Facebook Google+ Twitter

"Opowieść wigilijna 3D", czyli o tym jak rozczarować się w kinie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-11-26 11:12

O ile oglądanie filmów w wersji 4 i 3D sprawiało mi zawsze wielką frajdę, o tyle najnowsza adaptacja "Opowieści wigilijnej" w tym właśnie formacie rozczarowała mnie w każdym wymiarze. W 3D też.

plakat / Fot. Materiały promocyjnePowieść Charlesa Dickensa o skąpcu, którego nawiedziły świąteczne duchy znana jest chyba wszystkim. Adaptacji tej świątecznej historii znam też tyle, że nie wystarczyłoby mi dnia żeby je wymienić. Tym razem to reżyser Robert Zemeckis - twórca między innymi "Ekspresu polarnego" zafundował nam świąteczną wycieczkę do świata Ebenezera Scrooge’a. Na film poszłam raczej dla efektów niż dla fabuły, bo produkcji w trójwymiarze jest w naszych kinach jeszcze jak na lekarstwo.

Owszem, sprawnie poprowadzona akcja zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Nie czepiam się też występującego w roli głównej Jima Carreya. Ten jak zawsze był świetny, chociaż z postać, którą zobaczyłam na ekranie, dopiero po dłużej chwili zaczęła przypominać mi tego aktora. Film wyprodukowała słynąca z familijnego kina wytwórnia Disney. Opowieść opatrzona łatką "Dla dzieci" dla nich samych raczej się nie nadaje. Jeśli jednak maluchy znajdą się na sali kinowej, to co chwila rodzice winni im są zasłaniać oczy, bo atmosfera na ekranie przypomina raczej sceny z horroru, niż z rodzinnej, pełnej magii i ciepła opowieści. Leżący w trumnie Jakub Marley przeraził nawet mojego towarzysza niedoli kinowej, który jak deklaruje, zmarłych się nie boi.

Efekty 3D, których tak oczekiwałam okazały się być nudne i słabe. Jedynie padający śnieg i lot Scrooge’a ponad dachami i kominami domów XIX-wiecznego Londynu wywołał u mnie zachwyt.
Już bardziej trójwymiarowo wyglądają najnowsze Simy z popularnej gry komputerowej niż bohaterowie spoglądający na nas z ekranu.

A, i jeszcze jedno. Nie oparłam się pokusie i w trakcie seansu zdjęłam na chwilę okulary przeznaczone do oglądanie filmów w trójwymiarze żeby zobaczyć jak bez nich prezentuje się sytuacja na ekranie. Nic ciekawego nie zobaczyłam, bo obraz był rozmazany, ale i tak było warto, bo przez 96 minut seansu zdjęcie okularów było największą atrakcją.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.