Facebook Google+ Twitter

Orange Warsaw Open - dzień drugi

Wtorek na kortach stołecznej Warszawianki można było spokojnie nazwać dniem nadziei. Niestety, okazały się niespełnione. W turnieju głównym nie zobaczymy już żadnego Polaka.

Polak Michał Przysiężny w pojedynku z Hiszpanem Tommy Robredo w turnieju tenisowym ATP Orange Warsaw Open. / Fot. Bartłomiej Zborowski/PAPJako pierwszy z naszych reprezentantów na kort wyszedł Michał Przysiężny. I choć w meczu z zeszłorocznym triumfatorem imprezy - Tommym Robredo - faworytem nie był, to zaprezentował się całkiem dobrze. Pierwszy set okazał się bardzo wyrównany, błędów było niewiele, często można było oglądać udane ataki Przysiężnego. Wydawało się, że niespodzianka jest możliwa. Niestety, przy stanie 5:5 w gemach, doświadczony Hiszpan przełamał podanie Polaka i już po chwili mógł cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszym secie. Drugi był już niemal egzekucją. Michał nie stawiał większego oporu i gładko przegrał 2:6.

Jak sam przyznał, mecz uważa za całkiem udany, biorąc pod uwagę kontuzje, nękające go przez zeszły sezon. Trudno się z tym nie zgodzić, bo patrząc na niektóre zagrania Polaka, można zrozumieć dlaczego nazywany jest polskim Federerem...

Nieco większe nadzieje wiązaliśmy z meczem młodego Jerzego Janowicza. „Jerzyk” przyjechał do Warszawy w chwale finalisty juniorskiego French Open i z dużą niecierpliwością oczekiwano jego występu na kortach Warszawianki. Rywal był dość trudny - Argentyńczyk Juan Monaco, 21. w światowym rankingu ATP. 17- letni Polak zaprezentował się dość dobrze. Ustępował bardziej doświadczonemu rywalowi w zagraniach i było widać, że stawia dopiero pierwsze kroki w zawodowych rozgrywkach. Jego występ trzeba podsumować jako całkiem udany. Sam Janowicz miał na ten temat inne zdanie, przyznając po meczu, że jest zmęczony ciężkim występem
w Paryżu, a pojedynek z Monaco w związku z tym nie był w jego wykonaniu najlepszy.

We wcześniejszych meczach na korcie centralnym również obyło się bez niespodzianek. Swoje mecze wygrali Luis Horna / Fot. Piotr Drozdowiczfaworyci imprezy – Nikołaj Dawidienko i Guillermo Canas. Ten drugi spędził na korcie ponad dwie godziny i po bardzo ciekawym spotkaniu pokonał Luisa Hornę 6:2, 6:7, 6:4. Mecz był emocjonującym widowiskiem, także ze względu na dramatyczne okrzyki wznoszone co jakiś czas przez Peruwiańczyka. Jednak ani one, ani rzucanie rakietą po korcie w niczym Hornie nie pomogły. Ukarany stratą dwóch punktów przy serwisie Argentyńczyka, wkrótce potem przegrał całe spotkanie.


Wyniki meczów pierwszej rundy:
Oscar Hernandez (Hiszpania) - Sergio Roitman (Argentyna) 3:6, 6:4, 6:0
Santiago Ventura (Hiszpania) - Boris Pashanski (Serbia) 6:4, 6:2
Christophe Rochus (Belgia) - Gilles Simon (Francja, 4) 6:1, 3:6, 6:3
Albert Montanes (Hiszpania, 8) - David Skoch (Czechy) 7:6, 6:4

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.