Ten film opowiada o jednym z największych tyranów w dziejach świata. Afrykańskim Kaliguli. Ugandyjski dyktator Idi Amin, wymordował pół miliona ludzi. Posądzany był o szaleństwo. Miał powiedzieć „nie lubię ludzkiego mięsa, jest za słone".
W ten weekend wszedł na ekrany kin film "Ostatni król Szkocji"
na podstawie powieści Gilen Foden, która również ostatnio trafiła do księgarń.
Wbrew pozorom nie jest to opowieść o walkach Szkotów o niepodległość
lecz kolejny z tragicznych obrazów Afryki. Z wybitną kreacją Foresta Whitakera.
Idi Amin to jedna z najbardziej intrygujących postaci współczesnej historii. Szybko robił karierę wojskową najpierw u boku Brytyjczyków w armii kolonialnej, a po odzyskaniu niepodległości przez Ugandę w roku 1962 w armii tego państwa. Od 1966 roku pełnił funkcję dowodzącego siłami zbrojnymi tego państwa, by pięć lat później dokonać krwawego zamachu stanu i odsunąć od władzy prezydenta Miltona Obote. I co ciekawe zamach stanu był popierany przez Izrael i pozytywnie przyjęty w Londynie.
Amin rządził niezwykle krwawo tworząc największy system
represyjny ówczesnej Afryki. Co ciekawe z początku prowadził politykę w oparciu
o dobre stosunki z Izraelem i Wlk. Brytanią. Izrael przez długi czas mocno wspierał
okrutne rządy Amina, dostarczając rządowi broni i pieniędzy oraz szkoląc
ugandyjskie wojsko. Jednak z czasem reżim zorientował się na kraje bloku
komunistycznego i zacieśnianie więzów z lewicowymi rządami w Afryce. Całkowity zwrot
nastąpił w roku 1972 gdy Uganda zmieniła swoich strategicznych partnerów na
Libię i Arabię Saudyjską, zaczynając otwarcie wspierać państwa arabskie. W 1976
roku reżim Amina udzielił wsparcia terrorystom palestyńskim, którzy porwali w
Niemczech samolot Air France w większości z pasażerami pochodzenia żydowskiego
i skierowali na lotnisko w Ugandzie. Tam nastąpiła spektakularna akcja odbicia zakładników
przez izraelskich komandosów i Mossad. Przeszła do historii pod kryptonimem Entebbe
Thunderbolt.
W 1978 Amin najechał na sąsiednią Tanzanię, jednak wojna obronna i kontratak dał zwycięstwo wrogom, którzy obalili ugandyjskiego dyktatora i władzę oddali Ugandyjskiej Armii Wyzwoleńczej
Dyktator posądzany jest o wymordowanie od 300 do 600 tys.
obywateli własnego kraju. Głównie przeciwników politycznych i partyzantów.
Odznaczał się wielką nieufnością, więc mordował nawet swoich najbliższych
współpracowników, co to których działań miał nawet najmniejsze wątpliwości. Był
uważana za szaleńca. Rzekomo wyrażał podziw dla geniuszu Adolfa Hitlera a w
lodówce trzymał głowy swoich największych politycznych wrogów. Był
oskarżany o kanibalizm oraz o to, że często dla rozrywki rzucał więźniów
politycznych na pożarcie krokodylom. Nienawidził Anglików, z racji czego obwołał
się jedynym prawdziwym władcą imperium Brytyjskiego i jedynym prezydentem,
który przekazuje światu głos Boga. Zasłynął z tego, że w ciągu jednego dnia wydalił
z kraju prawie 100 tys. Hindusów, konfiskując ich majątki i domy. Tłumaczył, że
tak doradził mu „Głos Boga”. Uwielbiał boks i często wyzywał na pojedynki na ringu przywódców innych państw. Również
Historia oparta w dużej mierze na faktach opowiada o życiu
szkockiego lekarza Nicolasa Garrigana, który udaje się do Ugandy na misję medyczną i którego
zrządzenie losu łączy z Idim Aminem, a ten jako, że kocha Szkocję, postanawia
go obwołać swoim osobistym lekarzem. Z czasem młody lekarz
ulega splendorowi i magnetyzmowi salonów, bliskości władzy, zaślepiony nie
dostrzega okrucieństw, jakich dopuszcza się jego najważniejszy pacjent wobec swoich
poddanych. Do czasu… Jednak wtedy będzie już za późno, aby zdradzić swojego pana. Tym bardziej, że z czasem blisko związuje się z jedną z żon Amina.

Na film warto pójść z trzech powodów. Pierwszy: jest to
kolejny po „Wiernym Ogrodniku” czy „Hotelu Rwanda znakomity obraz Afryki, który
my Europejczycy trywializujemy, odtrącamy, wręcz nie chcemy przyjąć do
wiadomości. Drugi, że poznajemy historię człowieka, który nie jest tak znany
jak Adolf Hitler, ale jego okrucieństwo wydawać się mogło jeszcze bardziej wyszukane,
niepojęte. Niczym losy afrykańskiego
Makbeta, lecz w znacznie krwawszym
wydaniu. Pokazuje kim może stać się człowiek, którego doświadczy władza i
jednocześnie obłęd.
Potworem?
Tak,
nieludzkim tyranem, któremu berło władzy uświadamia, że może wszystkiego
próbować, nawet ludzkiego mięsa.
Trzecim powodem jest gra Foresta Whitakera.
Niewątpliwie zagrać taką postać było mu niezwykle trudno. A jednak aktor znany
dotychczas ze średnich komedii i filmów akcji stworzył kreację wybitną, która, że tak powiem, niczego nie ujmuje piekielnemu obrazowi satrapy Ugandy.
Gra
Whitakera jest spektaklem samym w sobie, niejako akcją w akcji całego filmu. Po
dłuższym czasie wydaje się, że sceny bez tytułowego bohatera tracą na wartości,
nie przykuwają takiej uwagi jak wcześniej. Aktor dostał za tę rolę nominację do Oscara w kategorii "najlepsza rola męska" i uważany jest za faworyta!
Niewątpliwie warto wybrać się na ten film z powyższych trzech powodów oraz mam nadzieję z czystej ciekawości, którą mam nadzieję wzbudziłem wśród was tym skromnym artykułem.
Zobacz także:
Artykuły
(120)
Galerie
(30)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 62 | Miejscowość: Zabrze | Katowice | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarz prasowy i telewizyjny. Jednak wciąż OBYWATELSKI i LOKALNY... Najważniejsze kochać, co się czyni. Iść jak burza wśród marzeń. Dużo czytać, oglądać, pamiętać, zdobywać szczyty po to, by dojrzeć wyższe.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paulina Plizga 15.02.2007 11:47
No i u mnie strona jakoś dziwnie rozstrzelona.???
Paulina Plizga 15.02.2007 11:46
Widziałam wczoraj ten film. Jestem poturbowana. Wstrząsający,choć byli widzowie ,którzy świetnie się ubawili -zważywszy na salwy śmiechu w rzędach za mną...Mnie jakoś nie było do śmiechu.
+ dla Ciebie Marcinie za wprowadzenie historyczne,którego niestety nie miałam przed projekcja.
Mir Nalezińskí 12.02.2007 09:00
O, dlaczego taki styl zapisu? Pierwszy raz widzę symetryczny rozkład tekstu.
Mir Nalezińskí 10.02.2007 13:52
Ciekawe.
* władcą imperium Brytyjskiego*;
*Również Królową Brytyjską. Dlaczego Ostatni Król Szkocji?* - coś z literami, także w tytule - *powieść o Ostatnim Królu Szkocji* - raczej *powieść o ostatnim królu Szkocji.
* w roku 1972 gdy Uganda* - przecinek.
A świat, zamiast zgładzić potwora i kretyna, to jeszcze mu nereczki chciał przeszczepić. Wot moralność świata... I na nerach się przewiózł. Bóg także przespał sprawę - może sumieni Go w końcu ruszyło?