Facebook Google+ Twitter

Orange Warsaw Festival 2017. Smoki z Las Vegas rozgrzały publikę

Energetyczny koncert amerykańskiej grupy Imagine Dragons to zdecydowanie najmocniejszy akcent ostatniego dnia tegorocznej edycji festiwalu na Służewcu. Jednak nie jedyny.

Podczas koncertu Imagine Dragons na Służewcu / Fot. Michał MurawskiGdy tylko wokalista amerykańskiej grupy rockowej Dan Reynolds pojawił się na scenie wraz z kolegami, przywitało ich morze białych kartek z napisem „Welcom Home”. Nie ma w tym zbyt wiele przesady, bo sami muzycy przyznają, że to nad Wisłą mogą liczyć na najwierniejszą publiczność. Dowodem ma być przeważająca liczba polskich komentarzy pod ich postami w mediach społecznościowych. Reynolds zapewniał, że ich drugi w historii koncert stał pod znakiem zapytania z powodu choroby gardła. Jednak przez 1,5 godziny koncertu na Służewcu wokalista nie zdradzał śladów pokonanej niedyspozycji.

Muzycy pochodzący z miasta grzechu Las Vegas (wcześniej sami pracowali w kasynach, przygrywając do stukotu „jednorękich bandytów”) doskonale wiedzą, jak kokietować wielką publikę. Po zabraniu na scenę od fanów biało-czerwonej flagi, piski fanów (zwłaszcza płci żeńskiej) rozlegały się po Służewcu równie głośno, jak podczas grania największych przebojów grupy. Wielki finał z wykonem „Radioactive” z akompaniamentem bębnów, poprzedziły piosenki z debiutanckiego albumu „Night Vision” oraz kolejnego ich krążka „Smoke + Mirrors”. Muzyczna petarda odpalona przez Imagine Dragons to zdecydowanie najlepsza część tegorocznego warszawskiego festiwalu. Bez laserów, fajerwerków, ale za to z wystrzelonym w niebo konfetti wieńczącym główną część ich koncertu.

Dla tych, którym nie opadła jeszcze adrenalina po koncercie grupy z Las Vegas, szybko przenieśli się z głównej sceny na tą pod namiotem. W jego wnętrzu podczas występu You Me At Six zrobiło się aż gęsto od rockowych brzmień i gitarowych riffów. Swoich fanów do dzikich pląsów pod sceną zachęcał lider grupy Josh Franceschi, który bawił się tak dobrze, że zabrał fotografowi pod sceną aparat i sam robił kolegom zdjęcia.

Podczas koncertu Justice na Służewcu / Fot. Michał MurawskiW zupełnie innym klimacie w sobotni wieczór zagrał duet Justice. Dwóch francuskich didżejów i producentów muzyki elektronicznej skryli się za masywną konsoletą oraz naszpikowaną efektami sceną. Drżenie basów i hipnotyzujące dźwięki porwały nie tylko wiernych fanów. Tych ostatnich pod sceną nie było tak wielu, bo po koncercie Imagine Dragons wielu gości udało się w stronę wyjścia. Pozostali stali się światkami koncertu świateł, dymów i dojrzałej muzyki elektronicznej.

Pozostając przy głównej scenie nie można zapominać o Two Door Cinema Club. Indie rockowa kapela, która intensywnie koncertuje w każdym sezonie, uniknęła muzycznych wpadek. Jednak ich występ, promujący najnowszy krążek studyjny „Gameshow”, nie zapisze się w festiwalowych annałach niczym szczególnym, poza rozbawioną publiką.

Podczas koncertu Darii Zawiałow na Orange Warsaw Festival 2017 / Fot. Michał MurawskiPozytywne recenzje, nie tylko w kolejkach po posiłki, można było usłyszeć o żeńskiej stronie Orange Warsaw Festival. Daria Zawiałow jako pierwsza na głównej scenie nie zgromadziła tłumów, ale zachwyciła swoimi muzycznymi propozycjami. Zaskoczone pozytywnym odbiorem były grupy nastolatek z Krakowa, czyli zespołu Lor. Delikatny wokal, melancholijny klimat i nastrojowe instrumentarium. Do tego zdjęcia fanów przyklejone do keyboarda. Właśnie tak skrada się serca fanów. Panie również otwierały mniejszą scenę pod namiotem (Rosalie.) oraz ją zamykały (Natalia Nykiel).

Z polskich akcentów podczas drugiego dnia festiwalu na Służewcu mocno zaprezentował się raper Miuosh. „Pan z Katowic” został w stolicy przyjęty z otwartymi ramionami, czym muzyk odwdzięczył się hiphopową symfonią wykonaną razem z FGD Orkiestrą.

Podczas drugiego dnia Orange Warsaw Festival 2017 / Fot. ishotmusic.comWarszawski festiwal, który na stałe wpisał się na muzyczną mapę Polski, wciąż stara się zaspokoić apetyty różnej publiki. Rock, electro, hip-hop – przeplatanie się stylów i gatunków to również domena zapraszanych tu zespołów i artystów. Jeśli siłą tkwi w różnorodności, to jeszcze długo będzie ona paliwem napędzającym muzyczną karuzelę na Służewcu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.