Facebook Google+ Twitter

Oscypek po brukselsku

Chodzi baca po hali i wyraźnie nad czymś rozmyśla. Boi się, że unijny zakaz wędzenia wędlin uderzy także w tradycyjne, podhalańskie sery.

Tradycyjne sery podhalańskie już niedługo mogą nie mieć nic wspólnego z tradycją. / Fot. Pawel SwiegodaRestrykcyjne przepisy Unii Europejskiej dotyczące wędzenia potraw wejdą w życie na początku września. Mają one na celu zmniejszenie zawartości benzoapirenu w produktach spożywczych. Oznacza to, że zakazane stanie się wędzenie mięsa i sera w sposób tradycyjny, czyli nad płonącym drewnem liściastym. Benzoapiren występuje bowiem najczęściej we wszelkiego rodzaju dymie: od tytoniowego po ten, który wydobywa się z przydomowych grilli lub wędzarni.

Wspomniana wyżej dyrektywa uderzy szczególnie w lokalne firmy wędliniarskie. Według najnowszych prognoz, splajtować może ponad 100 przedsiębiorstw. Niewykluczone jednak, że dostanie się także bacom produkującym na Podhalu wędzone sery, czyli popularne "oscypki".

- To byłby absurd zakazać wędzenia sera, który wcześniej uzyskał unijny certyfikat - powiedział dziennikarzom "Gazety Krakowskiej" Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański. Trudno się z tym nie zgodzić. Zakazując produkcji oscypka Unia Europejska zaprzeczyłaby sama sobie. Tym bardziej, że nigdy nie przeprowadzano badań na zawartość szkodliwego benzoapirenu w oscypkach i nie wiadomo, czy mieści się ona w unijnych normach. Wydaje się więc, że mieszkańcy tatrzańskich miejscowości powinni być względnie spokojni.

Oni jednak wciąż wyraźnie obawiają się unijnego prawa. Oscypki są przecież prawdziwym symbolem Podhala, a ich wycofanie byłoby ciosem nie tylko dla mieszkańców zarabiających poprzez produkcję i sprzedaż serów, ale także turystów.

- Skoro benzoapiren jest rakotwórczy, to trzeba robić wszystko, abyśmy spożywali go jak najmniej. Tradycja tradycją, ale zdrowie jest ważniejsze. - europosłanka Róża Thun nie studzi emocji w tej sprawie, a wręcz przeciwnie - zdecydowanie odpowiada zwolennikom wędzonego nad ogniem oscypka. Problem jednak w tym, że drewniane bacówki nie są jak olbrzymie zakłady mięsne i wytwarzanie przez nich serów przy użyciu bezdymnych urządzeń jest po prostu niemożliwe.

Niepokoje mieszkańców Podhala potęguje także fakt, że rozporządzenie z 2011 roku jest aktem prawnym Komisji Europejskiej, tak więc ani rząd RP, ani Parlament Europejski nie będą już mogły wpłynąć na jego zmianę. Mimo wszystko jednak, górale zamierzają przesłać do zarządu województwa i do ministerstwa stosowne pisma z prośbą o reakcję.

Działania mające doprowadzić do wyjaśnienia zamieszania podjęła także Róża Thun, która zwróciła się do przedstawicielstwa Unii Europejskiej z pytaniem, czy przepisy obejmują też producentów produktów tradycyjnych bądź regionalnych. Odpowiedź na jej wniosek jeszcze nie nadeszła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.