Facebook Google+ Twitter

Opolskie nastolatki biorą najwięcej narkotyków w kraju

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-10-17 10:29

Opolszczyzna od dawna przoduje w Polsce, jeśli chodzi o używanie narkotyków. Dotarliśmy do danych z najnowszego badania przeprowadzonego przez sopocką Pracownię Badań Społecznych wśród opolskich nastolatków.

Końcowy raport będzie znany w listopadzie, ale już wiadomo, że wstępne wnioski są mocno pesymistyczne: wyrosło nam w Opolskiem chemiczne pokolenie, dla którego zakazane używki są częścią codziennego życia.

- Musimy całkowicie zmienić naszą strategię walki z patologią narkotykową - komentuje wyniki badań psycholog Mira Olszewska, pełnomocnik samorządu wojewódzkiego do przeciwdziałania narkomanii. - Leczenie uzależnionych i restrykcje wobec dealerów nie wystarczą. Musimy się przyzwyczaić do myśli, że pokaźny odsetek naszej młodzieży będzie sięgał po środki zmieniające świadomość, bo to lubi i nie boi się, że popadnie w nałóg. To już nie problem medyczny, ale społeczny.

Opolskie nastolatki biorą najwięcej narkotyków kraju / Fot. Dziennik Zachodni. Fot. Witold ChojnackiTrudno z tym wnioskiem polemizować. Z badań wynika, że marihuanę paliło 43 proc. chłopców z drugich klas szkoły średniej i 34 proc. ich koleżanek. W przypadku amfetaminy było to odpowiednio 20 i 10 proc. W modę wchodzi też ecstasy, popularny narkotyk dyskotekowy. Sięgnęło po niego 17 procent chłopców i 8 procent dziewcząt w wieku 18 lat. Nie lepiej jest z gimnazjalistami - prawie jedna trzecia 16-letnich chłopców i co szósta dziewczynka w tym samym wieku paliła już trawkę. Ankieterzy pytali też o to, jak często opolskie nastolatki sięgają po nielegalne używki. I okazało się, że w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie upaliło się marychą 13 proc. chłopców i 8 proc. dziewcząt z drugich klas gimnazjów.

Młodych po raz pierwszy zapytano też o to, czemu decydują się na eksperymentowanie z używkami zmieniającymi świadomość. Odpowiedzi obaliły stereotyp mówiący, że po narkotyki czy alkohol sięgają dzieciaki z problemami, nieprzystosowane czy też pochodzące z patologicznych rodzin. Wręcz przeciwnie: z prochami często eksperymentują dobrzy uczniowie, którzy nie sprawiają żadnych kłopotów ani w szkole, ani w domu.

- Rodzice, wychowani na stereotypie zaćpanego opiatowca, heroinowca ze śladami po igle, nie mają pojęcia, jak sobie z taką sytuacją radzić - komentuje Olszewska. - Pamiętam wizytę przerażonych rodziców, którzy dowiedzieli się, że ich syn miesza różne naprawdę niebezpieczne specyfiki. Ktoś im doradził, by wyrzucili go z domu i kazali iść na odwyk. A chłopak, bardzo zdolny student, poszedł na policję, która kazała go wpuścić, bo przecież jest w mieszkaniu zameldowany. Ten chłopak zapłaci za to wysoką cenę, może się to dla niego skończyć psychicznymi zaburzeniami, ale przez długie lata będzie całkiem normalnie w życiu funkcjonować.

Opolską - ale także ogólnopolską specjalnością - jest też politoksykomania, czyli mieszanie ze sobą różnych groźnych używek, równoczesne picie i ćpanie albo nadużywanie leków nasennych i uspokajających.

- Podobnie było w naszym kraju w latach 70-tych - komentuje te dane Janusz Sierosławski z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii. - Na zachodzie panowały mody na różne narkotyki, ale my byliśmy od tamtego rynku odcięci, więc młodzi ludzie eksperymentowali z czym się dało.

Narkotykowe patologie, które nękają duże polskie aglomeracje, najpierw pojawiają się na Śląsku Opolskim. Tak przynajmniej twierdzi Janusz Sierosławski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, który od lat bada problem uzależnień wśród polskiej młodzieży. Powód: żywe kontakty mieszkańców Opolszczyzny z krajami Unii Europejskiej, a przede wszystkim z Holandią. Tam lekkie narkotyki są legalne i to tam wielu młodych opolan przeżywa narkotykową inicjację.

Ten niepokojący trend potwierdzają najnowsze badania przeprowadzone w maju tego roku na reprezentatywnej grupie 763 opolskich gimnazjalistów (15. i 16-latków z drugiej klasy) oraz 777 licealistów (także drugoklasistów, mających 17-18 lat).

- Mamy już wszystkie dane, ale końcowy raport zostanie przedstawiony w listopadzie - mówi psycholog Mira Olszewska. która zajmuje się profilaktyką narkotykowych uzależnień w Opolskim Urzędzie Marszałkowskim.

Uzyskane wyniki są niepokojące, bo gorsze od tych, jakie zebrano w czasie podobnych badań przed dwoma laty. Wtedy wydawało się, że opolska młodzież odwraca się od narkotyków.

- Robiliśmy te badania jesienią, już po rozpoczęciu roku szkolnego, kiedy młodzież mobilizuje się do nauki. To mogło wpłynąć na wynik. Optymizm był przedwczesny- wspomina Olszewska.

Pesymizm budzi nie tylko skala problemu, ale też groźna dynamika. Weźmy grupkę drugoklasistów ze szkół ponadgimnazjalnych. W 1995 roku po marihuanę sięgało 26 proc. przepytanych nastolatków, w 2005 roku było ich już 37 proc. a w roku bieżącym - aż 43 proc. Podobną tendencję zaobserwowano w przypadku syntetycznych narkotyków, takich jak amfetamina. W 1995 roku kontakt z amfą zadeklarowało wówczas tylko 3 proc. badanych. Dwa lata temu do wciągania amfetaminy przyznało się już 14 proc. badanych, a w badaniach tegorocznych - 20 proc. Zmieniło się jeszcze coś: kiedyś po narkotyki sięgali głównie chłopcy, teraz robią to także młode dziewczęta.

- Te dziewczynki w niczym nie przypominają swoich rówieśniczek sprzed kilkunastu lat - mówi Olszewska. - Dzisiejsze nastolatki należą do tak zwanego Pokolenia T, czyli Pokolenia Transformacji, którego istnienie wyszło na jaw przy okazji sporządzania Diagnozy Społecznej 2005. To wtedy jej autor, prof.Janusz Czapliński, sformułował tezę o pokoleniu, w którym jest wysoki odsetek zdeprawowanych młodych dziewcząt. I to właśnie one sięgają po prochy.

To opolskie chemiczne pokolenie, bo tego brytyjskiego określenia wypadałoby tu użyć, wpisuje się także w modę na kulturę klubową, w której syntetyczne narkotyki odgrywają ogromną rolę. W przypadku Opolszczyzny do tego rodzaju inicjacji dochodzić może na terenie podmiejskich dyskotek, na które zjeżdżają się młodzi ludzie z całej okolicy. Ostatnie lata pokazały także, że powoli narodziło się coś w rodzaju "holenderskiego szlaku": celnicy na granicy a także opolska policja kilka razy zatrzymali osoby, które próbowały przemycić narkotyki, wracając z pracy w kraju tulipanów.

Nowością tegorocznych badań jest to, że ankietowaną młodzież zapytano o to, czemu sięgają po narkotyki i czego się po nich spodziewają. Okazało się, że młodzi mają świadomość zagrożeń, ale ryzykują, bo z jednej strony szukają nowych wrażeń, a z drugiej liczą na to, że narkotyki pozwalają im przełamać nieśmiałość.

- Trzeba zapomnieć o stereotypie uzależnionego narkomana, heroinisty, dla którego jedynym ratunkiem jest odwyk - mówi Olszewska. - Otaczają nas młodzi ludzie, którzy prowadzą normalne życie, uczą się i mieszkają z rodzicami, ale w swoim gronie chętnie sięgają po prochy. Istnieje ryzyko, że podobnie będą się zachowywali w dorosłym życiu.

Marek Świercz
-
Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.