Facebook Google+ Twitter

Orange Prokom Open: Odpadła piątka Polaków

Dużo więcej emocji i walki niż w w pierwszym dniu eliminacji, obejrzeli kibice na kortach SKT w dniu wczorajszym. Z piątki Polaków, którzy pozostali w grze, żaden nie był w stanie stawić czoła zagranicznemu tenisiście.

Oliver Patience - pogromca Adama Chadaja / Fot. Daniel KurNajbliżej szczęścia był Adam Chadaj. Na korcie centralnym o 11 rozpoczął się jego pojedynek z Francuzem Oliverem Patiencem. Chadaj w pierwszej rundzie gładko rozprawił się z Tomaszem Krzyszkowskim 6:0, 6:1. Równie łatwo w pierwszej rundzie poradził sobie Patience, ogrywając Pawła Diłaja. Adam Chadaj rozpoczął spotkanie mocno zdeterminowany. Już w pierwszym gemie Francuz miał problem z własnym serwisem i niewiele zabrakło, by doszło do przełamania. Swoje podanie Polak gładko wygrał, a w kolejnym gemie znów sprawił kłopoty Patiencowi. Nieco zdziwieni kibice postawą Adama, zaczęli oklaskiwać postawę rodaka. Niestety, przy własnym podaniu w Adam Chadaj - jedyny polski tenisista w eliminacjach, który toczył wyrównany bój z zagranicznym tenisistą. / Fot. Daniel Kurczwartym gemie pojawiły się problemy. 0:40, piękna piłka na linię Olivera i mamy breaka. Stan meczu 3:1. Sytuacja Chadaja mocno się skomplikowała stąd zaczął atakować. Jednak pozwoliło to tylko wygrać jednego gema, a do końca seta wygrywał już tylko Patience. Pierwszy set na korzyść Francuza 6:2. Jednak w kolejnej partii lwi pazur pokazał Chadaj. Tenisista z Warszawy dość szybko wyszedł na prowadzenie 3:0, raz przełamując rywala. Tego seta w pełni kontrolował Polak, grając odważnie i mądrze prowadząc grę. Francuz schodził z kortu pokonany w drugim secie 6:2.

Fatalne błędy Chadaj, zwycięstwo Patience'a


Gdy rozeszła się informacja o fantastycznej postawie Chadaja, kort centralny zaczął się wypełniać kibicami. Adam mógł liczyć na gorący doping, co było dodatkowym impulsem do skutecznej gry. Niestety Polak zaczął fatalnie. Najpierw dość pewnie Patience wygrał swój serwis, a później, głównie po błędach Chadaja zdołał go przełamać. To właśnie ilość niewymuszonych błędów w bardzo ważnych momentach spotkania, sprawiła, że Polak tracił dystans do Francuza. Gromkie "Adam Chadaj Adam" na trybunach zmobilizowało Polaka na tyle, że w kolejnym gemie przełamał Francuza. Kibicom znów wierzyli w sukces. Jednak Polak grał nierówno i miał kłopoty z własnym serwisem.

W czwartym gemie trzeciego seta, przegrywał już 0:40 przy własnym podaniu, zdołał jednak obronić trzy break-pointy. Na niewiele to się zdało, bo w grze na przewagi górą był Oliver, a fatalny double foult przy serwisie popełnił Chadaj. Ten gem był Adamowi pozostało już tylko podziękować Francuzowi za wyrównaną grę. / Fot. Daniel Kurprzełomowym momentem spotkania. Gdy Francuz wygrał swoje podanie, w oczach Chadaja było widać, że nie wierzy już w końcowy sukces. 4:1 nie jest łatwo odrobić. Jednak Polak zebrał się jeszcze na jeden zryw. Przy stanie 5:2 Patience nie obronił swojego serwisu. Przy stanie 5:3 rozpoczął się najważniejszy gem spotkania, którego CHadaj rozpoczął asem serwisowym. Jednak znów po fatalnych błędach własnych Polak musiał bronić piłki meczowej przy własnym podaniu. Patience wykorzystał szansę i zakończył seta 6:3, a cały mecz 2:1 (6:2, 2:6, 6:3).

Po meczu w rozmowie z Wiadomościami24.pl Adam skomentował swój występ: - Mecz przypominał nieco spotkanie z drugiej rundy Porsche Open, które rozegrałem w Poznaniu w tym tygodniu. Tam również miałem szansę, które marnowałem własnymi błędami, w ważnych momentach. Byłem o krok od awansu do dalszej rundy jednak się nie udało. Szkoda bo Patience był dziś do ogrania. Należy pamiętać, że Francuz jest wyżej ode mnie w rankingu. Na pytanie o najbliższe plany startowe, Chadaj odpowiedział - Teraz tydzień odpoczynku, a później wybieram się do Włoch na serię challengerów. Trzeba zdobyć trochę punktów, bo ostatnio spadłem w rankingu.

Gawron bez szans


Filigranowy tenisista Diego Junqueira miał kłopoty z własnym serwisem, ale imponował szybkością i walećżnością. / Fot. Daniel KurRównolegle do najciekawszego pojedynku dnia wczorajszego Chadaj - Patience, odbywało się spotkanie mistrza Polski Marcina Gawrona z Argentyńczykiem Maximo Gonzalezem. Po walce młody Polak oddał pierwszego seta 3:6. Gdy w drugim przegrywał już 0:4, wiadomym było, że jest już po meczu. Ostatecznie Gawron przegrał (3:6, 2:6). W następnej rundzie na Gonzaleza będzie czekać jego rodak Juan Pablo Brzezicki, a to za sprawą wygranego przez Brzezickiego spotkania z Diego Junqueira. Filigranowy Argentyńczyk miał kłopoty z własnym serwisem, co dosyć skutecznie wykorzystywał potężnie zbudowany Brzezicki. Ostatecznie górą był Juan Pablo, ogrywając Diego 6:3, 6:3.

Gaudio bez formy, dobra gra młodego Owsiana


Tymczasem na kort centralny wyszli kolejni tenisiści. Największa gwiazda eliminacji Orange Prokom Open - Gaston Gaudio miał za przeciwnika Kacpra Owsiana. Dla młodego Polaka spotkanie z Argentyńczykiem było wielką przygodą i przeżyciem. Nie usztywniło to jednak Owsiana, bo dzielnie walczył z utytułowanym przeciwnikiem. Choć pierwszy set dość gładko przegrał 6:2, to wymiana na przewagi w ostatnim Kacper Owsian zaprezentował się na tyle dobrze, że mógł udzielać wywiadów prasie i telewizji. / Fot. Daniel Kurgemie jest godna odnotowania. Kacper mimo, że wiedział, że jest na razie słabszym zawodnikiem, nie bał się podjąć otwartej walki. Dobiegał do każdej piłki i uderzał po liniach, grając na swoim możliwie najwyższym poziomie. Drugi set również przegrał, ale postawa Polaka napawa optymizmem przed jego kolejnymi startami. Przy stanie 5:3 dla Argentyńczyka i jego serwisie było już 0:40 dla Owsiana. Jednak tak doświadczony zawodniki wiedział kiedy przyspieszyć i odrobił straty, wyprowadzając stan meczu na meczbola. Ostatnia piłka należała do Gaudio. Gaston nie mógł być zadowolony z gry, stąd nie był skory do rozmów z dziennikarzami i kibicami, szybko opuszczając kort centralny. Gaudio nie jest w formie, czy wykorzysta to świetnie dysponowany Steven Darcis?

Pomeczowy komentarz Kacpra Owsiana: - To był dla mnie wielki zaszczyt zagrać z takim przeciwnikiem. Mogłem powalczyć z Gaudio jeszcze w dwóch-trzech gemach - niestety - niewiele by to zmieniło. W drugim secie przez chwilę pomyślałem, że jest szansa na wygranie seta, jednak nie miałem szans z doświadczonym Argentyńczykiem. Przyspieszył i było po meczu. Gaudio pokazał swoją klasę. Najbliższe starty to kilka turniejów Futures w Polsce, a w październiku wyjeżdżam na turnieje za granicę. Następna okazja do gry z takim przeciwnikiem? Mam nadzieję za rok w Sopocie.

Ostatnim spotkaniem kończącym rywalizację w niedzielę był mecz pomiędzy Czechem Ivo Minarem i Serbem Borisem Pashańskim. Spotkanie obfitowało w zwroty akcji i długie, mocne wymiany. Górą po trzech setach był Serb, który ograł Czecha 2:1 (3:6, 6:4, 6:4).

Komplet wyników:
J. Brzezicki (ARG) - D. Junqueira (ARG) 6:3 6:3
M. Gonzalez (ARG) - M. Gawron (POL) 6:3 6:2
O. Patience (FRA) - A. Chadaj (POL) 6:2 2:6 6:3
Y. Shukin (RUS) - H. Armando (USA) 6:1 7:5
G. Gaudio (ARG) - K. Owsian (POL) 6:2 6:3
S. Darcis (BEL) - J. Piter (POL) 6:0 6:1
B. Pashanski (SRB) - I. Minar (TCH) 3:6 6:4 6:4
P. Cuevas (URG) - D. Lipka (POL) 6:3 6:1

Pary ostatniej rundy kwalifikacji:
J. Brzezicki (ARG) - M. Gonzalez (ARG)
O. Patience (FRA) - Y. Shukin (RUS)
G. Gaudio (ARG) - S. Darcis (BEL)
B. Pashanski (SRB) - P. Cuevas (URG)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.