Facebook Google+ Twitter

Osiedle Zgody: nieudany handel psami rasy pitbull?

Sobotnie popołudnie na osiedlu Zgody w Krakowie zostało zakłócone niecodziennym incydentem. Ktoś przywiązał do ogrodzenia siedem psów i na półtorej godziny zniknął. A po powrocie próbował sprzedać czworonogi sąsiadom...

Fot.: U.A.Marczewska Sobotnie popołudnie w Nowej Hucie zostało zakłócone incydentem, do którego doszło na osiedlu Zgody. Około godziny szesnastej uwagę przechodniów oraz mieszkających w okolicznych blokach ludzi zwróciło przeciągające się ujadanie psów.

Wydarzenie to zaniepokoiło mnie na tyle, że podeszłam do okna. Wzdłuż płotu otaczającego plac zabaw i boisko stało rzędem siedem szczeniaków. Wszystkie były przywiązane do prętów ogrodzenia i szczekały, wyrywając się jednocześnie do przodu na odległość, na jaką pozwalała im smyczy. Niecodzienny widok wzbudził zainteresowanie mieszkańców – wokół ujadających psów zebrała się grupa ludzi w różnym wieku. Kilkoro z nich próbowało podchodzić do wychudzonych zwierząt.

Niektórzy próbowali nakarmić zwierzęta, odwiązując je przy okazji od płotu. Nie był to jednak dobry pomysł: psy rzucały się na siebie. Trzeba było je rozdzielić i ponownie przywiązać.

Wśród gapiów pojawiła się kobieta, która okazała się być osobą odpowiedzialną za zwierzęta. Twierdziła, że psy nie należą do niej, lecz do koleżanki. Okoliczni sąsiedzi powątpiewali jednak w jej słowa. Wśród obserwatorów zdarzenia nie brakowało ludzi, którzy gotowi byli przyjąć pieski pod swój dach, kobieta odparła jednak, że sprzeda je tylko za tysiąc złoty od sztuki, gdyż - jak mówiła - są to rasowe pitbulle. Odwiązując po dwa psy, odprowadzała je kolejno do mieszkania.

Kilku niezależnych od siebie obserwatorów całej sceny głosiło sprawę na policję. Reakcja funkcjonariuszy budziła jednak pewne zastrzeżenia: zgłoszenie zostało przyjęte i kazano nam czekać na przybycie funkcjonariuszy pod blokiem (sąsiadującym bezpośrednio z budynkiem komendy). Po półgodzinnym, bezowocnym oczekiwaniu postanowiliśmy sami zgłosić się do policjantów. Potwierdzili, że takie zgłoszenie wpłynęło i po dłuższym zastanowieniu udali się do domniemanej hodowczyni. Kobieta twierdziła, że zwierzęta nie należą do niej i że jeszcze tego wieczoru przekaże je właścicielce.

Nie udało się potwierdzić, jakiej rasy są zwierzęta. Jeśli siedem szczekających szczeniaków to naprawdę przedstawiciele rasy pitbull, policjanci powinni być może skontrolować legalność ich posiadania. Zgodnie z rozporządzeniem MSWiA z roku 1998, trzymanie psa tej rasy wymaga zgody odpowiedniego organu gminy. Pitbulle uznawane są za jedną z najniebezpieczniejszych ras, a w wielu krajach ich posiadanie przez osoby prywatne jest wręcz zakazane.  

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

niestety tak bywa,że ludzie nie używają rozumu ;( plus dla autorki ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Ulagata ;) !

Komentarz został ukrytyrozwiń

j.w. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

duuuuży plus za obywatelską relację :))) Robet Sałata byłby z Ciebie dumny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo za materiał obywatelski!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Siedem szczekających szczeniąt - to brzmi tak intrygująco : ) jak tytuł jakiegoś (nieznanego dotąd) opowiadania
Artura Conan Doyla. Pięć pestek pomarańczy od razu mi się przypomniało.

Szalenie interesujące... Ciekawe czy Gazeta Krakowska kupi od Ciebie tego newsa ? . Moim zdaniem ta historia jest ważna, i ze względu na postawę policji i ze względu na sam rejon - Nowa Huta (wiadomo: bezpieczeństwo) .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.