Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181707 miejsce

Orły schodzą na dziady

Od kilkunastu lat obserwuję nasze ulice i budynki. Polska pięknieje - domy kolorowe, na ulicach nowoczesne auta i supermarkety jak z bajki. I od parunastu lat mam wielkie pretensje do... szyldów. One są po prostu paskudne!

Niemal wszystkie tablice informacyjne (białe z nazwami ulic oraz czerwone z nazwami urzędów) na budynkach użyteczności publicznej (komendy, szkoły, przedszkola, urzędy) zostały wymienione po upadku komuny i... to chyba na najgorszą lipę i nędzę, która mogła być przybita do murów. Tylko nieliczne wyjątki przeczą wspomnianej tezie.

Za komuny takie szyldy były zrobione solidnie: tabliczki emaliowane, wypukłe, co zwiększało ich sztywność, a wygląd dodawał powagi urzędowi. Przez lata nie rdzewiały i nie zaciekały. Napisy były wyraźne. Wyrób był wykonywany solidnie i zgodnie z Polską Normą. A teraz? Pewnie nie ma pieniędzy na porządne blachy i przetargi wygrywają niedorobieni malarze... Wstyd także dlatego, że "stare" orły (bez symbolu na głowie) są trwalsze niż "nowe" (z koroną), a tu już niewybredni złośliwcy mogą mieć używanie...

Gdzieniegdzie jeszcze można zobaczyć takie stare tabliczki - jeśli nazw ulic nie zmienił wiatr historii. Możemy podziwiać ich wygląd i jakość. Nawet po kilkudziesięciu latach wyglądają całkiem dobrze. A te nowe? Parę lat mają i już są wyblakłe i wypaczone (bo zawieszono je jako płaskie, bez wypukłości) oraz... zaciekają. Tandeta! Gdyby ktoś je zdjął na czas remontu, to dziatwa mogłaby pomyśleć, że to złom i bawiłaby się nimi znakomicie...

Jesli dodamy do tego beznadzieję panującą przy takich tabliczkach, zwłaszcza krótszych, które zastąpiły dłuższe - braki w tynkach (gdzieniegdzie widać... cegły), braki w malowaniu - po prostu koszmar. Piękno naszych ulic jest dezawuowane przez takie rzemieślnicze partactwo.

Czy nikogo nie interesuje uroda naszych budynków użyteczności publicznej? Oczywiście, wszelkie wulgarne "dzieła" naszej młodzieży przebijają brzydotę owych tabliczek, jednak jeśli jedynym charakterystycznym widokiem na ścianie urzędu jest tabliczka nowego typu, to zwykle grozą wieje nawet w pogodny dzień, a co dopiero podczas jesiennych zawieruch. Czy żaden architekt nie czuwa nad wyglądem naszych urzędów? Owszem, nowe tynki, nowe okna (bo stare już niemodne albo z framug "wypadliwe", czyli - wypadające w razie niewymienienia na nowe), baśniowe niemal drzwi - robią wrażenie, ale szyldy?

Czy postęp techniczny w tym jednym jedynym przypadku się zatrzymał? Zamiast gramofonów mamy laserowe odtwarzacze, zamiast radzieckich lustrzanek - cyfrowe aparaty, zamiast złoconych (także radzieckich) nakręcanych zegarków - plastykowe bateryjne azjatyckie czasomierze, zamiast budek telefonicznych - komórki. A tu - jakiś paranoidalny zastój w tabliczkach, jakiś koszmarny regres! Czy zapomniano, w jaki sposób można wykonywać eleganckie, wypukłe, wyraziste i trwałe szyldy? Nikomu nie wstyd?!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.