Facebook Google+ Twitter

OPINIE: Wybory prezydenckie. Kandydatów dwóch, a wybór żaden

Za nami pierwsza tura wyborów prezydenckich. Obyło się bez większych niespodzianek. Od kilku tygodni systematycznie zmniejszała się różnica w poparciu między głównymi kandydatami do urzędu Prezydenta RP, niewielka strata Jarosława Kaczyńskiego do Bronisława Komorowskiego w I turze wyborów niezbyt mnie zaskoczyła. Również dobry wynik Grzegorza Napieralskiego nie dziwi, choć po ogłoszeniu jego osoby jako kandydata w wyborach nie wróżyłem mu sukcesu. Napieralski oprócz niezłej kampanii, w tym kampanii bezpośredniej, skorzystał z odwiecznej kłótni na linii PO-PiS. Cóż, gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta.

Co zrobi Napieralski?


Jarosław Kaczyński / Fot. Paweł MajchrzakNa Grzegorza Napieralskiego w I turze wyborów swój głos oddało 2 140 421 Polaków. W obliczu stosunkowo niewielkiej różnicy w poparciu między Bronisławem Komorowskim i Jarosławem Kaczyńskim, ponad dwa miliony głosów to elektorat, o który warto powalczyć. Zdaje sobie z tego sprawę sam przewodniczący SLD. Sojusz po raz pierwszy od kilku lat ma szansę stać się poważnym graczem na scenie politycznej, aby tego dokonać nie może powtórzyć jednak grzechów z przeszłości. Największa pokusa, jakiej mógłby ulec w obecnej sytuacji Napieralski to zwykłe przehandlowanie swojego poparcia w zamian za doraźne korzyści dla przedstawicieli SLD (kolokwialnie mówiąc - stołki). Jeśli jednak przewodniczącemu uda się wywalczyć załatwienie ważnych z perspektywy lewicy spraw, takich jak płaca minimalna, refundacja zabiegów in vitro, wycofanie wojsk z Afganistanu, włączenie się w prace nad reformą służby zdrowia itd., lewica w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych mogła by walczyć o poparcie społeczne rzędu 15-20 procent, co sprawiłoby, że Sojusz stał by się poważnym kandydatem do bycia silnym koalicjantem, bądź silną partią opozycyjną. Cała sprawa ma jednak dwa haczyki. Pierwszym z nich jest fakt, iż elektorat lewicowy jest dość różnorodny, i poparcie udzielone przez Grzegorza Napieralskiego jednemu z kandydatów wcale nie musi oznaczać, że owe głosy faktycznie na tego kandydata przejdą. Tak jak niektórzy nie wyobrażają sobie możliwości zagłosowania na Jarosława Kaczyńskiego, kojarzonego z projektem „IV RP“, inni będą woleli poprzeć nastawionego w pewnych kwestiach prospołecznie Kaczyńskiego niż na liberalno - konserwatywnego Komorowskiego.

Jest jednak jeszcze drugi aspekt sprawy. Nikt nie wspomina, iż do urn poszło zaledwie niespełna 55 proc. uprawnionych do głosowania, co oznacza, że do zagospodarowania jest ok. 45 proc. wyborców! Czy obaj kandydaci, którzy wystartują w II turze wyborów mają pomysł, jak przekonać te bądź co bądź miliony Polaków do wzięcia udziału w głosowaniu 4 lipca, i to głosowanie na swoją osobę?

Dlaczego nie zagłosuję na Bronisława Komorowskiego?


Bronisław Komorowski źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bronis%C5%82aw_Komorowski.jpg lic.: Creative Commons Attribution 2.0 / Fot. unknownOdpowiedź jest prosta: bo nie wiem jakiej Polski chce Bronisław Komorowski. Kampania wyborcza prowadzona przez Marszałka Sejmu nie odpowiedziała mi na pytanie, jaką Polskę chce on budować. Niestety zamiast skupić się na merytorycznym przekonywaniu wyborców do swojej osoby i programu jaki reprezentuje, próbowano wskrzesić atmosferę strachu przed powrotem IV Rzeczypospolitej w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego. Taktyka, która sprawdziła się w 2007 roku w wyborach parlamentarnych, zawiodła w I turze (jestem pewny, że w sztabie wyborczym Komorowskiego liczono na zwycięstwo w już w pierwszym głosowaniu; przewaga ok. 5 proc. też nie jest powalająca, co uznać można niejako za porażkę Komorowskiego - wyścig do Pałacu Prezydenckiego jest wciąż nierozstrzygnięty), a nawet może doprowadzić do klęski kandydata Platformy Obywatelskiej w II turze głosowania. Nie ukrywam, iż od oddania swojego głosu na Bronisława Komorowskiego powstrzymują mnie również liberalno-konserwatywne poglądy kandydata PO na najwyższy urząd w państwie. Pamiętajmy też, że Bronisław Komorowski wraz z kolegami z Platformy był niejako współtwórcą pomysłu o nazwie IV Rzeczypospolita. O licznych gafach Marszałka Sejmu nie będę nawet wspominał...

Dlaczego nie zagłosuję na Jarosława Kaczyńskiego?


Jako części elektoratu lewicowego teoretycznie bliżej mi w pewnych kwestiach do Jarosława Kaczyńskiego niż do jego konkurenta. Nie wierzę jednak w cudowna przemianę prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który od poniedziałku deklaruje, że po trosze jest lewicowcem (zapewne za sprawą próby zjednania sobie elektoratu SLD). Nie zagłosuję na osobę, która wspiera projekt ustawy zawierający zapis o karaniu za przeprowadzanie zabiegów in vitro; nie zagłosuję na osobę sprzeciwiającą się nadaniu pewnych podstawowych praw homoseksualistom (to samo odnosi się również do Bronisława Komorowskiego). Nie oddam swojego głosu na osobę, której polityka zagraniczna w czasie, gdy był on premierem doprowadziła do znacznego ochłodzenia stosunków Polski z Unią Europejską czy naszymi największymi sąsiadami - Niemcami i Rosją, i która tak bardzo swoją polityką wewnętrzną podzieliła Polaków.

4 lipca lepiej zostać w domu?


Zdecydowanie nie! Choć osobiście nie poprę żadnego z kandydatów w II turze wyborów pójdę do urny, oddając kartę z krzyżykiem przy nazwiskach obu kandydatów. Choć głos będzie nieważny, będzie zaliczony do frekwencji wyborczej, a ja w ten sposób pokażę, że choć spełniłem swój obywatelski obowiązek, nie poparłem żadnego, z moim zdaniem słabych kandydatów. A Państwo na kogo zagłosujecie? I dlaczego tak, a nie inaczej?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

http://www.youtube.com/watch?v=D6aznsTNw0o
"-Panie prezesie, prezydent. -Który? -Nowy, ale to samo nazwisko. ... -Wyrwał coś?! -Tak, chyba kartkę z kalendarza..." Wizjonerzy?!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.06.2010 00:00

– Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie – powiedział Janusz Palikot.
Czy to się nie kwalifikuje do zgłoszenia w prokuraturze?... Przecież to jest nawoływanie do przestępstwa. Przekracza już wszelkie normy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

jest alternatywa: http://platform.ak.fbcdn.net/www/app_full_proxy.php?app=6009294086&v=1&size=o&cksum=27898fc7509fbacd5c6112c3b8c37fea&src=http://static.papilot.pl/chuck_gazeta3.jpg :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście Pani Anno. Polskiej służbie zdrowia potrzebna jest reforma, a nie pompowanie pieniędzy bez sensu. Choćby państwo zdzierało z nas 50% pensji na poczet składki, opisywana przez Panią sytuacja będzie miała miejsca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podniosą składkę czy nie - i tak ludzie będą czekać w kolejce do lekarza po 4 godziny, do dentysty nadal trzeba będzie zapisywać się w styczniu - żeby iść w kwietniu, a po numerek (tak, tak: numerek) do internisty trzeba będzie nadal wstawać o 5 i od 5.30 czekać w kolejce pod przychodnią, żeby już o 7 dowiedzieć się że zabrakło
samo życie i polityka :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabieranych gremialnie(składka zdrowotna) pieniędzy ''nie widać''.
Co do podatków, to ich podniesienie uderza chyba najbardziej w bogatych, więc głosującym na PiS robotnikom i chłopom to raczej w smak, czy teraz Robin Hood obieca obniżenie?
Biedny emeryt po podwyżce podatku ''straci'' 2,5 zł, ale nakrzyczeć, że umrze przez to z głodu można.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten sam Kaczyński chce podniesienia składki zdrowotnej, a więc wydatków quasi fiskalnych. Nie przekonuje mnie polityka zabierania z kieszeni obywateli coraz większej ilości pieniędzy na służbę zdrowia, bez wizji jej zreformowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam, dobra uwaga

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko dwóch premierów po '89 obniżało podatki: Miller i Kaczyński. Dla mnie wybór jest prosty.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.06.2010 00:00

Każdy ma prawo uważać to, co uważa. Jeszcze je ma :-) Nie wiem, w czym upatruje p. Pachla "skrajne różnice" w postawach/programach obu kandydatów? To, iż jednego mass-media atakują, drugiemu zaś dokuczają znacznie mniej - świadczy tylko o tym, czyje interesy owe media reprezentują. A nie o RZECZYWISTYCH różnicach pomiędzy kandydatami. Różnice między nimi tworzą ludzie z PR na potrzeby manipulowanego elektoratu. TEN zestaw kandydatów prowokuje wybór losowy - orzeł czy reszka nie uczynią większej szkody. Wybór jest trudny, pani Joanno, ponieważ... nie jest wyborem :( Co ma wg Pani być WYMIERNYM wskaźnikiem "lepszości" Pana K1 lub Pana K2?? Zamiast deliberować nad tym, iż wybór dotyczy 2 ZŁYCH kandydatów, czy nie lepiej wpłynąć poprzez obywatelską inicjatywę ustawodawczą na zmianę ordynacji - przerywając ścisłe UPARTYJNIENIE wszelkich kandydatów?
To PROPOZYCJA, jak powiadam - JESZCZE mamy prawo do swobodnych wypowiedzi w przestrzeni virtualu (bo z "papierem" - znacznie gorzej, "brakowi" cenzury poświęcił kiedyś cały numer Magazyn "Obywatel"). Razi mnie aprioryczny ton komentarza p. Joanny, który ani lepszy, ani gorszy od innych. Na POUCZANIE "maluczkich" mogą sobie pozwolić naprawdę wielcy. Tylko jakoś tak się składa, iż ci NAPRAWDĘ wielcy - zachowują się zdecydowanie skromniej. I miast pouczać, dorzucają po prostu kolejny kamyczek do mozaiki innych, z cichą nadzieją, iż nie zostanie odepchnięty.
A z głosami p. Jana i Moniki akurat się zgadzam. Swoją drogą - czy pieniędzy na NFZ naprawdę MUSI brakować? To nawet nie kwestia działania (lub jego braku raczej :-) ) mojej "pupilki", p. min. Kopacz, ale tzw. woli politycznej rządu.
Dobrej nocy wszystkim Komentatorom :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.