Facebook Google+ Twitter

Orange Ekstraklasa: Pięć spotkań i pięć zwycięstw

W 17. kolejki Orange Ekstraklasy trzy zwycięstwa mają gospodarze, a goście dwa. Legia wygrała u siebie 2:0 z Górnikiem Zabrze, PGE GKS i Dyskobolia wygrały po 3:1. ŁKS na wyjeździe wygrał 1:0, a Odra 2:0.

Skuteczna Dyskobolia

Adrian Sikora przed meczem mówił, ze drużynie potrzebna jest większa skuteczność i w tym meczu piłkarze Dyskobolii pokazali, że potrafią trafiać do bramki rywali.

W 4. minucie spotkania Aleksander Kwiek zdecydował się na uderzenie z dwudziestego piątego metra, niestety futbolówka minimalnie minęła bramkę gospodarzy. Dwanaście minut później rzut rożny wykonywał Majewski, dośrodkowanie przedłużył Filip Ivanowski, a piłkę do bramki wepchną Igor Kozioł.

Oficjalne logo Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. / Fot. logoOsiem minut później Dyskobolia prowadziła już dwiema bramkami, ponieważ Piotr Piechniak po zamieszaniu w polu karnym wbił piłkę do bramki strzeżonej przez Jacka Banaszyńskiego. Po tym golu gospodarze kierowali grą.

W 37. minucie Adrian Sikora z pierwszej piłki strzelił trzecia bramkę, a podawał mu Piotr Piechniak. Do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił i piłkarze Dyskobolii mogli schodzić do szatni w świetnych humorach.

Po przerwie znowu gospodarze przeważali. W 51. minucie Radosław Majewski bardzo mocno strzelił w kierunku bramki Jagiellonii, goalkeeper gości z trudem skierował piłkę na poprzeczkę.

W 73. minucie Filip Ivanovski strzelił z dystansu, jednak Jacek Banaszyński odbił piłkę w bok. Dwie minuty później piłka po strzale Vuko Sotirovicia wpadła do bramki Dyskobolii, jednak sędzia odgwizdał spalonego.

W 81. minucie Vuk Sotirović po dośrodkowaniu Łukasza Nowotczyńskiego zdobył… honorowego gola dla "Jagi". Do końca spotkania nic się nie zmieniło i gospodarze mogli się cieszyć z pewnego zwycięstwa.

Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski - Jagiellonia Białystok 3:1 (3:1)
1:0
- 16' Kozioł
2:0 - 24' Piechniak
3:0 - 37' Sikora
3:1 - 81' Sotirović

Żółte kartki: Kozioł, Mynar - Łatka.
Sędzia: Mariusz Podgórski (Wrocław).

Dyskobolia: Przyrowski - Lazarevski, Jodłowiec, Mynar, Kozioł - Sokołowski, Piechniak, Majewski (66' Rocki), Lato (86' Telichowski) - Sikora (89' Muszalik), Ivanovski.
Jagiellonia: Banaszyński - Napierała, Nawotczyński, Wasiluk, Kałużny - Kwiek, Łatka, Dzienis, Jarecki (53' Niedziela), Markiewicz - Konon (46' Sotirović).

Wicemistrz Polski wygrywa, Widzew gra w dziesiątkę
W Bełchatowie miał być mecz pod jedną bramką. W 12. minucie spotkania Carlos Costly próbował strzału z około szesnastu metrów, futbolówka niestety poleciała nad bramką strzeżoną przesz Bartosza Fabiniaka. Trzy minuty później powinna być bramka dla gości, jednak Łukasz Sapela dotarł do piłki szybciej niż Stefano Napoleoni.

W 27. minucie Dawid Nowak miał szansę na pokonanie Bartosza Fabiniaka, jednak nie przyłożył się do strzału i piłka poleciała obok bramki. Trzynaście minut później drugą żółtą kartką został ukarany Łukasz Broź i musiał opuścić boisko.

Oficjalne logo PGE GKS-u Bełchatów. / Fot. logoChwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, w polu karnym gości Dawid Nowak został sfaulowany i sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Maciej Stolarczyk i pokonał bramkarza z Łodzi.

Po przerwie do głosu doszli goście, w 56. minucie spotkania Mierzejewski strzelił tak umiejętnie, że Łukasz Sapela nie zdołał złapać piłki i na tablicy wyników pojawił się wynik 1:1. Jedenaście minut później pięknym dryblingiem popisał się Stefano Napoleoni, jednak Włoch uderzył zbyt nonszalancko i piłkę spokojnie złapał goalkeeper gospodarzy.

W 75. minucie Łukasz Garguła zdecydował się na strzał, Łukasz Fabiniak odbił w bok piłkę, dopadł do niej Carlos Costly i zdobył druga bramkę dla PGE GKS-u.

Czternaście minut później PGE GKS mógł być już pewne zwycięstwa, Dawid Nowak pokonał Kanieckiego. Mimo że sędzia dał jeszcze pięć minut pograć piłkarzom, to wynik się nie zmienił i wicemistrz Polski mógł się cieszyć ze zdobytych trzech punktów.

PGE GKS Bełchatów - Widzew Łódź 3:1 (1:0)
1:0
- 45' Stolarczyk
1:1 - 56' Mierzejewski
2:1 - 75' Costly
3:1 - 89' Nowak

Żółte kartki: Tosik - Ł. Broź.
Czerwona Kartka: Ł. Broź.
Sędzia: Adam Kajzer (Rzeszów)

GKS: Sapela - Stolarczyk, Pietrasiak, Popek, Jarzębowski - Rachwał, Garguła, Tosik (57' Ujek), Wróbel (84' Marciniak) - Costly, Nowak.
Widzew: Fabiniak (78' Kaniecki) - Ukah, Kłos (87' M. Broź), Juszkiewicz, Stawarczyk - Budka, Lisowski, Ł. Broź - Napoleoni, Masłowski, Mierzejewski (83' Grzelczak).

Fartowna wygrana ŁKS-u
Mecz, który był wielka niewiadomą. Oba zespoły w lidze prezentują dość słabe wyniki, jednak czasem potrafią pokazać ładną grę. ŁKS w tym spotkaniu pomogło szczęście, bo jak inaczej można nazwać bramkę z rzutu karnego przed ostatnim gwizdkiem sędziego?

Oficjalne logo ŁKS-u Łódź. / Fot. logoW 19. minucie spotkania Michał Zieliński dobrze podał do Janusza Wolańskiego, niestety pomocnik gospodarzy posłał piłkę obok bramki. W 32. minucie spotkania powinna paść bramka dla łodzian, jednak Jose Paulo z pięciu metrów przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.

W 45. minucie Bogusław Wyparło musiał się wysilić i obronić strzał z rzutu wolnego, który wykonywał Janusz Wolański i pierwsza część spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem.

W 56. minucie Ensar Arifović przeniósł piłkę nad bramką po strzale głową. Dziewięć minut później znowu snajper ŁKS-u mógł strzelić bramkę, jednak z pięciu metrów nie trafił w piłkę.

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym wynikiem, Radoslav Kral faulował w swoim polu karnym i sędzia odgwizdał rzut karny. Łukasz Madej pewnie podszedł do piłki i zdobył gola, który zapewnił ŁKS trzy punkty.

Polonia Bytom - ŁKS Łódź 0:1 (0:0)
0:1
- 90' Madej (k.)

Żółte kartki: Owczarek, Grzyb, Chomiuk - Komorowski, Łakomy, Arifović.
Sędzia: Marek Mikołajewski (Ciechanów)

Polonia: Żmija - Chomiuk, Kral, Owczarek, Marcinkowski (33' Plewnia) - Wolański, Grzyb, Stanov, Radzewicz (59' Mróz) - Podstawek, Zieliński (76' Mężyk).
ŁKS: Wyparło - Łakomy, Kłos, Woźniczka, Mysona - Paulo Jose (87' Sikora), Dąbrowski, Madej, Opsenica (28' Komorowski) - Arifović (78' Świątek), Szczot.

Odra wygrywa z outsiderem
Mecz, który zapowiadany był jako walka outsiderów wygrała Odra Wodzisław, która na Stadionie Ludowym zmierzyła się Zagłębiem Sosnowiec.

Od pierwszych minut inicjatywę przejęli goście z Wodzisławia. W 11. minucie spotkania po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jacka Berensztajna, Vladimir Bednar próbował uderzyć z przewrotki, ale futbolówka zamiast wpaść do bramki trafiła w jednego z piłkarzy Odry.

Oficjalne logo Odry Wodzisław. / Fot. logoW 17. minucie Pach dośrodkował w pole karne, piłkę na dwudziesty metr wybił Krzysztof Pilarz. Futbolówka trafiła pod nogi Jacka Berensztajna, który niestety uderzył ponad bramką gości. Dwadzieścia minut później piłka przypadkowo wpadła pod nogi Grzegorza Kmiecika, który probował podać do Vladimir Bednara, ale futbolówka wpadła wprost w ręce Pilarza. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, lecz oba zespoły nie mogły być zadowolone z wyniku.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków gości, ale ani Jan Woś, ani Vladimir Bednar nie skierowali piłki do bramki gospodarzy. W 62. minucie z rzutu wolnego uderzył Damian Seweryn, Adam Bensz popełnił fatalny błąd, wypuścił piłkę z rąk i Jan Woś wpakował ją do bramki ostatniej drużyny w lidze.

Po tej bramce Zagłębie Sosnowiec atakowało sporadycznie, ponieważ gra toczyła się głównie w środku pola. W 90. minucie Damian Seweryn zdecydował się na strzał z prawej nogi, a futbolówka poszybowała w samo okienko bramki bronionej przez Adama Bensza. Do końca spotkania wynik się nie zmienił i gracze z Sosnowca
są coraz bliżej spadku do II ligi.

Zagłębie Sosnowiec - Odra Wodzisław 0:2 (0:0)
0:1
- 62' Woś
0:2 - 90' Seweryn

Żółte kartki: Seweryn (Odra).
Sędzia: Mirosław Górecki (Katowice).

Zagłębie: Bensz - Gawęcki (56' Folc), Marek, Hosić, Kłoda - Cygnar (85' Bagnicki), Skórski, Berensztajn, Pach - Bednar, Kmiecik (66' Oziębała).
Odra: Pilarz - Cichy, Dudek, Malinowski, Hinc - Woś, Kuranty, Nowacki (90' Jakosz), Szary - Socha (46' Aleksander), Seweryn (90' Iwan).

Legia nie odpuszcza i pewnie wygrywa
Mecz miał być dobry widowiskiem i tak było. Obie ekipy pokazały wiele ciekawych akcji, jednak lepszą skutecznością i dojrzałością wykazała się warszawska Legia.

Mecz rozpoczął się wspaniale dla piłkarzy stołecznych, w 3. minucie Miroslav Radović zagrał piłkę w pole karne, a Takesure Chinyama spokojnie wpakował futbolówkę do bramki strzeżonej przez Borisa Pestkovicia.

W 19. minucie Dickson Choto brzydko wszedł w nogi Tomasa Papeckysa i zawodnik Górnika został natychmiast zmieniony przez Adama Marciniaka. Ten sam zawodnik w 26. minucie podał do Piotra Gierczaka, który zdecydował się na strzał, ale piłka trafiła w jednego z defensorów Legii. Do końca pierwszej połowy wynik się nie zmienił, mimo kilku ciekawych sytuacji po obu stronach boiska.

Oficjalne logo Legii Warszawa. / Fot. logoOd początku drugiej połowy obie jedenastki nie forsowały tempa. W 54. minucie Takesure Chinyama zdecydował się na strzał, ale w ostatniej chwili wślizgiem Michał Pazdan wybił futbolówkę na rzut rożny.

Pod koniec meczu Legia znowu zaczęła przeważać, jednak ani strzały Takesure Chinyamy, ani Edsona nie znalazły się w siatce bramki gości. Pod koniec meczu Maciej Rybus po podaniu Takesure Chinyamy zdobył drugą bramkę w meczu. Do końca spotkania nic się nie zmieniło i piłkarze Legii mogą się cieszyć ze zdobytych trzech punktów.

Legia Warszawa - Górnik Zabrze 2:0 (1:0)
1:0
- 3' Chinyama
2:0 - 87' Rybus

Żółte kartki: Vuković (Legia).
Sędzia: Zdzisław Bakaluk (Olsztyn).

Legia: Mucha - Kiełbowicz, Choto, Szala, Rzeźniczak - Edson, Vuković, Roger (90' Korzym), Giza (88' Ekmueme), Radović (84' Rybus) - Chinyama.
Górnik: Pesković - Pazdan, Malinowski, Papeckys (23' Marciniak), Hajto - Madejski, Brzęczek, Gierczak, Danch (73' Moskal) - Smirnovs (49' Jarczyk), Zahorski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dobre podsumowanie +.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.