Facebook Google+ Twitter

Orange Prokom Open: Finał jak ze snów

Turniej International Series, który rozgrywany jest na kortach SKT w Sopocie dobiega powoli końca. Do rozegrania zostało spotkanie finałowe, które rozstrzygnie, kto będzie tegorocznym triumfatorem Orange Prokom Open. Acasuso czy Robredo?

Argentyńczyka Jose Acasuso (72. ATP) i Hiszpana Tommy Robredo (7. ATP) dzieli w światowym rankingu ponad 60 pozycji. Nie oznacza to jednak, że spotkanie będzie miało jednostronny przebieg, a zwycięzca jest z góry znany. Ranking z pewnością pozwoli wskazać faworyta, którym na tą chwilę jest Robredo, jednak jest kilka faktów przemawiających na korzyść Jose.

Droga do finału


Oceniając aktualną formę, należałoby przeanalizować drogę do finału Argentyńczyka i Hiszpana. Acasuso w pierwszej rundzie gładko ograł wyżej sklasyfikowanego od Jose w rankingu Waltera Eschauera z Austrii. Jose Acasuso rozgrywa w Sopocie swój pierwszy finał wielkiej imprezy w tym sezonie. / Fot. Daniel KurMecz bez historii zakończył się pewnym dwusetowym zwycięstwem 6:2, 6:3. Druga runda to pojedynek z rodakiem Sergio Roitmanem. Sergio w pierwszej rundzie ograł łatwo Juana Ignacio Chelę, oddając mu zaledwie trzy gemy. To zrobiło spore wrażenie na obserwatorach Orange Prokom Open. Jednak w starciu z Jose, Roitman nie miał za wiele do powiedzenia, przegrywając w dwóch partiach 4:6 4:6. W ćwierćfinale na Acasuso czekał Florian Mayer. Wśród dziennikarzy panowała opinia, że dopiero to spotkanie pokaże prawdziwe oblicze Argentyńczyka. Po meczu z Niemcem Jose dołączył do wąskiego grona faworytów tegorocznego turnieju w Sopocie. Kolejny dwusetowy pojedynek na korzyść Argentyńczyka 7:6 (4) 6:3. O spotkaniu półfinałowym za wiele nie można napisać. Mecz trwał krótko, rozegrano zaledwie 15 gemów, a przeciwnik - Albert Montanes - był tego dnia o klasę słabszy od Acasuso. Zwycięstwo 6:1, 6:2 dało Jose pewny awans do finału sopockiej imprezy. Argentyńczyk swoje spotkania rozgrywał szybko, wygrywając w dwóch setach. Acasuso oszczędzał siły przez cały turniej, co powinno zaprocentować w finale.

Tommy Robredo miał nie tyle trudniejszą, co na pewno dłuższą drogę do finału. W pierwszej rundzie zmierzył się z Polakiem Łukaszem Kubotem, stąd publiczność nie była jego sprzymierzeńcem. Polski tenisista byłTommiemu Robredo atmosfera w Sopocie bardzo odpowiadał. SKory był do rozdawania autografów, żartował również na konferencjach prasowych. / Fot. Daniel Kur bliski sprawienia sensacji i wyeliminowania Hiszpana, popełniał jednak sporo błędów, które doświadczony Tommy bezlitośnie wykorzystał. Mecz skończył w trzech setach 6:4 5:7 7:5. Kolejną przeszkodą na drodze do finału był mecz ze Stevem Darcisem z Belgii. Zawodnik o którym, jak sam przyznał w rozmowie z dziennikarzami, Robredo nie wiele wiedział, zaskoczył Hiszpana agresywną i skuteczną grą. Stąd Tommy znów balansował na granicy odpadnięcia z turnieju. Udało się jednak wygrać to spotkanie 1:6 6:0 7:5. Najtrudniejszym pojedynkiem była rywalizacja ze Stefanem Koubekiem. Austriak wygrał pierwszego seta, a w drugim prowadził już 3:0. Robredo potrafił jednak zmusić rywala do popełnienia kilku znaczących błędów, dzięki czemu wygrał drugą partię. W trzeciej odsłonie zupełnie nie dał pograć Austriakowi. Hiszpan wygrał w trzech setach 5:7 6:4 6:1. Półfinał to pierwsze spotkanie w Sopocie, które Robredo wygrał w dwóch setach. Stosunkiem 6:3 7:6 (4) w pokonanym polu zostawił Gillesa Simona z Francji. Aż trzy pojedynki Robredo musiał rozstrzygać w trzecim secie. Czy to odbije się na kondycji Hiszpania w finale?

Bilans wzajemnych pojedynków na remis


Acasuso i Robredo spotykali się na korcie czterokrotnie. Trzy pojedynki rozegrali na twardej nawierzchni za oceanem, a jeden na wimbledońskiej trawie. Przypomnijmy, że turniej w Sopocie rozgrywany jest na kortach ziemnych (clay). Bilans pojedynków obu tenisistów wypadł na remis. Jednak ostatnie dwa pojedynki Najtrudniejsze starcie Robredo sticzył w ćwierćfinale ze Stefanem Koubekiem. Z Austriakiem ostatnio przegrał Jose Acasuso. / Fot. Daniel Kurwygrał...Acasuso. Było to w impreza z cyklu ATP Masters Series odpowiednio w Cincinatti i Toronto w 2005 i 2006 roku. W tym sezonie nie mieli jeszcze sposobności rywalizować.

W tym sezonie...


Tommy Robredo ostatni raz w finale wielkiej imprezy zagrał w kwietniu. Było to w Estoril w Portugalii, w turnieju International Series rozgrywanym na cegle. W ostatnim spotkaniu uległ jednak Novakowi Djokovicovi 5-7 1-6. Po tej porażce udało się dojść do ćwierćfinału Master Series w Rzymie, Roland Garros, International Series w s-Hertogenbosch i Kitzbuhel w połowie lipca. Dla Jose Acasuso to pierwszy finał w tym sezonie. Prędzej osiągał ćwierćfinały w Acapulco i Casablance, co miało miejsce w kwietniu. Po tym turnieju Argetyńczyk zdołał osiągnąć 1/16 w Rzymie i Hamburgu. W przedostatniej przed Sopotem imprezie w Umag w Chorwacji odpadł w pierwszej rundzie w starciu ze... Stefanem Koubekiem.

Jak typują bukmacherzy?


Najbardziej liczące się na rynku firmy bukmacherskie typują zwycięstwo Robredo. Jednak przewaga kursowa naSopocka publiczność licznie gromadziła się na ćwierć i półfinałach Orange Prokom Open. Na dzisiejszym meczu stadion SKT powinien zapełnić się do ostatniego miejsca. / Fot. Daniel Kur rzecz Hiszpana jest nieznaczna. Uśredniając kursy za każdą postawioną złotówkę na Acasuso można wygrać od 1,75 zł. po 2,10 zł. W przypadku Robredo kurs ten oscyluje między 1,60 zł. do 1,85 zł.

Na koniec jeszcze ciekawostka. W turnieju głównym Orange Prokom Open rozegrano już pięć pojedynków argentyńsko-hiszpańskich. Dotychczas lepiej z tej rywalizacji wychodzili Hiszpanie. Dzięki zwycięstwom Aberta Montanesa udało się to trzykrotnie. Dla Argentyny zwycięstwa odnosili Mariano Zabaleta i ...Jose Acasuso. Czy Argentyńczykowi uda się wyrównać stan rywalizacji i odnieść sukces w pierwszym swoim finale w tym sezonie?

Mecz finałowy rozegrany zostanie na korcie centralnym Sopockiego Klubu Tenisowego, o godzinie 13.20. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi TVP.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

dzięki za docenienie mojej pracy:) powiem wam panowie, że trochę po tym tygodniu jetem wykończony, ale przynajmniej poznałem paru ciekawych ludzi i przede wszystkim poznałem nieco jak wygląda praca dziennikarza sportowego na poważnych imprezach. Szczególnie rzetelne opisywanie turniejów tenisowych wymaga dobrej organizacji pracy. Biegać z kortu na kort łatwo nie było i jeszcze foty robić i gadać z gwiazdeczkami, które dziennikarza czasem traktowały jak zło;) Łatwo nie było, jak widać błędów też się nie ustrzegłem, ale doświadczenie na przyszłość ogromne. To wszystko dzięki redakcji :) Szczególne podziękowania dla Przemka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja widzę... i również chylę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

no i duży plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie, nie widzicie, że to jest świetna robota Daniela? Tak jak cały cykl relacji z turnieju...chylę czoła :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.