Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5492 miejsce

"Oprawcy". Historia rotmistrza Pileckiego, cz. 2

Współautorzy: Barbara Figurniak

Do dzisiaj nieznane jest miejsce pochówku naszego narodowego bohatera-rotmistrza Witolda Pileckiego. Ciała pomordowanych polskich patriotów wrzucano do tzw dołu śmierci zlokalizowanego w kwaterze "Ł" na Powązkach.

Protokół wykonania wyroku śmierci na Witoldzie Pileckim / Fot. anonimowyCiała zalewano wapnem, a w miejscu tym urządzono śmietnik. Pilecki zginął od strzału w tył głowy, podobnie jak mordowano Polaków w Katyniu.
Przyjrzyjmy się drugiej stronie tej tragedii: ludziom, których do końca swoich dni nie spotkała żadna kara, a którzy doczekali wysokich emerytur za "utrwalanie władzy ludowej", będącej de facto gorliwą kolaboracją z obcym mocarstwem na skalę niespotykaną w historii Polski.

Oto niektórzy z nich.

Ryszard Mońko: z-ca naczelnika więzienia na Mokotowie :
„25 maja 1948 r., między godz. 21 i 21:30 do mojego gabinetu zgłosiło się czterech panów, dwóch w mundurach wojskowych, dwóch po cywilnemu, z bezpieki. Na polecenie prokuratora Cypryszewskiego rozkazałem doprowadzenie Pileckiego na miejsce straceń. To był mały, oddzielnie stojący budynek za X pawilonem, którym rządziło MBP. Weszli do środka, ja zostałem na zewnątrz. Słyszałem jeden strzał”
Budynek, który wspomina Mońko to tzw. "kartoflarnia". Po budynku nie został niestety, żaden ślad - został zniszczony, aby zatrzeć ślady dokonywanych tam zbrodni.
Relacja momentu egzekucji widziana oczami ks. Jana Stępnia, więźnia celi śmierci katowni mokotowskiej: "Gdy usłyszałem szept: »już idą«, zbliżyłem się do okna razem z dwoma współwięźniami, którzy znali Witolda Pileckiego. Nie zapomnę tego widoku. Prowadzono dwóch skazanych. Pierwszy pojawił się Witold Pilecki. Miał usta zawiązane białą opaską. Prowadziło go pod ręce dwóch strażników. Ledwie dotykał stopami ziemi. Nie wiem, czy był wtedy przytomny. Sprawiał wrażenie zupełnie omdlałego. A potem salwa.”

Piotr Śmietański: dowódca plutonu egzekucyjnego.
W rzeczywistości nie było żadnego plutonu. Zabijał tylko on. W latach 1944 – 1956 w więzieniu przy ul. Rakowieckiej stracono ponad tysiąc osób. Większość z nich było ofiarami Śmietańskiego. Miał jedną, wypróbowaną metodę – zabijał strzałem w tył głowy. Adam Cyra, historyk z Muzeum Auschwitz: “Na temat tego zbrodniarza, wykonującego wyroki śmierci w majestacie komunistycznego prawa, niewiele można ustalić. Podobno za pozbawienie życia więźnia otrzymywał tysiąc złotych. Pensja nauczycielska w tym czasie wynosiła sześćset złotych.” Nigdy nie udało się dotrzeć do Śmietańskiego. Stwierdzono, że wszystkie dane personalne dotyczące „Kata z Mokotowa” zostały usunięte z oficjalnych archiwów rządowych. Śledztwo zostało wstrzymane w 2004 r.

Eugeniusz Chimczak: jeden z głównych śledczych w sprawie.
Tadeusz M.Płużański - historyk, syn Tadeusza Płużańskiego, skazanego w procesie Pileckiego : "Eugeniusz Chimczak - ten drań katował również mojego ojca. W bezpiece pracował do 1984 roku, dochrapał się stopnia pułkownika. Gdy dowiedziałem się o terminie pogrzebu, pojechałem na Cmentarz Północny w Warszawie. żeby zobaczyć, w jaki sposób ten komunistyczny zbrodniarz będzie chowany. Rodzina przełożyła pochówek o pół godziny. Z moich informacji wynika, że zrezygnowała też z oprawy muzycznej i laudacji. Przemknęli boczną bramą od razu do grobu, bez zamówionej wcześniej uroczystości w domu pogrzebowym. Tak odeszła jedna z najbrutalniejszych bestii więzienia mokotowskiego w Warszawie. Nawet inni śledczy wymieniali go jako wyjątkowego drania. Choć w 1996 roku Chimczak został skazany w słynnym procesie Humera na kilka lat więzienia, za kratkami nie spędził ani jednego dnia. Za szereg innych zbrodni nie odpowiedział nigdy.
Podczas pogrzebu podszedłem do rodziny. Spytałem, czy wiedzą, co pan Eugeniusz robił po wojnie. Jak się z tym czują? Reakcja była bardzo nerwowa. Starsza pani odparła:
"skoro zadaję takie pytanie, to muszę być z bandyckiej rodziny. A my z takimi bandytami robiliśmy po wojnie porządek"

Jan Hryckowian: zbrodniarz i oprawca okresu stalinizmu, oficer LWP, sędzia sądów wojskowych, adwokat, żołnierz AK.
W procesie pokazowym pułkownika Jana Rzepeckiego i innych oficerów AK i WiN był sędzią orzekającym, gdzie wydał wyroki śmierci i długoletniego więzienia. Od 1947 jako szef Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie orzekł najwięcej wyroków śmierci. Było ich co najmniej 16. W czerwcu 1947r. ława WSR w Warszawie pod jego przewodnictwem skazała na karę śmierci kawalera Orderu Virtuti Militari Konrada Dybowskiego wraz z ojcem Władysławem Dybowskim. Po odejściu w 1949r z sądownictwa wojskowego pracował jako adwokat w Warszawie. Nigdy nie osądzony za zbrodnie stalinowskie.

Roman Kryże: prawnik, podpułkownik, sędzia orzekający w procesach politycznych, funkcjonariusz stalinowskiego aparatu represji.
Sędzia Wydziału I Najwyższego Sądu Wojskowego do października 1950r., a także Wydziału II NSW - do sierpnia 1955r. Sędzia Sądu Najwyższego w latach 1955–1977. W sprawach przeciwko działaczom podziemia niepodległościowego (m.in. rtm. Witolda Pileckiego i mjr Tadeusza Pleśniaka) brał udział w orzekaniu i zatwierdzaniu wyroków skazujących, również na karę śmierci. Wiele z wyroków wydanych przez niego zostało uznanych po 1989r. za mordy sądowe. Jego bezwzględność w wydawaniu wyroków śmierci w okresie stalinowskim przyczyniła się do ukucia powiedzenia: „Sędzia Kryże – będą krzyże”, a także określenia „ukrzyżować”.

Józef Różański: prawnik, oficer NKWD i MBP, poseł Sejmu Ustawodawczego.
Nadzorował śledztwo w sprawie Witolda Pileckiego, jest faktycznym sprawcą skazania go na karę śmierci. Od lipca 1947r. - pułkownik i dyrektor Departamentu Śledczego MBP. Szybko awansował w strukturach bezpieki Polski Ludowej dzięki bezwarunkowemu wykonywaniu poleceń Bolesława Bieruta i Iwana Sierowa. Metody śledcze Różańskiego - wzorowane na wytycznych Stalina ("dajcie tylko człowieka, a znajdę na niego paragraf") polegały na dopasowywaniu materiału śledczego do wcześniej przygotowanych tez oskarżenia. Oskarżeni byli torturowani osobiście przez Różańskiego. Jego bezwzględność i niezwykła brutalność zyskały ponurą sławę. Jego metody przesłuchiwania, jak: wyrywanie paznokci (stosowane również wobec rtm Pileckiego), wbijanie do nich gwoździ, bicie aż do utraty nieprzytomności - były normą. Mówi jeden z więźniów - Z. Uniszewski:
"Różański sam bił do krwi, tolerował bicie i podżegał do niego podwładnych mu funkcjonariuszy, bijąc w ich obecności. Jego istotną umiejętnością "zawodową" było psychiczne dręczenie ludzi w śledztwie i wydostawanie od nich tą drogą informacji, często fałszywych, których wcześniej nie podaliby nawet podczas tortur w katowniach gestapo". Setki osób, przesłuchiwanych przez Różańskiego lub jego podwładnych, straciło życie lub zostało kalekami. Od jego nazwiska powstał termin "różańszczyzna" – stalinowskich metod śledczych, preparowania dowodów i fingowania procesów sądowych. W okresie pracy w MBP został odznaczony m.in. Orderem Krzyża Grunwaldu II i III klasy, Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Kadr z filmu "Witold" - reż. Tadeusz Pawlicki / Fot. Barbara FigurniakCzesław Łapiński: podpułkownik, zbrodniarz i oprawca okresu stalinizmu, prokurator sądów wojskowych.
Główny prokurator w procesie rtm. Pileckiego. Swoją współpracę z władzami Polski Ludowej rozpoczął na Białostocczyźnie jako szef Prokuratur Wojskowych Rejonowych, gdzie uczestniczył w tzw. sądach doraźnych, w których zapadało najwięcej wyroków śmierci. Przykładowo w grudniu 1946 r., oskarżał m.in. kapitana Stanisława Sojczyńskiego ps. „Warszyc”. Kapitan Sojczyński i pięciu jego podwładnych zostali rozstrzelani 17 lutego 1947 roku, tuż przed ogłoszeniem amnestii. Od 1950 roku pracował jako adwokat. W 2002 r oskarżony w sprawie mordów sądowych popełnionych w latach 1946-50, zmarł w Centrum Onkologii w Warszawie u zbiegu ulic Roentgena i Pileckiego.

Tadeusz M.Płużański-historyk, autor książki Tadeusz M.Płużański: "Bestii żyją tysiące. Trzeba pamiętać, że to był wielki, zbrodniczy aparat. Nie tylko okrutni funkcjonariusze bezpośredniego aparatu represji, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, UB, Informacji Wojskowej, ale także cała rzesza prawników, sędziów, prokuratorów i adwokatów, którzy służyli systemowi, często zresztą będąc na pasku bezpieki czy Głównego Zarządu Informacji WP. Wielu z tych oprawców dalej funkcjonuje. Pobierają bardzo wysokie resortowe emerytury – w przeciwieństwie do ich ofiar, które często żyją w ubóstwie. Wielu komunistycznych morderców mieszka w samej Warszawie, często pod bokiem wymiaru sprawiedliwości III RP."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

Aż mi wybrzmiewa gdzieś z tyłu głowy "Dziwny jest ten świat" Czesława Niemena. Człowiek teoretycznie wie o ogólnych zarysach tych wszystkich niegodziwości, zna fakty historyczne o nieopisanych pokładach ludzkiego cierpienia wywołanego ślepą wiarą w abstrakcyjną ideologię, ale największym zagrożeniem dla naszej cywilizacji jest właśnie emocjonalna skleroza, obojętność, nie odświeżanie odbytych przez naszych przodków lekcji, przez co ich nierzadko świadoma ofiara w imię sprawy idzie na marne, i to napawa mnie najgłębszym smutkiem. Ludzie pokroju Pileckiego największe duchowe oparcie znajdują w nieśmiertelnych ideałach, których stają się w końcu uosobieniem. I my, ludzie żyjący, mamy tę właśnie potęgę ożywiania ludzi z powrotem poprzez hołd składany najpierw im samym, ale w ostateczności temu, co powinno nas z nimi faktycznie łączyć poza upodmiotowionym szacunkiem, podziwem i nienawiścią do przeciwnika - bezwzględnemu przeświadczeniu o słuszności walki za najpodstawowsze wartości nadające sens życiu ludzkiemu. I tak, Rotmistrz dzięki artykułom pana Jarosza i pracy innych ludzi ożyć może w naszych sercach i znaleźć tam na stałe swe upragnione wieczne odpoczywanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo potrzebny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Julian Tuwim w "Kwiatach polskich" modlił się - "Jedyność przywróć i prawdziwość: Niech prawo zawsze prawo znaczy, A sprawiedliwość - sprawiedliwość"...
Trudna jest odpowiedź na pytanie, do kogo modlitwę adresował...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marta Jenner Wczoraj 20:12

A propos "sprawiedliwości"...
Kiedyś profesor Kotarbiński powiedział coś takiego (cytuję z pamięci):

"Nieistnienie jest atrybutem zaszczytnym, przysługującym Bogu i Wymiarowi Sprawiedliwości".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barbaro i Mateuszu, cieszę się ogromnie, że zapowiadacie cykl artykułów a ten ważny temat. Myślę, że będzie to jedyny w swoim rodzaju bardzo cenny serial dokumentalny. Czekam niecierpliwie na kolejną odsłonę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, masz rację - wygodnie nic nie widzieć i niczego nie wiedzieć. Rtm. Pilecki widział i wiedział za dużo. Niektórzy ludzie dotąd się boją. To zostało do dzisiaj.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, jest rzeczywiście nadzieja, że powoli sytuacja zmieni się na lepsze. Albo raczej, że wreszcie wróci wszystko do normalności i zło zostanie nazwane złem. Już widać pewne zmiany - przykładowo niedawno SLD zamierzało zrobić fetę panu Jaruzelskiemu w Sejmie. Zakończyło się na prywatnym, zamkniętym spotkaniu. Każdy, kto zapoznałby się dokładnie z życiorysem generała /chociażby obejrzawszy film "Towarzysz generał"/, a zwłaszcza z wątkiem zrobienia przez niego błyskawicznej kariery w czasach opisywanych w tym artykule, musiałby dojść do jednoznacznych wniosków. Dotyczy to również pana Kiszczaka i wielu innych. Tu nie chodzi o zemstę. Tu chodzi tylko o prawdę i elementarne poczucie sprawiedliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, Panie Mateuszu, nie tracę nadziei, że ten artykuł przyczyni się choćby w maleńkim stopniu do zmiany sytuacji, którą opisali Państwo w tym akapicie:
"Wielu z tych oprawców dalej funkcjonuje. Pobierają bardzo wysokie resortowe emerytury - w przeciwieństwie do ich ofiar, które często żyją w ubóstwie. Wielu komunistycznych morderców mieszka w samej Warszawie, często pod bokiem wymiaru sprawiedliwości III RP."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adrianno mam taką nadzieję, że cykl naszych artykułów przyczyni się do głębszego poznania tej historii przez coraz większe rzesze Polaków. Bohaterstwo tego człowieka, odwaga i wierność ideałom, powinny trwałe służyć następnym pokoleniom za wzór do naśladowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie da się ukryć, że historia Witolda Pileckiego porusza do głębi. Domaga się właściwego miejsca w historii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.