Facebook Google+ Twitter

Orange Prokom Open: Pierwsza runda zakończona

Kolejny dzień Orange Prokom Open nie rozczarował sopockiej publiczności. Pomimo porażki dwóch polskich tenisistów Łukasza Kubota i Dawida Olejniczaka, poziom tych i innych spotkań był bardzo wysoki, a przegrane nieznaczne.

Jose Acasuso w drugiej rundzie zmierzy się z Sergio Roitmanem, który imponował formą w meczu z Juanem Igacio Chela / Fot. Daniel KurDrugi dzień turnieju głównego Orange Prokom Open rozpoczął się od pojedynku Juana Ignacio Cheli (18. ATP) z Sergio Roitmanem (78. ATP). Spotkanie miało jednostronny przebieg. Wyżej sklasyfikowany w światowym rankingu, a rozstawiony z "trójką" w sopockim turnieju Chela, zdołał wygrać w meczu zaledwie trzy gemy. Grę Cheli trudno ocenić, bo nic nie pokazał, a po Roitmanie widać, że jest w wysokiej formie. Będzie miał okazję ją sprawdzić w drugiej rundzie w pojedynku ze swoim rodakiem Jose Acasuso.

Rewelacyjny Koubek, chimeryczny Calleri


Dużo ciekawiej było na równoległym korcie numer 1. Tam zmierzyli się ze sobą tenisista z Austrii Stefan Koubek z Agustinem Callerim z Argentyny. Początkowo spotkanie miało tylko jednego aktora. Argentyńczyk dość pewnie wygrał pierwszego seta, nie dając możliwości Austriakowi szans na zdobycie nawet jednego gema. Znudzeni kibice przenieśli się na sąsiedni kort, gdzie swoje spotkanie rozgrywali Juan Pablo Brzezicki (zastąpił Janko Tipsarovicia na zasadzie lucky looser, jako najwyżej sklasyfikowany z przegranych zawodników w finałach eliminacji. Serbski tenisista doznał kontuzji biodra) z Florianem Mayerem. I choć rzeczywiście był to mecz niezwykle wyrównany, to w porównaniu z emocjami, jakie zgotowali nam Austriak z Argentyńczykiem były one nieporównywalne z tym, co działo się obok. Początkowo Calleri wygrał 5 gemów pod rząd i pewnie zmierzał po zwycięstwo w meczu. Jednak wystarczyło kilka dobrych Steven Darcis jest już w drugiej rundzie Orange Prokom Open. W pierwszej pokonał Chiljczyka Nicolasa Massu / Fot. Daniel Kurrad trenera Koubeka, by Stefan zaczął grać "z zębem". Zaczęło się od przełamania Argentyńczyka w szóstym gemie. Od tego momentu Austriak wygrał dwa swoje serwisy i jeszcze raz przełamał rywala, doprowadzając do stanu 5:4 w drugim secie. Nadal jednak to Calleri miał zapas gema, w którym to on podawał. Mocno zdenerwowany Agustin popełniał jednak błędy, które skrupulatnie wykorzystywał austriacki tenisista. Najpierw konsultacja sędziowska przy spornej piłce na niekorzyść gracza z Ameryki Południowej, później piłka zagrana w pół siatki i podwójny błąd serwisowy. Tym samym Koubek dokonał rzeczy niemal niemożliwej i wyprowadził stan meczu na 5:5. Swój serwis Austriak spokojnie wygrał, podobnie jak Argentyńczyk. By rozstrzygnąć losy drugiego seta potrzebny był tie-break. Tu lepszym okazał się tenisista z Austrii, wygrywając seta i wyrównując stan meczu na 1:1.

Kolejny set zaczął się od równej gry obu tenisistów. Nie zabrakło jednak długich wymian i pięknych zagrań. Dopiero w czwartym gemie doszło do pierwszego przełamania przy podaniu Austriaka. Calleri wykorzystał również swój gem serwisowy i wyprowadził wynik trzeciego seta na 4:1. Tym razem to Austriak zaczął bardzo impulsywnie reagować na każde złe zagranie na korcie. Nie przeszkodziło mu to w wygraniu swojego serwisu, Jak poradzi sobie Michał Przysiężny w starciu z Igorem Andreevem? / Fot. Daniel Kurale również nie zdołał przełamać rywala w następnym. Przy stanie 5:3 serwował Austriak. Bardzo długim i zacięty, bo grany na przewagi, gem, Koubek wygrał. Jednak prawdziwym testem dla Austriaka miał być następny gem. Calleri doprowadził w nim nawet do dwóch piłek meczowych, ale tak jak w poprzednim secie, zawodził w najważniejszych momentach. Argentyńczyk popełnił podwójny błąd serwisowy, a przy własnej przewadze najpierw uderzył piłkę w pół siatki, a później wybił piłkę na aut mało precyzyjnym slajsowanym uderzeniem. Tym samym Koubek przełamał rywala dzięki jego pomocy. A ten całkowicie wyprowadzony z równowagi wybił piłkę daleko poza korty. 5:4 i Austriak wraca do gry, a Argentyńczyk z niej wypada. Calleri zniechęcony zaczynał oddawać piłki, przy własnym serwisie serwował chimerycznie, bez precyzji, a tylko siłowo. W końcówce Argentyńczyk całkowicie przeszedł obok meczu, ulegając ambitnie dziś walczącemu Austriakowi 6:0, 5:7, 5:7. Teraz na Koubeka czeka Kristof Vliegen z Belgii (74. ATP), który w pierwszej rundzie ograł 6:2 6:7(8) 6:3 Peruwiańczyka Luisa Hornę (91. ATP).

Sensacji nie było, Polacy odpadli


Polscy kibice ze szczególnym zainteresowaniem przyglądali się pojedynkom na korcie centralnym. Najpierw na korcie pojawił się Dawid Olejniczak i jego rywal Oliver Patience, który w eliminacjach ograł już dwóch polskich tenisistów: Pawła Diłaja i po walce Adama Chadaja. Po spotkaniu Dawida pojawił się Łukasz Kubot z jego utytułowanym rywalem Łukaszem Kubotem. W obu spotkania sopocka publiczność spodziewała się podobnej niespodzianki jakiej byli świadkami w meczu Michała Przysiężnego. Polacy nie zdołali pokonać swoich przeciwników, ale swojej postawy na korcie nie muszą się wstydzić. Po pierwsze dlatego, że w światowym rankingu Polaków i ich przeciwników dzieli przepaść, a po drugie zarówno Kubot, jak i Olejniczak mieli swoje szanse w meczach, w których walczyli o każdą piłkę. Dawid w pierwszym secie z Francuzem doprowadził do tie-breaka, w którym przegrał jednak do zera. W drugim secie przewaga Patience'aOliver Patience wciąż walczy w Orange Prokom Open. Dziś rozegra już iąte spotkanie na sopockich kortach. / Fot. Daniel Kur była już widoczna, przez co Francuz wygrał mecz 7:6 (0), 6:4. Łukasz Kubot był o krok od sensacji. Zmusił turniejową "dwójkę" do trzysetowej, wyrównanej walki. Łukasz Kubot jest w formie co pokazał w Poznaniu w Porsche Open, ale również w meczu pierwszej rundy w Sopocie. W pierwszym secie w starciu z Tommym Robredo do stanu 4:4 mecz był bardzo zacięty. Pierwsze przełamanie pojawiło się w dziewiątym gemie. Przy swoim serwisie Robredo serwował już na wygranie seta. W drugim secie Kubot zagrał lepiej. Choć Tommy prowadził już 5:3 i był o krok od wygrania spotkania, to jednak nie zdołał do końca seta wygrać już gema. Wszystkie padły łupem Kubota, dzięki czemu doprowadził do remisu w meczu 1:1 w setach. Kolejny set zaczął się fatalnie dla Kubota. Po pięciu gemach przegrywał już 4:1. Polak potrafił jednak wyprowadzić stan tego seta na remis po 5, co spotkało się z owacją na trybunach. Niestety to był już ostatni zryw Łukasza w tym spotkaniu. Końcówka wyraźnie należała do siódmego w rankingu ATP Tomiego Robredo, pokonując Kubota w trzecim secie 7:5 a w całym meczu 2:1.

Na pomeczowej konferencji Tommy skomentował swoją grę: -Próbowałem skończyć mecz przy stanie 5:3, zaatakowałem. Może jednak powinienem dać Kubotowi szansę na popełnienie błędu. Na szczęście w końcówce to ja byłem bardziej skoncentrowany i wygrałem. Zawsze myślę o zwycięstwie. W czołówce światowego rankingu trudno się utrzymać, więc muszę walczyć o każdą piłkę. Pytany o Stevena Darcisa, przeciwnika w drugiej rundzie, stwierdził: - Nie wiem o nim zbyt wiele. Dopiero tu w Sopocie zobaczyłem go pierwszy raz. Podpatrywałem jego grę, by wiedzieć chociażby czy jest prawo czy leworęczny. Może warto podpytać Gastona Gaudio jaki styl preferuje Darcis? Wszak Argentyńczyk boleśnie przekonał się jak mocnym przeciwnikiem jest tenisista z Belgii.

Faworyt bez problemów


Na koniec wieczoru w Sopocie na korcie centralnym zaprezentował się najwyżej rozstawiony w turnieju Rosjanin Nikolay Davidienko i Rumun Adrei Pavel. Głównie za sprawą bardzo mocnego serwisu i słabej postawy Rumuna w grze returnem, Davidienko nie miał problemów z wgrywaniem własnych gemów serwisowych. W całym spotkaniu Pavel nie potrafił ani razu przełamać rywala. Mecz zakończył się dosyć szybko 6:3, 6:4. Rozstawiony z "jedynką" w turnieju, Davidienko zmierzy się w drugiej rundzie z Martin Arguello Vassallo z Argentyny.

Spotkanie Davidienki z Pavelem zakończyło rozgrywki pierwszej rundy tegorocznego Orange Prokom Open. Znamy już komplet par drugiej rundy, które rozpoczną się dziś o godzinie 12.30 spotkaniem dwóch Argentyńczyków Sergio Roitmana z Jose Acasuso. Dziś również kolejne emocje dla kibiców polskiego tenisa. O ćwierćfinał powalczy Michał Przysiężny z Rosjaninem Igorem Andreevem.

Pary drugiej rundy:
Davydenko N. (RUS) - Vassallo M.(ARG)
Montanes A.(ESP) - Zabaleta M.(ARG)
Roitman S.(ARG) - Acasuso J.(ARG)
Patience O.(FRA) - Mayer F.(GER)
Pashanski B.(SRB) - Simon G.(FRA)
Andreev I.(RUS) - Przysiężny M.(POL)
Koubek S.(AUT) - Vliegen K.(BEL)
Darcis S.(BEL) - Robredo T.(ESP)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Niestety trochę nieścisłości.
W meczu Kubot - Robredo pierwszy set wyglądał zupełnie inaczej. Polak przełamał rywala w gemie trzecim, w szóstym został przełamany, a o losach seta zadecydowało przełamanie nie w dziewiątym gemie, a w dziesiątym, przy stanie 5-4 dla Robredo i serwisie Kubota.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Totalny respect!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.