Facebook Google+ Twitter

Orliki wylądowały

W szumne plany Donalda Tuska, aby wybudować sieć boisk dla młodzieży mało kto wierzył. Jednak sukcesywnie od 3 lat pojawiają się nowe obiekty. Jak dziś funkcjonują łódzkie Orliki?

Regulamin Orlików / Fot. Katarzyna Skórka

Kłopoty w raju


Wydawałoby się, że rząd dokonał cudu. Dostrzegł potrzebę, obiecał, a nawet dotrzymał słowa. Lecz wkrótce po hucznych otwarciach, jeszcze nim minęła pierwsza euforia, pojawiły się głosy o ustawionych przetargach, oskarżenia o nepotyzm, a ostatnio też doniesienia o szkodliwej murawie. Wiele zastrzeżeń mają też użytkownicy boisk.

Zasady


Istnieje regulamin obowiązujący wszystkie Orliki, określone są na przykład godziny otwarcia.
Zostawiono jednak nieco swobody i tak, między innymi, animatorzy sami ustalają, jakie są szczegółowe zasady korzystania z boiska. - Prowadzimy rezerwacje na godziny wieczorne, kiedy jest największy ruch. Można zamówić boisko na półtorej godziny. - Mówi Bożena Zaperta, trenerka na obiekcie przy Szkole Podstawowej nr 138 w Łodzi. To, co dla jednych jest ułatwieniem, dla innych staje się problemem. - Czasami trzeba czekać na wolny termin ponad tydzień - żali się Sebastian, student prawa. - Pod nosem mam boisko, na którym nie mogę grać. Dlatego nieraz jestem zmuszony pojechać gdzieś dalej.
boisko do piłki nożnej / Fot. Katarzyna Skórka

Zniszczenia


Animator pragnący zachować anonimowość, zwraca uwagę na inną kwestię. - Wszystko jest za darmo. A Polacy, nawet dzieci, nie szanują tego, co mają za darmo. Niszczą, kradną, śmiecą. -
Słowa te potwierdza pani Bożena Zaperta, - Prosiłam chłopców, aby przed wejściem na boisko otrzepywali buty, bo w korkach zazwyczaj mają jakieś kamyki, liście, a one niszczą murawę. Część zawsze słucha, część lekceważy. - Zdarzają się też kradzieże - Kiedyś prowadziliśmy otwarty Orlik, ale wtedy była straszna dewastacja. Niszczenie. Zniknęły nawet kamery do monitoringu. - tłumaczy.

Picie


Okolice Orlików są pod szczególnym nadzorem policji i straży miejskiej. Często kontrolują, rzadziej interweniują. Ale Mateusz, 20-letni zapalony piłkarz, niejednokrotnie widział gimnazjalistów spożywających alkohol na tym terenie. Oczywiście zostawiali po sobie mnóstwo śmieci. - Jak tylko nie ma trenera, natychmiast pojawia się ktoś z butelką. - Również Sebastian był świadkiem takich sytuacji. - Ale co się dziwić, młodzi od zawsze przychodzili pić i palić na teren szkoły, nie można oczekiwać, że zmienią tradycję tylko dlatego, że teraz jest
tu, powiedzmy, prawie profesjonalne boisko - mówi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.