Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21196 miejsce

Oslo. Stolica Norwegii od strony praktycznej

Oslo nie jest być może najpopularniejszym celem wakacyjnych wypraw, jednak fakt, iż coraz więcej Polaków obiera to miasto za cel swojej emigracji zarobkowej, skłania do odwiedzenia przyjaciół i poznania nowych miejsc.

Czytając przewodniki, uwielbiam zagłębiać się w rozdziały zawierające praktyczne porady. Zjawiska, których dotyczą, niejednokrotnie decydują o uroku danego miejsca. Na podstawie własnych, świeżych doświadczeń zdobytych w stolicy Norwegii skonstruowałam krótkie wprowadzenie do tego, na co należy być przygotowanym przed przybyciem do Oslo.

Co zabrać ze sobą?


Flaga Norwegii / Fot. U.A.MarczewskaNieprawdą jest, jakoby podróż do Norwegii można było odbyć wyłącznie z ważnym paszportem. Dokumentem uprawniającym nas do przekroczenia granicy z tym państwem jest również dowód osobisty.
Ważną kwestię stanowi waluta: w Norwegii funkcjonuje korona norweska. W polskich kantorach za jedną koronę zapłacimy około 48 groszy.
Jeśli jedziemy w odwiedziny, dobrym pomysłem może okazać się przewiezienie pewnych artykułów. W moim przypadku był to olbrzymi kawał mięsa, które w Norwegii jest mniej więcej ośmiokrotnie droższe. Tradycję stanowi także przywożenie alkoholu. Mimo dość ostrych limitów (np. wolno zabrać tylko jeden litr "napoju wysokoprocentowego" na osobę), wielu podróżujących korzysta z tej możliwości i zabiera butelkę wódki - nie tyle dla siebie, co dla odwiedzanej osoby. Różnica w cenie jest naprawdę znacząca, zwłaszcza jeśli zakupy, które robimy w strefie wolnocłowej mają wyjechać poza granicę Unii Europejskiej (do której, jak wiemy, Norwegia nie należy) jest dużo taniej, nawet o ponad 100 zł w stosunku do cen norweskich. Należy pamiętać, że nie wolno nam przewozić napojów zawierających więcej niż 60 proc. alkoholu. Powinniśmy też poważnie potraktować obowiązujące limity: wprawdzie nie każdy podróżujący jest sprawdzany, jednak zazwyczaj któregoś z pasażerów prosi się o pokazanie zawartości bagażu.

Miasto przyjazne językom obcym


Rower miejski. / Fot. U.A.MarczewskaOslo to miasto przyjazne turystom. Problem rzadko znanego języka norweskiego rozwiązuje fakt, iż obywatele Norwegii na ogół bardzo dobrze mówią po angielsku. W języku tym porozmawiamy nie tylko w restauracji czy w centrum informacji turystycznej. Znakomitą wymową zaskoczy nas również kierowca autobusu. Fakt ten przestaje dziwić w momencie, gdy usiądziemy w Oslo przed telewizorem: programy są zazwyczaj nadawane w języku oryginalnym bez użycia lektora czy dubbingu. Norwegom pomagają napisy w dolnej części ekranu. Trudno wyobrazić sobie bardziej systematyczny kurs języka, który obejmuje w zasadzie całe życie.
Nieco gorzej jest, gdy chcemy poruszać się sami po mieście. Napisy są przeważnie wyłącznie po norwesku, również np. w automatach, w których można kupić bilet na przejazd metrem. Na szczęście osoba, która opanowała podstawy angielskiego czy niemieckiego, będzie mieć o wiele łatwiej: pisownia wielu słów norweskich przypomina nieco ich odpowiedniki w tych językach. Nie próbujmy jednak na siłę być wybitni i bez odpowiednich podstaw używać w mowie zapamiętanych z napisów sekwencji wyrazowych. Mówiona wersja norweskiego znacznie różni się od wersji pisanej.

Poruszanie się po mieście


Wyjeżdżający na krótki urlop powinni zastanowić się, w jaki sposób chcą zwiedzać miasto. Oslo nie jest bardzoHolmenkollen / Fot. U.A.Marczewska dużym miastem i do zwiedzenia znacznej jego części wystarczy piesza przechadzka. Jeśli jednak chcemy skorzystać ze wszystkich atrakcji, jakie oferuje nam okolica, warto przemyśleć sposób poruszania się po niej. Do wyboru mamy: metro, tramwaje, autobusy, a także rowery miejskie (karta uprawniająca do wypożyczania roweru przez cały rok jest tylko nieznacznie droższa od całodobowego biletu komunikacji miejskiej!) i łodzie. Karty na przejazd nie należą może do najtańszych, jednak w zależności od planów mogą stanowić optymalne rozwiązanie. Osobiście uważam, że przejazd do stacji Frognerseteren i obejrzenie panoramy miasta, jak również rzucenie po drodze okiem na Holmenkollen - jedną z najsłynniejszych skoczni narciarskich - warte jest kilkudziesięciu koron wydanych na bilet.
Interesujący jest fakt dość skąpo rozmieszczonej sygnalizacji świetlnej. Wygląda na to, że mieszkańcy Oslo potrzebują jej znacznie rzadziej niż my. Charakterystyczne jest to, że kierowcy samochodów bardzo często zatrzymują się przed przejściami dla pieszych z własnej woli. Jednocześnie nie zauważyłam, by powodowało to korki.

Kosmiczne ceny żywności


Oslo / Fot. U.A.MarczewskaPrzybywający do Oslo turysta powinien zadbać o to, by mieć dobry plan podróży albo wypchany portfel. Legendarna drożyzna, jaka panuje w kraju fiordów, ma niestety bardzo dużo wspólnego z rzeczywistością i poraża nawet bywalców europejskich stolic. Ceny w hotelach sięgają kilkuset złotych za noc, a biesiadowanie w restauracjach - zwłaszcza jako codziennie atrakcja - w przypadku polskiej kieszeni raczej nie wchodzi w grę. Za posiłek w centrum miasta zapłacimy dobrze ponad 200 koron, czyli powyżej 100 zł, choć oczywiście da się i więcej. Jeśli do obiadu zamówimy coś do picia, również należy liczyć się z wysoką kwotą - w przeliczeniu na złotówki za jedno piwo zapłacimy ok. 30 zł. Mimo to życie towarzyskie na ulicach kwitnie - w restauracjach i ogródkach nie brakuje gości, którzy bez większych oporów pokrywają czterocyfrowe, bynajmniej nie rozpoczynające się jedynką rachunki. Ceny, z którymi zetkniemy się w sklepach spożywczych również nie należą do niskich. Za paczkę bułek czy litr soku zapłacimy ponad 20 koron.

Co się opłaca?


Na tle cen żywności niezwykle korzystnie wypadają inne atrakcje, z których możemy skorzystać w Oslo. Za wejście do muzeum zapłacimy przeważnie kilkadziesiąt koron, a przedstawienie polskiej legitymacji studenckiej niejednokrotnie uprawnia do zniżki. Nie przerażają także ceny ubrań, ponadto przy odrobinie szczęścia można trafić na sezon naprawdę korzystnych wyprzedaży.

Czy warto?


Dla wielu Oslo może się wydawać o wiele mniej atrakcyjnym celem wakacyjnej wyprawy niż opływające w cudowne zabytki Rzym czy Barcelona, a np. "Krzyk" Muncha, który można obejrzeć w muzeum jest być może mniej warty przejechania setek kilometrów od widoku Koloseum czy Akropolu. W Norwegii nie znajdziemy upalnych plaż, do których przyzwyczajają nas kraje południowe - chyba że wystarczą nam temperatury dwudziestokilkustopniowe. Na pewno jednak warto odwiedzić to miasto kontrastów, w którym bliskość natury miesza się z charakterem iście industrialnym. Wizyta w Oslo może się też okazać początkiem norweskiej, fiordowej przygody, do biernego uczestnictwa w której - mam nadzieję - będę mogła zaprosić czytelników w przyszłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Piotr
  • Piotr
  • 21.11.2011 17:50

Właśnie wróciłem z Oslo. Było super. Gdyby ktoś szukał noclegów to polecam serwis Oslo.pl.
Ze względu na poziom cen wybrałem hostele. I to był dobry pomysł bo ceny hoteli powalają z nóg.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Dobre wprowadzenie do tematu.
Dodam, że do listy rzeczy do zabrania z Polski warto dopisać też ser biały i ogórki kiszone - w Oslo nie do dostania :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oslo jest tak piękne i jest tam tyle atrakcji, że wystarczy dla wszystkich. Szczególnie że każdy może mieć swój obraz tego miasta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, zamierzam skomponować jeszcze jakąś galerię - ale nie mogę wejść w drogę Damianowi, który też to robił :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy warto?
Jasne że tak - co to jest, że ludzie Ci tu piszą, że Oslo jest kopią Kopenhagi, albo że wolą jechać do Tallina? Broń się :)
Gdzie są zdjęcia niesamowitego parku Vigelanda? Gdzie jest Oslofjord? Gdzie nietypowy, artystyczny ratusz, a w nim sala, w której wręczane są najważniejsze nagrody na świecie- pokojowe nagrody Nobla (każdy może przymierzyć się do pulpitu dla zwycięzców ;) Gdzie stavkirke? Gdzie wszystkie atrakcje marynistyczne Oslo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato, e, nie wyłacznie - waznym skladnikiem jednej z narodowych potraw jest jagnięcina ;-)

Enemefix: no, oni generalnie sporo od Danii przejeli ;-)

Klaro: coś w tym jest, tylko że do Tallina trudniej się dostać. Mimo iż Oslo jest miastem bardzo drogim, dla mnie wycieczka była dość tania - jechałam do znajomego, więc np. posiłki miałam zapewnione. Niemniej marzy mi się wycieczka Litwa-Łotwa-Estonia. Poczekam z tym chyba na własne autko :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie na lajfa ;-) hi,hi,hi wiesz trzebaby to dobrze zorganizować ;-))) to może na przyszły roczek w czasie urlopów;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wirtualną, Adrianie? ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To może zróbmy grupową wycieczkę? ;-) +;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Nie mam takich planów, ale informacje przekażę znajomej. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.