Pozycja materiału w rankingach:
Nie interesuje ich życie poza tym ,które toczy się u nich na osiedlu. Młodzi ludzie z dużych miast, przyszłość narodu, nie wyruszają dalej niż poza teren swojego blokowiska.
Zobacz także:
Artykuły
(7)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.18)
Wiek: 28 | Miejscowość: warszawa | Kraj: Polska
O mnie: I never put off till tomorrow what I can possibly do - the day after :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Michał Zieliński 24.08.2011 23:45
Wg "Encyklopedii głupoty" Matthijsa Van Boxsela, istnieje coś takiego jak paradoks Amsterdamczyka (przytaczam z głowy, czyli z niczego). Wszyscy przyjezdni prześcigają się w przyswajaniu informacji na temat Amsterdamu, aby wykazać się w towarzystwie, że są prawdziwymi amsterdamczykami, a nie przyjezdnymi. Natomiast rdzenni mieszkańcy są kompletnie obojętni na temat swojego miasta i ignorują takie "zawody" gdyż nie muszą nikomu nic udowadniać. Pytanie brzmi, kto jest rzeczywiście prawdziwym Amsterdamczykiem, ten kto aktywnie uczestniczy w jego życiu, zgłębia jego historię, czy ten, kto się tam jedynie urodził? Czy chcąc być prawdziwym amsterdamczykiem wypadałoby upodobnić się do jego rdzennych mieszkańców, czyli jak najmniej wiedzieć o tym mieście? Czy takim razie każdy z nas może się za takiego uważać?
W Paryżu, nieopodal którego aktualnie mieszkam, poznałem 22-letnią dziewczynę urodzoną tutaj i mieszkającą całe życie. Zapytana, czy była na Wieży Eiffela, odpowiadziała, że nie - to jest dla turystów, jest tam za tłoczno i nie chce się jej stać w kolejkach.
Ale po co szukać tak daleko. Mój rodzinny Koszalin leży 20km od morza. Marzenie całej rodziny i znajomych z południa Polski. Ja bywam na plaży góra 2 razy do roku. I to najczęściej zimą!
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)