W Łodzi przeciwko restauracji A Dong skierowano wniosek do sądu. Najlepiej z daleka omijać restauracje serwujące potrawy orientalne, zwłaszcza chińskie, w województwie łódzkim.
Gdy jednak zdecydujemy się zjeść w nich obiad, musimy liczyć się z tym, że potrawy przygotowywane są z przeterminowanych produktów, żywność przechowywana jest w brudnych zamrażarkach, a w kuchniach podłogi aż kleją się od brudu.
Pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej wkroczyli do 13 placówek na terenie Łodzi, Sieradza i Skierniewic. W 10 restauracjach wyniki kontroli są szokujące.
Niekwestionowanym liderem wśród kuchni serwujących przeterminowane jedzenie okazała się restauracja A Dong przy ul. Legionów w Łodzi, serwująca dania chińskie i wietnamskie. Do ich produkcji kucharze wykorzystywali m.in. wodorosty, których termin przydatności do spożycia upłynął dwa lata wcześniej, cebulkę suszoną (22 miesiące po dacie minimalnej trwałości), sezam czarny (przeterminowany o 10 miesięcy), zupki chińskie i fiksy (kilka tygodni po terminie), makaron przeterminowany zaledwie o... miesiąc. Inspektorom nie spodobały się także brudne zamrażarki, lepkie od brudu podłogi oraz przechowywanie części produktów w odkrytych metalowych puszkach. Zauważyli też, że wagi nie miały legalizacji.
Małgorzata Gołębczyk, naczelnik wydziału kontroli artykułów żywnościowych WIIH, wysłała inspektorów także do restauracji Phuong Thao przy ul. Gdańskiej w Łodzi, gdzie również było brudno. W Fit Garden w Manufakturze kontrolerzy natknęli się na filety drobiowe przechowywane obok koszy z odpadkami, ogólny brud i potrawy, które nie miały oznaczonej gramatury.
Nie było też czysto w barze Bambus przy ul. Pomorskiej w Łodzi. Dania bez ceny i podanej gramatury serwowano w barach Asia w Skierniewicach, Bong Sen przy ul. Rzgowskiej 89 w Łodzi, Tonking przy ul. Kilińskiego w Łodzi i Asian przy ul. Piłsudskiego 54 w Łodzi. W skierniewickiej Alhambrze i w lokalu Mandaryn w Sieradzu wagi nie były zalegalizowane.
Inspektorzy nałożyli dziewięć mandatów, a przeciwko restauracji A Dong skierowano wniosek do sądu. Pełnomocnik firmy musi zapłacić 550 zł grzywny.
- To były drobne niedociągnięcia, które nie miały znaczenia dla klientów - uważa Krystyna Tulikowska, pełnomocnik A Dong. - Kwestia artykułów przeterminowanych jest dyskusyjna, brudno było, gdyż wyjechała szefowa, która ma klucze, a zastępujący ją Wietnamczyk... słabo mówi po polsku.
Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej zapowiedzieli ponowne kontrole w tych restauracjach. Ich termin nie został ustalony.
Alicja Zboińska