Facebook Google+ Twitter

Oscar znów nie dla Polski, ale może w końcu dla Scorsese

Już na kilka dni przed ogłoszeniem nominacji do tegorocznych nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej wiadomo, że nie będziemy się emocjonować w trakcie ceremonii. „Z odzysku” Sławomira Fabickiego nie znalazł się bowiem w ostatecznej dziewiątce.

fot. Tomasz Bołt, Dziennik BałtyckiFeliks Falk, kierujący komisją wybierającą polskie filmy mówił, że Amerykanie uwielbiają takie obrazy, jak „Z odzysku”. Okazało się, że albo inne kochają jeszcze bardziej, albo grono Akademii należy do tej części społeczeństwa, która ma trochę inny gust.


Być może Fabicki nie posiada jeszcze renomy, która ułatwiłaby otrzymanie chociażby nominacji (choć kiedyś ją miał za krótkometrażową „Męską sprawę”), może inne filmy, reżyserowane przez bardziej doświadczonych i znanych twórców, miałyby większą szansę? „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” Marka Koterskiego? A może „Plac Zbawiciela” Krzysztofa Krauze?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale z faworytem do nagrody za najlepszy film nieanglojęzyczny – „Volver”, Almodovara – i tak wszystkie te obrazy nie miałyby szans. Obraz Hiszpana to w końcu numer jeden w Europie w ubiegłym roku (co wcale nie oznacza, że spodoba się Amerykanom).

Kto więc może otrzymać nominacje, a być może i wyróżnienie?

Niedawne rozdanie nagród Złote Globy dało kilka wskazówek. Nagrody te uważane są za najlepszy prognostyk przed Oscarami, a często wręcz antycypują najważniejsze hollywoodzkie rozstrzygnięcia. Największe szanse na tytuł najlepszego filmu ma „Babel”, Alejandro Gonzaleza Inarritu, choć zachodni krytycy nie skreślają musicalu „Dreamgirls” Billa Condona. Oba tytuły mają już Złote Globy, ale w dwóch różnych kategoriach (dramat oraz komedia lub musical). W przypadku Oscarów będą rywalizować o laur tylko w jednej – najlepszy film.

Na polu walki pozostają jeszcze „Królowa” Stephena Frearsa, „Infiltracja” Martina Scorsese i „Listy z Iwo Jimy” Clinta Eastwooda. Ten ostatni od dziennikarzy zagranicznych, akredytowanych w Hollywood, otrzymał statuetkę za najlepszy film nieanglojęzyczny, gdyż zagrany jest po japońsku. Co ciekawe, w boju oscarowym ma być jednak kandydatem amerykańskim.

Złotego Globa za najlepszą filmową piosenkę otrzymał Prince za utwór do obrazu „Tupot małych stóp”, ale w wyścigu do Oscara może go wyprzedzić Beyonce za kawałek „Listen” do „Dreamgirls”.

Jeśli zaś idzie o aktorów, to faworytami nie tylko do nominacji, ale i zwycięstwa są: Helen Mirren za „Królową” oraz Forest Whitaker – odtwórca głównej roli w „Ostatnim królu Szkocji”. Brytyjskiej aktorce szyki może pokrzyżować Meryl Streep, która odebrała piątego już Złotego Globa.

Pięć razy nominowany do Oscara był Martin Scorsese, który statuetkę od dziennikarzy zagranicznych otrzymał za reżyserię „Infiltracji”. Najważniejszej w filmowym biznesie nagrody jeszcze nie posiada, ale wymienia się go jako pewniaka w tym roku. Słusznie, bo jego film to pod względem prowadzenia fabuły i dramaturgii świetna robota. A i okazja do zdobycia Oscara dla Scorsese jest już chyba ostatnia, bo zapowiadał, że kończy z kręceniem obrazów fabularnych.

Czy go otrzyma i kto poza nim dowiemy się 25 lutego, a które tytuły i twórcy staną do walki w Kodak Theatre będzie jasne już we wtorek 23 stycznia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.