Facebook Google+ Twitter

Oskarżam świadków skrzywdzenia Ani!

Czy ktoś, komu twarz skrzywdzonego nie przeszkadza być podłym, może być za to odpowiedzialny?

Nie ma dnia, żeby nie docierały do nas wiadomości o przerażającej fali przemocy. Jej przejawów doświadczamy na każdym kroku.

Kilka tygodni temu napisałem felieton „Polak Polakowi wilkiem”. Zebrałem za niego cięgi od licznych (jak mniemam) przyjaciół z w24. W komentarzach pod felietonem i w licznych e-mailach adresowanych do mnie podawaliście przykłady solidaryzmu społecznego Polaków, opisywaliście zachowania pro społeczne naszych ziomków. Przyjmowałem te cięgi z pokorą człowieka mającego pewność swoich ograniczeń. Przesadziłem, nie jest tak źle – przyjąłem za pewnik po polemice z jaką spotkał się mój tekst.

Niepokój wzbudziła we mnie ponownie informacja o kierowcy autobusu, który domagał się wpuszczenia do zatłoczonego wozu kobiety z dzieckiem. Oto bowiem większość z nas uznała czyn kierowcy za wyjątkowy przejaw ludzkiej życzliwości. Fenomen tej informacji (przypomnę, że informacja była powszechnie komentowana) polegał na tym, że kierowca nie zachował się w sposób wyjątkowy. Jego gest był czymś absolutnie normalnym i w żaden sposób nie wykraczał poza ogólnie przyjęte normy.

Skoro normalność gotowi jesteśmy uznawać za nienormalność, przydając jej cechy heroicznego poświęcenia to albo ja jestem nienormalny, albo też normalność jest nienormalna. Przyjmuję, że zachowania zgodne z humanizmem, wypływającym z zasad kultury śródziemnomorskiej, w której się wychowaliśmy stały się w naszym kraju nienormalne.

Tydzień temu w Gdańsku doszło do niewyobrażalnej tragedii. Grupka wyrostków (w żadnym wypadku nie napiszę chłopców!) skrzywdziła 14-letnią Anię. Dziewczynka w efekcie zdarzeń, których nie zamierzam opisywać, popełniła samobójstwo.

Dziennik BałtyckiPrzez tydzień komentatorzy życia społecznego szukają winnych. Oskarżenia padają pod adresem nauczycielki, która pozostawiła klasę bez nadzoru, dyrektora szkoły, młodocianych bandziorów, ich rodziców. Oskarża się również system wychowania, telewizję emitującą filmy pełne przemocy (również kreskówki!). Politycy obiecują zaostrzyć kary wobec niepełnoletnich przestępców, minister edukacji finalizuje projekt utworzenia szkół pod specjalnym nadzorem.

Nikt nie wspomniał o tym, że winni tej okropnej zbrodni i jej tragicznych następstw są też koledzy i koleżanki Ani. Tak, grupka jej najbliższych przyjaciół z klasy. Ci wszyscy, którzy byli biernymi świadkami krzywdy jaka spotkała dziewczynkę. To oni, to WY daliście milczące przyzwolenie na bestialstwo i później samobójczą śmierć Ani.

Nikt nie przeciwstawił się bandytom, nikt nie wyszedł po nauczyciela, nikt nie zadzwonił po pomoc. Nikt nie pomógł dziewczynce! Nie pomógł kiedy była krzywdzona, nie pomógł również wtedy kiedy samotna powzięła decyzję o samobójstwie (jej koleżanki wiedziały o determinacji Ani).

Społeczna znieczulica ogarnia nas zewsząd. Ogarnia do tego stopnia, że nie zdajemy już sobie nawet sprawy z jej istnienia. Winny jest sprawca; świadek, który daje nieme przyzwolenia na dokonanie przestępstwa pozostaje bez winny? Czy ktoś, komu – jak by powiedział Lévinas – twarz skrzywdzonego nie przeszkadza być podłym, może być za to odpowiedzialny? Może i musi być odpowiedzialny. Sir Horacy Walpole napisał: „przyznawać się dziś do szczęścia, to zdradzać nieczułość wobec powszechnych nieszczęść”.

Nie mają prawa przyznawać się do szczęścia koleżanki i koledzy Ani. My też do szczęścia – wywoływanego choćby tylko piękną, październikową pogodą – nie mamy prawa. Godzimy się bowiem na powszechną przemoc, przejawiamy „opasłą obojętność dla cudzych trosk”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziwimy się, Andrzeju, że młodzi ludzie porażeni są znieczulicą, a jakie oni mają wzorce?
Dzisiejsze zdarzenie w autobusie z policjantem i pijaną bandą w roli głównej znów pokazało, że egzamin z oportunizmu zdajemy celująco, ale czy można się dziwić, jeśli KARANI są najczęściej ŚWIADKOWIE, nie winowajcy. Winowajcy czują się bezkarni.
Można nie rozmawiać o tym w kontekście Gdańska, można rozmawiać w kontekście wielu szkół (także cytowanej przeze mnie szkoły szczecińskiej link i wielu autobusów w różnych miejscach w Polsce.
A my nie mamy zbyt wiele pomysłów, jak to zmienić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ma Pan rację! Oni pewnie byli przyzwyczajeni do podobnych zachowań (macanie dziewczyn na przerwach, często one same to inicjowały). A tu porządna dziewczyna to chłopaki (pozostali) chcieli popatzreć. Widzieli zdziry, a teraz księzniczka. Zdziry nie broniły Ani , bo chętnie popatrzą na upokorzenie porządnickiej - co ona tak się wymądrza i stawia. Nikt nie przewidział, że popełni s. I taka będzie linia obrony - skażą ich za chuligaństwo, nie za zabójstwo. Inaczej nie mogę wytlumaczyć owej bierności, ale to wlaśnie potwierdza Pańską tezę. Natomiast nie zgadzam sie na okreslenie - znieczulica w tym przypadku. Oni chcieli uczestniczyć w tym "pokazie" (wg mnie), a znieczulica polega na oburzeniu, jednak nie wyrażaniu tego. Tam (wg mnie) nie okazywano oburzenia. Teraz klasa próbuje sie bronić. Śledztwo wykaże, że podobne przypadki (choć pewnie łagodniejsze) to dość powszechne zjawisko i że klasa sobie chciała popatrzeć.
Rok temu głupki wrzucili dziewczynę do jeziora i utonęła. Tam można bylo przewidzieć skutek i oskarżono ich o nieumyślne spowodowanie ś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.