Facebook Google+ Twitter

Oscary 2007. Jaki film okaże się najlepszy?

25 lutego w hollywoodzkim Kodak Theater po raz kolejny zostaną wręczone Oscary. Ceremonia rozpocznie się za miesiąc więc warto przyjrzeć się dokładnie nominowanym filmom i wytypować ewentualnych zwycięzców.

W tym roku, chyba w większym stopniu niż w poprzednim, w kinach pojawiło się naprawdę wiele znakomitych produkcji, tak więc już z samymi nominacjami można byłoby mieć kłopoty. 23 stycznia poznaliśmy listę filmów nominowanych i sprawa się trochę uprościła. Z kilkunastu kapitalnych filmów pozostało tylko pięć, ale wybór spośród nich tego jednego, najlepszego może być dosyć trudny. Poziom wszystkich nominowanych w tej kategorii jest naprawdę wysoki, co sprawia, że tegoroczne rozdanie Oscarów zapowiada się naprawdę pasjonująco, przynajmniej dla miłośników kina.

Zewsząd dochodzą nas słuchy o tym, że "Królowa" Stephena Frearsa oraz "Listy z Iwo Jimy" Clinta Eastwooda to filmy wybitne. W przypadku pierwszego, będzie się można o tym przekonać już w najbliższy piątek, wtedy w naszym kraju "Królowa" będzie miała swoją premierę. Jeśli chodzi o najnowszy film Clinta Eastwooda, to zapewne trafi on na nasze ekrany już po gali w Los Angeles, więc większych szans na obejrzenie go nie ma chyba, że dystrybutor zdoła sprowadzić go wcześniej.

Reszta filmów nominowanych miała już premierę w naszych kinach, więc ten kto ich nie widział, powinien jak najszybciej nadrobić zaległości, bo są to naprawdę znakomite obrazy. Najnowsze dzieło Alejandro Gonzalesa Innaritu, "Babel", to wspaniała, wielowątkowa (to już tradycja tego reżysera) historia o tym, jak przypadkowe zdarzenie może połączyć losy ludzi z różnych stron świata, żyjących w odmiennych kulturach i miejscach. Jest to także historia o braku porozumienia między ludźmi, wynikającego właśnie z barier językowych, ale też i kulturowych. Wielkie, poruszające kino.

"Infiltracja" to z kolei najnowsza produkcja Martina Scorsese. Film, którym reżyser powraca po latach do swojej ulubionej i sprawdzonej stylistyki, znanej chociażby z "Chłopców z ferajny". Scorsese znów zajął się środowiskiem gangsterów, tym razem na podstawie azjatyckiego hitu sprzed kilku lat "Infernal Affairs". Oryginał był naprawdę genialnym filmem, ale Scorsese nie ma się czego wstydzić, bo jego remake jest nawet pod pewnymi względami lepszy.

Ostatni z nominowanych, to jedna z największych niespodzianek tego roku i jednocześnie mój cichy faworyt, ciepła i przezabawna komedia z domieszką dramatu i szczyptą czarnego humoru, film "Mała Miss", wyreżyserowany przez Jonathana Daytona i Valerie Faris. Opowiada on historię zwykłej amerykańskiej rodziny, ale nie takiej, którą znamy z seriali, tylko prawdziwej, z różnymi kompleksami, przywarami. Rodziny, której członkowie popełniają błędy, nie umieją się dogadać, mają problemy emocjonalne i finansowe. A wszystko to w konwencji kina drogi i wyśmiania amerykańskiego stylu życia. Często jest śmiesznie, chwilami jest poważnie i smutno, ale potem znowu robi się śmiesznie. Piękny, mądry, i przede wszystkim zabawny film. Mam nadzieję, że tym razem Akademia doceni śmiech bardziej niż płacz i zamiast dramatu zwycięży w tym roku znakomita komedia obyczajowa.

Tak oto przedstawiają się tegoroczne nominacje w kategorii najlepszy film, za miesiąc wszystko będzie jasne. Do tego czasu można więc pobawić się w typowanie wyników. A Ty, który film obstawiasz?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wybacz Przemku, ale ten artykuł jest pełen niedociągnięć.

1) "Oscary 2007. Jaki film okaże się najlepszy?"--- nie jaki, a który.
2) Jeśli chodzi o najnowszy film Clinta Eastwooda, to zapewne trafi on na nasze ekrany już po gali w Los Angeles, więc większych szans na obejrzenie go nie ma chyba, że dystrybutor zdoła sprowadzić go wcześniej--- daty premier filmowych i gali rozdania Oskarów są znane na wiele miesięcy przed. Polska premiera "Listy z Iwo Jimy" jest przewidziana na 9 marca 2007 i z powodu Oskarów nikt nie będzie jej przyspieszał.
3) Jest to także historia o braku porozumienia między ludźmi, wynikającego właśnie z barier językowych, ale też i kulturowych.--- wybacz, ale ten wniosek to bzdura, która wynikła chyba z tego, że nie widziałeś filmu. Nie ma w nim mowy o braku porozumienia, które wynika z różnic kulturowych i językowych.
4) "A Ty jaki film obstawiasz?"--- jak w punkcie 1)

pozdrawiam serdecznie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.