Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3944 miejsce

Opowieść Wigilijna '13

W wodzie zapominała o codzienności. Po kwadransie poczuła lekkie mrowienie w stopach. „Czas wracać.” Wybiegła na plażę trzęsąc się z zimna.

- Uciekasz przed samotnością? – zapytał głos zza pleców.

Podskoczyła przestraszona. Nie słyszała wcześniej nikogo w promieniu kilkudziesięciu metrów. Odwróciła się gwałtownie. Starszy mężczyzna, szczelnie otulony łachmanami spoglądał na nią uważnie. Prawie nie widziała jego twarzy spod kołtunów siwych włosów i dawno niestrzyżonego zarostu. „Kolejny bezdomny żebrak”.

- Nie mam pieniędzy, daj mi spokój – warknęła kobieta, odwracając się na pięcie.
- Są rzeczy przed którymi nie uciekniesz – rzekł starzec ze spokojem - Mogę? – postąpił o krok, wskazując miejsce obok niej.

Wzruszyła ramionami. Nieznajomy usiadł na wilgotnym piasku.

- Co cię w ogóle obchodzi kim jestem i co tu robię?

Mężczyzna bez słowa wyjął opłatek i wyciągnął dłoń w jej kierunku.

- Co to jest? – nie była w stanie nic dostrzec w mroku, który opadł na nich dość niespodziewanie.
- Kawałek wiary i nadziei, których potrzebujesz – kobieta ostrożnie wzięła przedmiot i zbliżyła go do oczu – W takie dni jak dziś nikt nie powinien być sam.

Powoli obracając opłatek w palcach uzmysłowiła sobie, że jest Wigilia. Już od dawna jej tygodnie zlewały się w miesiące, a miesiące w lata. Z czasem przestała wyrywać kartki z kalendarza.

- Dlaczego to robisz?
- Myślę, że sama potrafisz udzielić odpowiedzi.
- Gdyby tak było, to bym nie pytała – powoli zaczynała ją irytować enigmatyczność starca.

Przenikliwy wiatr znad morza przybierał na sile. Kobieta wzdrygnęła się mimo woli. Bladożółta kula księżyca sunęła wolno po szafirowym niebie.

- Nikt z nas nie jest samowystarczalny. Kokon, w którym się zamknęłaś jedynie stwarza pozory wygody – mężczyzna mówił wolno, ważąc każde słowo – Równocześnie odcina Cię od prawdziwego doświadczania i przeżywania świata oraz ludzi. Żyjesz namiastką życia.
- Żyję tak jak mi się podoba i nikomu nic do tego – prychnęła kobieta – A już najmniej tobie.
- Chcę Cię poprosić o jedną rzecz… - przez ułamek sekundy jego źrenice błysnęły szkarłatem.

„To tylko złudzenie. Jestem przemęczona.”

- Szkoda czasu na brednie – podniosła się – Mam coś do zrobienia.
- Podziel się tym opłatkiem z kimś kogo kochasz – mężczyzna nie ruszył się z miejsca – A jeśli jutro wciąż będzie cały, wróć tu i mi go oddaj.

Wolnym krokiem ruszyła w stronę samochodu, nie oglądając się za siebie.

***

Starzec zastygł wpatrzony w horyzont. Boże Narodzenie było w tym roku wyjątkowo piękne. Delikatny, biały puch przykrył całe miasteczko. Zza chmur nieśmiało wyglądało słońce. Krzyk mew odbijał się echem w całej zatoce.

Wiedział, że kobieta nie przyjdzie na plażę. Uśmiechnął się do siebie. „Trzeba ruszać w drogę. Tak mało czasu, a tak wiele opłatków do rozdania.”

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Szkoda , że tam mało czytelników

Komentarz został ukrytyrozwiń

Samotność - Powrót do jaźni - Anthony Storr ,
polecam....
Opowiadanko fajne. Nie byłabym sobą gdybym nie miała nic do poprawienia, wydaje mi się o jedno krótkie zdanie za dużo, no ale może się mylę..;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.