Politycy
opozycji uważają, że niska frekwencja w prawyborach to porażka Platformy Obywatelskiej. Jak podano w piątek, zagłosowało niewiele ponad 47 procent członków PO.
Wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński z SLD podkreślał, że mimo głośnej kampanii, niewielu członków PO zdecydowało się oddać głos na jednego z dwóch kandydatów. Jak mówił, Platforma Obywatelska przegrała z Platformą Obywatelską.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra z Prawa i Sprawiedliwości mówił w Trójce, że prawybory, które miały wyłonić kandydata PO na prezydenta, były sztuczne i ustawiane. Jak dodał, partia Donalda Tuska nie powinna pouczać innych ugrupowań, że prawybory to przyszłość polityki, gdyż nie można nazwać ich sukcesem.
Europoseł PSL Jarosław Kalinowski uważa, że niezbyt liczny udział w głosowaniu to powód dla kierownictwa partii do zastanowienia się. W jego ocenie, może być tak, iż członków partii jest mniej niż deklarowane 47 tysięcy.
Poseł PO Jarosław Gowin podkreślał natomiast, że prawybory wewnątrz partii to nowa jakość w polityce. Przyznał jednak, że frekwencja około 50 procent nie jest do końca zadowalająca. Wyjaśnił, że kierownictwo partii przeanalizuję tę sytuację i będzie w przyszłości próbowało zaktywizować członków partii do aktywniejszego udziału.
Poseł Platformy Obywatelskiej zaapelował do innych partii, by również stworzyły swoim członkom możliwość wybierania kandydatów na ważne stanowiska w prawyborach.
Szef kancelarii prezydenta Władysław Stasiak mówił, że mały udział działaczy PO w prawyborach może wskazywać na to, że nie potraktowano głosowania poważnie.