Facebook Google+ Twitter

Oracja Terrorismus Multi-Kulti w wykonaniu Ministra Błaszczaka

Realizacja planów dobrej zmiany daje już rezultaty. Oprócz tego, że naród jest bogatszy o 500 zł plus, czujemy się bezpieczniej. Ja z całą pewnością tak. - Stwierdził na konferencji prasowej Minister Spraw Wewnętrznych.

Apokalipsa walka dobra ze złem, People worship the beast, ilustracja historyczna / Fot. nieznany- Mówię o sobie, aby dać państwu przykład, jak należy czuć się w Europie pod naszym przewodnictwem. - Tu spojrzał na ścianę, skąd wyprowadzano flagę Unii Europejskiej i obok polskiej zawieszono flagę PiSu, aby przypomnieć, kto teraz rządzi w Europie.

- Teraz to my będziemy reformować Europę. - Po tych słowach Minister policyjnie trzasnął obcasami, wyprostował się i zmężniał. - Polska powiększyła się na mapie, Unia Europejska skurczyła. - Na pierwszy rzut oka wydawało mu się, że to może od Brexitu. Kiedy jednak podszedł bliżej, był już pewny, że to od planów polskiego rządu gruntownej reformy Europy.

Konferencja była międzynarodowa i pan Minister mówił po niemiecku. Zaczął patriotycznie: Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i Deutsche Sprache też znają. - Zacytował Mikołaja Reja w dowód patriotyzmu, przywiązania do tradycji oraz więzi z chrześcijaństwem. Na zakończenie konferencji Minister nie ucałował premier Szydło, tylko zdał na jej dłoń krótki policyjny pocałunek w formie raportu: Może Pani czuć się bezpieczna w Europie, Frau Szydło. Tłumacz natychmiast wyjaśnił Frau Premier, że „Europa” po niemiecku wymawia się „Ojropa”.

- Jest w tym dwuznaczność nawiązująca do ropy naftowej płynącej po dnie Bałtyku. - Pomyślała pani Premier, ale nie zbladła. Przemawiała przez nią niezłomność, którą demonstruje od czasu objęcia władzy. - Nie darmo zwą mnie „żelazną damą polskiej polityki” - Pomyślała i spojrzała z szacunkiem w kierunku pana Prezesa, aby dać mu znak długimi rządowymi rzęsami, że rozumie doskonale, że to on teraz kuje żelazo polskiej i europejskiej polityki.

Na pytanie o terroryzm, Minister Błaszczak odpowiedział.

- Ja, ja! Terrorismus. Nicht gut! Nicht gut! Das ist ein Result der Multi-Kulti Politik. Die Franzosen machen es nicht richtig. Multi-Kulti. Nein! Nein! - Minister mówił obcym językiem tak płynnie, że część jego przemówienia wyciekła do Francji, kraju niżej od nas położonego. Nie spodobała się jednak tamtejszym czynnikom rządowym. Ich rząd nic jednak nie zrobił.

- A co mieli zrobić? Mordę w kubeł i słuchać z pokorą. To zboczeńcy!

- Dlaczego zboczeńcy?

- To oni przecież wynaleźli miłość francuską i lody. Ohyda! U nich seks jest na śniadanie, obiad i kolację. Tylko w nocy odpoczywają. Nie to, co u nas. U nas w nocy to ludzie pracują. Nocna zmiana teraz jest najważniejsza. Byli hutnicy, policjanci i pielęgniarki, teraz są posłowie. Najlepiej pracuje się nocą: najlepsza koncentracja, zwartość, szybkość. Widział pan, jakie mamy wyniki!? W okresie tego rządu powstało trzy razy więcej ustaw, niż w okresie całej kadencji poprzedniej władzy! Idziemy teraz pod prąd i tak jest najlepiej. Wszyscy na świecie wydłużają wiek emerytalny, tylko my skróciliśmy go. A wie pan dlaczego?

- No dlaczego?

- Bo inne rządy myślą tylko o budżecie, a nasz tylko o obywatelach i ich szczęściu. Nie takie problemy nasz rząd rozwiązywał. Podniósł kraj z klęczek, to i z emeryturami sobie poradził. Teraz wszyscy dobrze wiedzą, kto jest dzisiaj najważniejszy w Unii, kto ją zreformuje. - Z dumą oświadczył Iwan Iwanowicz Iwanczyn, mocno starszy mężczyzna, lokalny komentator spraw wagi państwowej i międzynarodowej, który opowiedział mi tę całą historię. Jego dziadek był poliglotą i pozostawił mu w spadku ogromny talent rozumienia rządów, języków, krajów i kultur.

- Przewiduję wojnę Polski z Unią Europejską o Trybunał Konstytucyjny! - Nagłością oświadczenia Iwan Iwanowicz zaskoczył zebranych. - Będzie to blitzkrieg. Zobaczycie, Polexit kompletnie ich zaskoczy i szybko wyjdziemy z Unii. Wtedy to dopiero pójdziemy do przodu! - Iwan Iwanowicz ociekał entuzjazmem.

- Mnie nie zaskoczy! Ani mnie! Odezwały się z głosy z okien, w których ludzie usiłowali wypatrzeć, w jakim kierunku zmierza kraj. Nie przejmowali się. Byli młodzi i nikt im jeszcze nie kazał zwracać paszportów w ciągu dwóch dni po powrocie z zagranicy. Prokurator Piotrowicz, ten z największym prokuratorskim doświadczeniem historycznym, jeszcze na nich osobiście nie nakrzyczał. W smartfonach zaczęło im wprawdzie częściej brzęczeć, ale były to tylko uszkodzone chipy.


Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Panie Bartłomieju, każdy z nas ma na myśli chyba całkiem inną część tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, pragnę przypomnieć, że naczelny przytakiwacz (jawohl) III RP jest obecnie królem Europy a nie premierem.

Panie Arturze, nie wypada głównemu obrońcy demokracji krajów bogatych w surowce naturalne wypominać takich błahostek ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda że troska rządzących o stan demokracji ogranicza się tylko do Europy.
A przecież pokłady troski miłościwie nam panujących są niezmierzone na tyle, że wystarczą, aby objąć nimi cały glob.

Choćby na zasadzie wzajemności, bo gdy prezydent największej, wzorowej, wręcz nieskalanej demokracji upomina rządzących:

"W tym właśnie duchu wyraziłem w rozmowie z prezydentem Dudą naszą troskę w związku z pewnymi działaniami oraz impasem wokół Trybunału Konstytucyjnego."

nasze władze nie stanęły na wysokości zadania i nie odwzajemniły się troską wzajemną o impas wokół Sądu Najwyższego USA.
Tamże zmarło się w lutym jednemu sędziemu, prezydent zgodnie z konstytucją wybrał następcę, nie zgadniecie - demokratę ( jak na demkrację przystało), a Kongres bezczelnie odmówił zatwierdzenia nominacji. Co więcej, równie bezczelnie oświadczył, że nie zrobi tego do końca kadencji prezydenta.
O Matko Przenajświętsza.
Nie wyrazić troski w obliczu tej sytuacji - to jakieś skrajne zupełnie zobojętnienie.
No bo chyba nie co innego..? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakoś trudno mi przyjąć, że „rząd podniósł kraj z klęczek”.
Jak na moje babskie oko oraz babski móżdżek, rząd jedynie na krótko „zezwolił” wyprostować kark, by suwerenowi wydawało się, że nareszcie weźmie głęboki wdech.
Ale podnieść z kolan…?!...
Oj, co to, to nie!
Nigdy!
Laleczka Chucky od pierwszego dnia swoich wystąpień własnym przykładem uczy postawy właściwej: zawsze i wszędzie na kolanach, zawsze w bezapelacyjnej czołobitności i w pełnym skupieniu, ze wzrokiem przysłoniętym oparem bezgranicznego umiłowania władcy jedynie słusznego.
Aż staruszkowie - ongiś przecie jakże dzielni - pogodzili się z nową formą swego święta, którego nie odważali się profanować nawet wraży komuniści.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.