Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

129688 miejsce

OPINIE: Wojna na podpisy

PiS zebrał 1,65 mln podpisów pod kandydaturą Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta RP. PO "tylko" 800 tys. Ja podpisałem się na listach kilku kandydatów.

Czy zrobiłem coś niewłaściwego? Uważam, że nie! Podobnie postąpiły tysiące osób. Podpisy pod listami nie oznaczają bowiem poparcia dla kandydatów. Najczęściej są wyrazem naszej sympatii albo uległości wobec zbierających, przyjaciół, członków rodziny, bliższych lub dalszych znajomych, którym z rozmaitych powodów nie chcemy odmawiać. Bo po co? To jak ja konkretnie zagłosuję, postanowiłem dość dawno i chyba tylko wyjątkowe zdarzenie mogłoby tę moją decyzje odmienić.
Podpisy pod listami nie przełożą się w prosty sposób na wynik wyborczy. Oczywiście, że spora liczba osób zagłosuje na kandydata, którego listę podpisała.

Wśród podpisujących będzie jednak z pewnością wielu takich, którzy do urn wyborczych nie pójdą w ogóle, albo jeśli nawet pójdą, to zagłosują na kogoś zupełnie innego. Wyciąganie z tego tytułu jakichkolwiek wniosków, co do przewagi takiego czy innego kandydata jest przedwczesne. I
nieuzasadnione, jak każdy triumfalizm.Ponadto ściganie się w zbieraniu podpisów, wtedy kiedy wystarczy ich 100 tysięcy do rejestracji kandydata jest działaniem bezsensownym. Marnotrawi tylko czas i energię wielu ludzi. Poza zawodowymi "zbieraczami" podpisów, których uaktywniło się mnóstwo, i którzy zbierali wyrazy poparcia dla każdego komitetu, jeśli im tylko zapłacił.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.