Facebook Google+ Twitter

Orły PRL-u odchodzą na zasłużoną emeryturę

Był taki czas, kiedy dużo mówiono i pisano o tym, czym latają członkowie rządu, o stanie technicznym maszyn, o wyczynach naszych dzielnych pilotów, którzy dokonywali cudów, żeby maszyny bezpiecznie sprowadzić na ziemię.

O tym wszystkim byliśmy informowani przez różne   media , ale mało kto miał okazje przekonać się na własne oczy, jak to wszystko wyglądało. Teraz mamy taką możliwość, toteż   postanowiłem  sprawdzić to osobiście. Oto brutalna prawda o podróżach sfer rządzących w luksusowych warunkach.

Prezent mIkołajkowy

6 grudnia (czyli w mikołajki) Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie otrzymało od 32. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego prezent   w postaci   odrzutowca - Jaka 40. Jeszcze niedawno służył on   członkom naszego rządu jako „ekskluzywny” środek transportu w czasie   podróży służbowych i nie tylko. Jak wieść niesie, ten egzemplarz pamięta nawet podróże z pierwszym sekretarzem PZPR Edwardem Gierkiem.

Jak 40

Ta radziecka   konstrukcja z 1966 roku weszła do produkcji dopiero w 1968 r. Wyprodukowano ich ogółem 1011 egzemplarzy, z czego do Polski trafiło kilkanaście. Służyły głównie do transportu dowódców wojskowych i dygnitarzy. W wersji pasażerskiej mogły na pokład zabrać dwadzieścia osób, natomiast po przerobieniu na „salonkę”  wygodnie podróżowało ok. 10 osób, w tym trzy osoby załogi.   Samolot był wyposażony w hermetyczną kabinę, co pozwalało podróżować na pułapie nawet do 9000 m, a zasięg jego lotu ograniczał się do ok. 2000 km. Wyposażenie przedziału pasażerskiego w leżankę i obrotowe fotele z kiepskiej jakości tapicerką nie zapewniało ekskluzywnego wyglądu ani komfortu podróżowania. Tak więc bardzo ubogi wystrój  rodem z   PRL-u nie rozpieszczał pasażerów luksusem, za to dzisiaj szokuje swoim siermiężnym wyglądem, a schody opuszczane w tylnej części kadłuba dopełniają ogólnego wizerunku. 

Praktycznie bez zmian

Od lat osiemdziesiątych jedynym dodatkowym wyposażeniem,   wymuszonym  względami bezpieczeństwa, był system ILS pozwalający na przemieszczanie się w przestrzeni powietrznej zachodniej Europy.

  Zaletą jaków było to, że nie wymagały tradycyjnego pasa startowego, mogły lądować na trawiastych lotniskach, co ułatwiały im duże koła. Miały oczywiście też wady - były głośne i świszczące, posiadały trzy silniki o niespożytym apetycie na paliwo, a pochłaniały go w zastraszających ilościach. Ale kiedyś nie miało to większego znaczenia – niestety, te czasy już bezpowrotnie minęły. Obecnie ze względu na długie lata eksploatacji często ulegają awariom, a latanie nimi to naprawdę wielkie wyzwanie dla pilotów  i na pewno niezapomniane oraz wielokrotnie wstrząsające przeżycie dla pasażerów.
Jak poinformował mnie pracownik Muzeum Lotnictwa Polskiego -   Jan Hoffmann, obecnie cztery takie samoloty  jako salonki służą jeszcze polskiej generalicji i członkom naszego rządu. Miejmy nadzieję, że stan ten już długo nie potrwa i wszystkie orły PRL odejdą na zasłużoną emeryturę.
Jak 40. fot J.TomaszewskiJak 40. fotoJ.Toaszewskiotwiera się prawie jak samochód foto J.Toaszewskikabina pilotów J.TomaszewskiFotel VIP-a J.TomaszewskiCentrala telefoniczna foto J.TomaszewskiSU 22 najnowszy nabytek J.Tomaszewski

Najnowsze eksponaty

Od dziś do oglądania zostały udostępnione dwa myśliwce szturmowo-bombowe SU 22 – najnowszy nabytek Muzeum Lotnictwa Polskiego

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.