Facebook Google+ Twitter

OPINIE: Wybory w cieniu katastrofy lotniczej i powodzi

W przeddzień wyborów, w obliczu regularnie powtarzającej się żenująco niskiej frekwencji, spróbujmy się zastanowić, jak zreformować polski system wyborczy.

Polacy masowo nie chodzą na wybory. To zjawisko znane od lat. Obserwuje się znacznie większą świadomość obywatelską (jeśli tak można to określić?) grup małych i blisko ze sobą związanych. Stąd wierne rzesze osób z szeroko pojmowanego kręgu Radia Maryja również tłumnie zdążające do urn. Zatrważająca jest niska frekwencja wśród młodych ludzi. Można to wszakże tłumaczyć faktem, iż wielu z nich nie mieszka w miejscu zameldowania. Często jednak także te osoby, które do punktu wyborczego mają parę kroków, dobrowolnie rezygnują ze swojego obywatelskiego prawa. Nie głosują, a potem mają pretensje do "moherów", że wybrały nie tego kandydata, co trzeba. Dlaczego zatem sami nie zmobilizują się na tyle, żeby postawić krzyżyk przy wybranym przez siebie nazwisku? Nie śmieszą mnie akcje z cyklu "zabierz babci dowód". Wolałabym akcję "pokaż, że zasługujesz na swój dowód, na bycie pełnoprawnym obywatelem! Pokaż, że zależy Ci na Polsce - idź na wybory."

Aktualny system wyborczy może wydawać się anachroniczny. Być może nie odpowiada wymaganiom obecnych czasów. Ale - jak już od wieków wiadomo - demokracja, choć nie idealna, jest najlepszym ze znanych systemów. Faktem jest wszakże, że czasem osoby o największym zaufaniu społecznym, nie mają szans w wyborach. Inną istotną kwestią jest także słynny paradoks wyborczy. Polega on na tym, że wyborcy pytani, na kogo głosowaliby, gdyby ich rzeczywisty kandydat nieoczekiwanie się wycofał, implicytnie, w zawoalowany sposób wskazują, na kogo głosowaliby najmniej chętnie. Paradoks polega na tym, że zazwyczaj kandydatem, który cieszy się wedle wyników tej ankiety najniższym poparciem, zarazem jest... faktycznym zwycięzcą wyborów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Nie zgadzam się z Szanowną Autorką, bo niestety powiela mity funkcjonujące w powszechnym obiegu.

Chciałbym przypomnieć lub poinformować, że głosowanie w Polsce jest DOBROWOLNE. Zarówno chodzenie na wybory, jak i nie chodzenie, nie oznacza, że jest się pełnoprawnym obywatelem, czy też się nim nie jest. Tak samo jak chodzenie, czy nie chodzenie na wybory nawet na ułamek paznokcia nie określa, czy komus zależy na Polsce, czy nie zależy.

Nie zgadzam się równiez z opinią Pana Tomasza Braciszewskiego, że kto nie głosuje odbiera sobie prawo do narzekania. Bo to tak, jakby dać prawo do narzekania głosującym. Za co? Za to, że źle wybrali?

Od lat nie głosuję i nie zamierzam głosować, ale w niczym nie ujmuje to moich uczuć do Polski. Wręcz przeciwnie - im dłużej nie chodzę na wybory, tym bardziej czuję się Polakiem. I nie narzekam. Wręcz przeciwnie - cieszę się, że obecny system istnieje i będzie istnieć, bo daje mi on gwarancję spokojnego, bezpiecznego i ciekawego życia. Nie widzę więc powodu, dla którego miałbym pójść i zagłosować. W obecnym systemie czy pojdę, czy nie, czy zagłosuję na tę osobę, czy na inną - nie ma to żadnego znaczenia. A jak nie ma znaczenia, to wolę ten czas spędzić na przykład z bliskimi, bo przeciez życie jest krotkie.

Zrobię jednak wyjatek i pojdę zagłosować, gdy obecny system będzie zagrożony. Na przykład gdy trzeba będzie zdecydować, czy nie lepiej losować, niz wybierać władzę. Pojdę i zagłosuję za obecnym systemem z powodu chęci zachowania tej gwarancji, o której pisałem wyżej.

Oczywiście nie zmienia to faktu, że szanuję tych, którzy mają inne zdanie i głosować idą. Wydaje mi się tez, że rozumiem także powody, dla których tak wiele oczekują po jednym krzyżyku na karcie do głosowania postawionym obok osoby, którą znają z telewizji. Podobnego szacunku i zrozumienia oczekiwałbym jednak od tych, którzy tak ochoczą odbierają "pełnowartościową polskość" tym, dla których wybory są nic nie znaczącym epizodem.

Co do pomysłów Szanownej Autorki, uważam, że nie ma w ogóle znaczenia, że będzie sie głosować na dwóch kandydatow. Można nawet i na pięciu naraz, ale efekt będzie ten sam - status quo zostanie zachowane. Podobnie jest z frekwencją. Jej wysokość w żaden sposób nie świadczy o stopniu polskości. Nawet gdy zagłosuje tylko jedna osoba, będzie pełnoprawnym Polakiem. Tak jak pozostali, którzy zostaną w domach, albo pojadą na grilla.

Jesli jednak frekwencja ma aż takie znaczenie, proponuję wprowadzić obowiązkowy udział w wyborach. To normalne rozwiązanie w niektórych krajach. Jesli wybory będą obowiązkowe, to oczywiście pójde głosować, bo lepiej postać pięć minut nad urną, niż posiedzieć kilka miesięcy w więzieniu. No i wszyscy wtedy - według kryterium Autorki - bedą pełnoprawnymi obywatelami.

Korzystając z okazji, wszystkich chętnych do pomocy przy pisaniu książki pod roboczym tytułem "102 powody do dumy z Polski" bardzo proszę o kontakt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie, jeśli się nie chce głosować na jednego z panów K. to jest jeszcze kilku innych panów do wyboru:)
I choćby to niewiele zmieniło wobec miażdżącej przewagi PiS-u i PO, to przynajmniej będzie sygnałem, że część społeczeństwa domaga się zmian. Taki feedback też jest potrzebny. Niegłosowanie to jak oddanie meczu walkowerem. (Proszę, znów kibolskie skojarzenia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto nie podejrzewałem Ciebie o takie ''kibolskie'' diagnozy. To żart, ale masz rację poziom agresji jest duży bo i żale ogromne. Każdy ma receptę na Polskę ale gdy już władza w rękach to '' Przeminęło z Wiatrem''.Pan Piotr zadał ważkie pytanie - Co z ludżmi którzy nie chcą głosować na Panów K i K? Czy nie głosując będą uważali, że nie wzięli udziału w kształtowaniu przyszłości swego kraju? Iść i oddać głos nieważny? Nie wiem nawet czy jest taka możliwość, ale chyba jest na logikę? Ps. Marto Straż Miejska to raczej te ''babcie z pietruszką '' goni a nie ''kiboli'' PO i PIS-u.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie uczestniczenie w rzucaniu głosów do urny to nie wybór? A jak część społeczeństwa nie uznaje żadnej z opcji jako "słusznej" ogłoszonej, to co ma robić? Zadawałem ludziom takie pytania, dlaczego nie poszli do wyborów/ Nie będę cytował tutaj, bo tekst nie nadaje się do powtarzania. Skoro demokratyczne, to wolna wola. Ja już raz pisałem że PiS i PO to jedno a inni jeszcze nie dojrzeli do kierowania państwem w ogóle. Sytuacja patowa jest, wynikająca z przyzwolenia społecznego w stosunku do zjawisk kryminogennych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak przypuszczam, Autorce chodziło o to, by do wyborów szli wszyscy - nie tylko ci zacietrzewieni, stawiający wirtualną barykadę w poprzek/wzdłuż/ na ukos Polski:)
Nie oszukujmy się, obecnie poziom agresji jest tak wysoki, że gdyby w dniu wyborów zwolennicy PO i PiS-u mieli obowiązkowo ubrać koszulki z logo swoich ugrupowań, to walka wyborcza rozstrzygnęłaby się pewnie jeszcze w drodze do urn, a policja i straż miejska miałyby pełne ręce roboty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z rozpędy napisałem artykuły kardynalne a chodziło mi o artykuły henrykowskie z 1572 roku z nich powsało prawo kardynalne w 1791 roku takie dwa w jednym mi wyszło.Przepraszam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie dołączę do chóru pochwalnego. Tekst jest science-fiction a nie realną propozycją wyjścia z impasu. Chyba , że liczy się zamiar. Piszemy o wyborach w 2010 roku w Polsce a nie w roku 2... w Nibylandii. Pomysł o znalezieniu w sposób opisywany przez autorkę prezydenta wszystkich Polaków jest śmieszny i pozbawiony jakichkolwiek przesłanek merytorycznych. teza zaś ,ze wygrywa kandydat mniejszośći ale zacietrzewionej i idącej na wybory jest z Kosmosu! Co znaczy zacietrzewionej, coś się autorce nie udało! Albo Pani wzywa do udziału w wyborach i kreuje tezę ,że robią to ludzie odpowiedzialni za los Państwa albo.. No właśnie tu się zadumałem. O co chodzi autorce? To iśc na wybory czy nie? Jak pójdę przekonany do swojego wyboru to będę zacietrzewiony? Czy też będę spełniał Pani kryteria? Ja też mam pomysł z Marsa może śladem historii idąc niech kandydaci spisują Pacta Conventa niech będą artykuły kardynalne a jak kandydat nie dotrzyma to z tronu go i już!! Może być , oczekuje entuzjastycznych komentarzy w stylu '' świetny'' '' kapitalny'' 5+ do potęgi N. Wtedy i ja uznam ten tekst za rewelacyjny teraz NIE.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.05.2010 10:33

Witam Śląsk, Panie Adamie, bo "pyrsk" tylko stamtąd pochodzić może :-) (zresztą już spojrzałem na Pański profil, tedy się potwierdziło). 20 lat dominacji nadredaktora Michnika na rynku prasowym zrobiło swoje. Ludzie (nie tylko młodzi) WIERZĄ (bo tylko tylko kwestia WIARY, nie WIEDZY) w polską demokrację i w to, iż nasi politycy są jej przedstawicielami. Ordynacji wyborczej nikt niemal nie czyta, podobnie z Konstytucją RP, która i tak przestrzegana nie jest. Ostatnie symptomy - nowa forma i kwestionariusz przyszłorocznego Spisu Powszechnego, prace w Szczecinie nad PESELEM 2, próba ściągnięcia strupieszałej technologii francuskiej (AREVA) do budowy niepotrzebnych (jeśli ruszy wydobycie węgla w Zagłębiu Wałbrzyskim metodą prof. B. Żakiewicza, kandydata do Nagrody Nobla w 2 kategoriach w tym roku [to jest temat dla warszawskich dziennikarzy W24]) Polsce elektrowni atomowych, prace nad wprowadzeniem euro - to wszystko, co dotyczy ABSOLUTNIE każdego obywatela RP nie tylko bez metody referendalnej, ale nawet bez społecznych konsultacji. "Demokratycznie", czyli... ODGÓRNIE!!!
Dziwi mnie (jestem tu niedługo) np. iż W24 nie zamieszcza linków do polskich portali niezależnych, a takowe istnieją, jak choćby stołeczna www.czystakraina.eu czy wileński (ale po polsku) www.infopol.lt/pl
Ale podobno - póki człek się dziwi, to wciąż myśli. Pyrsk!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za tekst i próbę podsuniecia nowego rozwiazania 5* dla Autorki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mówienie o demokratycznych wyborach w Polsce, zakrawa na pewna kpinie. Kiedy wybory sa partyjne, kiedy sie placi za miejsca na listach wyborczych nawet w wyborach gminnych, kiedy w ogole żeby znależśc się na tych listach wyborczych, to trzeba mieć namaszcenie partyjne, i tez zaplacić, kiedy tak, jak napisal wyzej Marek, "wybrańcy" nie ponosza żadnej odpowidzialnosci prze wyborcami - to raczej żart, niz demokracja. To system, ktory się nam wmawia jako demokratryczny, a wielu w to wierzy. Chcą , czy nie chcąc jestesmy wciąz manipoulowani, bowiem to co dociera do nas z mediow, to manipulacja, a nie informacja. Pyrsk!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.