Facebook Google+ Twitter

Opis moich przeżyć

Każdy z nas pragnie czasem wyrwać się z głośnego i tłocznego miasta, aby zrelaksować się na łonie natury. Czasem jednak nasz wypoczynek jest zakłócony przez przeróżne przygody z dzikimi zwierzakami - oto opis jednego z takich spotkań.

Moja przygoda wydarzyła się w zeszłe wakacje podczas pobytu w Bieszczadach, tuż przy schronisku przylegającym do krainy leśnych stworzeń.
Rozbiliśmy namioty i zastała nas głęboka noc. Kiedy wszyscy już spali, ja nasłuchiwałam odgłosów dzikich zwierząt z lasu i zastanawiałam się, czy nie wpadną na pomysł, aby odwiedzić nas w obozowisku. Wtem usłyszałam drapanie pazurów o ścianki namiotu. Pomyślałam sobie: "To pewnie kot ze schroniska, który wcześniej liczył na kęsy mięsa przy wieczornym grillu". Jednak sprawca tych odgłosów nie dał za wygraną i tym razem usłyszałam jak coś przedziera się do przedsionka namiotu, szeleści reklamówką i ucieka.

Ze spokojem obudziłam mojego chłopaka, chcąc powiadomić go, aby zaczął chować kiełbasę na grilla w mniej kuszących dla zwierząt miejscach, bo właśnie kot ze schroniska dobierał się do niej. On jednak narobił mi strachu, odpowiadając, że to wcale nie musiał być kot... Byłam przerażona! Ledwo dałam się namówić na wychylenie się z namiotu, a tam... kilka metrów dalej zadowolony lis konsumował kiełbasę, nie zwracając na nas uwagi! Ulżyło mi jednak, że to był lis, a nie większe czy bardziej niebezpieczne stworzonko. Rudy złodziej miał też jednak większy tupet - o poranku zauważyliśmy jego wizytówkę w postaci odchodów :)

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.