
W styczniu 2007 r. Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR) w Reczu
(Zachodniopomorskie) ogłosiła przetarg na sprzedaż 719 ha gruntów w wsiach Nętkowo i Grabowiec. By w nim wystartować, trzeba było spełnić dwa warunki: mieć gospodarstwo na terenie gminy Recz i stałe zameldowanie w okolicy.
Maciej Trzeciak, który wtedy zajmował stanowisko wojewódzkiego konserwatora przyrody w Szczecinie, kupił 206 ha w tym przetargu. Zapłacił 1,743 mln zł, z tego na prawie 1,5 mln wziął kredyt ze specjalnej linii dla nowych rolników.
Trzeciak przedstawił poświadczenie o zameldowaniu na pobyt stały wystawione przez urząd gminy w Choszcznie (30 km od Recza). Robert Adamczyk, burmistrz Choszczna, który jest znajomym Trzeciaka, potwierdza, że od 11 sierpnia 2006 do 11 maja 2007 r. Trzeciak był zameldowany w Choszcznie. Po nagłośnieniu tej sprawy przez środowisko dziennikarskie, prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie.
Jednak śledztwo stanęło na niczym. Wtedy dziennikarze "Superwizjera" (TVN) i "Rzeczpospolitej" postanowili sprawdzić co dzieje się w ministerstwie. Okazało się, że najbliższe otoczenie wiceministra jest zamieszane w kupno ziemi od Agencji Nieruchomości Rolnej, na podstawie fałszywych meldunków. Jest to już ponad 800 ha ziemi. Na 600 ha uprawia się orzechy włoskie. Maciej Trzeciak ma już ok. 200 ha ziemi, co kosztowało ok. 2 milionów. Jednak duży kapitał włożony w zakup ziemi szybko się zwraca, ponieważ przez pierwsze pięć lat hodowli UE dopłaca.