Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27075 miejsce

Opowiadanie niestety smutne

Nowy Rok przyniósł siarczysty mróz i obfity śnieg. Stanęła przy oknie, patrząc załzawionymi oczami na iskrzącą się biel między blokami. W oknach naprzeciwko pojawiły się twarze ciekawskich.

Gwałtowny dzwonek do drzwi wyrwał Justynę z głębokiego snu, w który zapadła nad ranem po całej nocy huku petard, wizgu sztucznych ogni i radosnych wrzasków balowiczów świętujących nadejście nowego roku. Sięgała po okulary, usiłując równocześnie wypatrzyć godzinę na zegarku stojącym przy lampce nocnej, wsunąć nogi w pantofle, nie zaplątać się w poły szlafroka i opanować zawrót głowy towarzyszący zawsze gwałtownej zmianie pozycji. Wśród chaotycznych czynności kłębiło się w mózgownicy jedno:
- To chyba Ewa, coś z Hanką, akurat w Nowy Rok, chyba nie…cholera, czyżby dzisiaj?

Otwarła drzwi. Ewa, w lekkiej piżamce trzęsła się jak galareta i dukała przez łzy
- To chyba już, mama, chyba już…
Drzwi do sąsiadów stały otworem, w przedpokoju kręcił się z ogłupiałą miną pobladły i bezradny mąż Hanki, którego jakby niewidzialna ściana zatrzymywała na progu pokoju, w którym leżała jego chora żona. Coś próbował powiedzieć, ale przez gardło nie przeszło i tylko łzy ciekły po śniadej twarzy.

Przez cały czas jej choroby pomagał, jak mu jego chłopski rozum podpowiadał. Podawał herbatę, frykasy kupował, do jedzenia namawiał, a i pokrzykiwać mu się zdarzało, żeby się ta jego ślubna zgryzota jako tako pozbierała. Pieniędzy masę przecież na doktorów szło, chemią się truła, a ludzie na pogrzebie szwagra tylko na tę jej chudość się gapili. No i ten wnuk w drodze.
- Jak nie będziesz jadła, to tylko ja wnuka doczekam, dunderował, żeby bodaj ze złości w garść się wzięła.
- Nie wiadomo, kto z brzegu - odrzekła mu po wizycie u księży. Ale rozeźlona wróciła jak diabli, bo sprzedali „co łaska” zioła, ale całkiem za darmo o lekki zgon modlić się przykazali.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Jadziu, Ty to potrafisz! - przejmujące....
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

poruszające

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.09.2009 11:42

Śmierć to nieobecność we wszystkich miejscach naraz..... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak sobie czytając, zamyślilam się na chwilę.
I tak w zamyśleniu, na smutno...
Przypomniały mnie się osoby, które w obecności mojej odchodziły...
Nadal są ze mną, w mojej pamięci i sercu.
Opowiadanie smutne, ale jakże prawdziwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawda. Życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że pisanie o cierpieniu, śmierci wymaga użycia jak najoszczędniejszych środków, wbrew pozorom taki sposób pisania nie jest łatwy.
Jadwigo - bardzo dobry tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo. Ten tekst jest tak bardzo prawdziwy, o śmierci czy to kogoś bliskiego czy nie trudno się pisze... A Pani tak prawdziwie i z wyczuciem to napisała...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.09.2009 09:43

Twoja dusza, Jadziu, pokazała mnogość strun, wielostronność uniwersalności. Także jesteś ciepła, wrażliwa, pełna empatii, ale w swoim założeniu - opancerzyłaś się. Odbierać Cię już będę jako "pancernego wrażliwca", NIESTETY...... :-))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku - niczego nie ukrywam. Jestem, jaka jestem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2009 18:30

Pisane sercem, pisane wrażliwością, o której nigdy nie wspominasz! Piszesz "taktownie" bez przeinwestowania emocjonalnego. Teraz mam żal do Ciebie, że się ukrywasz, prawdziwa! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.