie drugorzędne, bo Komorowski z Tuskiem stoją przed zadaniem reformy służby zdrowia czy finansów publicznych.

Partia Donalda Tuska utraciła alibi w postaci prezydenta wiecznie wetującego ustawy, którym mogła tłumaczyć brak ważnych reform. Wątpliwe jest jednak, aby przeprowadziła spektakularne reformy, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Marzenie monopolu władzy spełniło się w najmniej oczekiwanym momencie. Tuż przed wyborami samorządowymi i parlamentarnymi. Komorowski, który przystąpił do wyborów z dużym społecznym poparciem, dostał zadyszki, która o mały włos nie skończyła się klęską. Słaby wyniki, w stosunku do sondaży i założeni przed wyborczych, jest sygnałem ostrzegawczym dla Platformy. Odpływ niezadowolonego elektoratu może spowodować, że zwycięstwo w parlamentarnych wyborach może okazać się trudniejsze niż zakładano jeszcze do niedawna.

Wyjściem z patowej sytuacji mogą okazać się przyśpieszone wybory. Wszystko za sprawą naszej prezydencji w Unii, która rozpocznie się 1 lipca 2011 roku. Zamiast na jesienie 2011 poszlibyśmy do urn już na wiosnę. Co do daje w praktyce. Skraca czas pomiędzy zwycięstwem Komorowskiego a wyborami parlamentarnymi. Krótszy czas rządów tandemu Tusk-Komorowski może spowodować, że ewentualne grono niezadowolonych będzie o mniejsze. Będzie mogło także być alibi dla ewentualnie niewygodnych reform, które są konieczne do przeprowadzenia, ale nie koniecznie w okresie przed wyborczym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Joanno, Krzysztofie wasze wątpliwości są uzasadnione. Tak miało być. Przepraszam za tego chochlika i dziękuje za uwagę. Już poprawione.

Panie Romanie: miałem namyśli, że krótszy czas pomiędzy wyborami prezydenckimi a ewentualnymi przyspieszonymi spowoduje, że teoretycznie grono niezadowolonych wyborców może być mniejsze niż jakby wybory były jesienią 2011 roku. Chodzi też oto, że krótszy czas może być alibi do tego, aby ważnych reform nie przeprowadzać. Bo można powiedzieć, że lada dzień są wybory, więc lepiej poczekać z ich wprowadzaniem po wyborach. Z pewnością stratedzy PO mają w pamięci syndrom AWS, który przeprowadził reformy a potem przegrał wybory. Nie twierdz, że AWS przegrał wybory tylko przez reformy, ale one z pewnością miały na to wpływ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytat mało zrozumiały: Krótszy czas rządów tandemu Tusk-Komorowski może spowodować, że ewentualne grono niezadowolonych będzie o mniejsze. Będzie mogło także być alibi dla ewentualnie niewygodnych reform, które są konieczne do przeprowadzenia, ale nie koniecznie w okresie przed wyborczym.
będzie o mniejsze;Będzie mogło także być alibi - to chyba coś nie tak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam te same wątpliwości, co pani Joanna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Purysowe zwycięstwo? A kim był Purys? Nie chodziło Ci raczej o zwycięstwo pyrrusowe?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, ja nie twierdze, że zwycięstwo Komorowskiego koniecznie musi oznaczać koniec rządów, ale twierdze, że przyszłość Platformy leży w ich własnych rękach i jeśli nie chcą szybko oddać od władzy powinni przedstawić jakiś konkretny plan działania, bo samo budowanie swej pozycji na tym, że jest się anty-pis w obecnej sytuacji nie wystarczy. I tak jak pisałem panie Robercie wyrażam pewną obawę, że choć PO marzyło o pełni władzy to przyszła ona w najmniej odpowiednim momencie dla tej partii. A tandem Komorowski-Tusk stają przed trudnym egzaminem. Jeśli go nie zdadzą, może to oznaczać przegraną w najbliższych wyborach. Wydaje mi się, że będą teraz grać na czas, zajmując się sprawami drugorzędnymi, zaznaczając jednocześnie przy tym, że ważnych reform nie można wprowadzać w przysłowiowy przeddzień wyborów. Tak mnie ta myśl naszła jak dziś słuchałem w radiu wypowiedzi pani Kidawy-Błońskiej o tym jak ważne jest teraz zrobienie porządku z mediami publicznymi. Sprawa z pewnością ważna, ale nie pierwszorzędna dla zwykłych obywateli. Trzeba jednak też pomyśleć, co zrobi PiS z niewątpliwym potencjałem, jaki ma. Bo wcale nie jest powiedziane, że go nie roztrwoni, choćby poprzez powrót do starej retoryki. Jednak, jeśli Kaczyński zostanie pod wpływem Poncyliusza czy Kluzik-Rostkowskiej to może będzie trzymał się zachowania z kampanii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kaczyński wczoraj zadeklarował jasno chęć walki o zwycięstwo a takim będzie sukces w wyborach parlamentarnych i tu jest realna władza. Kaczyński jeszcze trzy miesiące temu nie mógł nawet marzyć o podobnym wyniku jak wczoraj . Przystapił do wyborów z konieczności aby ratować wiyerunek PIS/u i to się udało. Teraz autor b. słusznie konstatuje o końcu rządów Miłości teraz mając pełnie władzy PO musi pokazać co potrafi dikonać aby spełnić nie tylko obietnice Bronka ale teŧ swoje. A to są niepopularne sprawy Jak np Służba zdrowia zamrożenie budżetówki czy KRUS. To wileki Tusk obiecał ograniczenie administracji o 10 procent a Gronkiewcz jak zwykle coś się pokręciło i o równe 10 procent zwiększyła etaty w Ratuszu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.