Facebook Google+ Twitter

"Ósma czara" - odkurzana legenda

Trzecie wydanie jednego z najciekawszych przedsięwzięć polskiego komiksu lat 90. Odświeżone i uzupełnione. Czy obroni się na rynku mangi i "graficznych nowel"?

 / Fot. (c)Kultura GniewuBoska pomyłka, nieudolność, a może przeznaczenie? Biblijny Armageddon ziścił się, ale Pierre ciągle żyje. Ze szmacianym diabełkiem przypiętym do plecaka błąka się po zgliszczach świata, szukając drogi do Raju, gdzie Anioły uprowadziły jego ukochaną Anitę.

Trzecie wydanie "Ósmej czary" Krzysztofa Owedyka, znanego bardziej jako Prosiak, "zremasterowane" z oryginalnych plansz i poszerzone zostało o prolog - komiks „Genesis" publikowany w autorskim zinie „Prosiacek". Kolekcjonerów ucieszyć może też trzecia już z kolei okładka.

 / Fot. (c)Kultura GniewuDla osób, które w latach 90. nie śledziły komiksowego rynku, pozycja ta może być zupełnie nieznana. Myślę, że również wiele osób regularnie kupujących w zeszłej dekadzie komiksy mogło się z twórczością Prosiaka nie zetknąć bądź znać go jedynie ze słyszenia. Komiksy Prosiaka były bowiem wydawnictwami podziemnymi - rozchodzącymi się poza oficjalnym obiegiem. Dostęp do tego typu wydawnictw można było zdobyć jedynie wchodząc w świat prawdziwych fanów, bywając na konwentach bądź odwiedzając giełdy z drugim obiegiem. Wśród podziemnych wydawnictw "Ósma czara" miała pozycję szczególną, jak sam autor. Wielu do dziś uważa komiks za magnum opus epoki. Ci, którzy tego nie przeżyli, będą mogli dziś przeczytać komiks zupełnie świeżym okiem. Co odnajdziemy po latach, gdy zdejmiemy nostalgiczną pajęczynkę?

Dla mnie przede wszystkim czas wyraźniej uwidocznił nawiązania do wpływowych dzieł lat 80. Majaczy cień monumentalnego "Szninkla" (Rosiński, Van Hamme), pierwszej części Yansa (Rosiński, Duchateau), czy klasycznej serii "Bogowie z kosmosu" (Polch, Mostowicz, Górny). Na marginesie - Rosiński i Polch to koledzy ze szkolnej ławki. Obaj odcisnęli piętno na niejednym pokoleniu autorów i czytelników - mimo że swoje najgłośniejsze utwory tworzyli już rozdzieleni Żelazną Kurtyną, ale to osobna historia...

Warto też przypomnieć, że naturalnie nasuwający się na myśl cykl "Kaznodzieja" (Dillon, Ennis) zadebiutował rok później! A więc o inspiracji w którąkolwiek stronę nie ma mowy, choć można by podejrzewać o interwencję "zbiorową świadomość", która od czasu do czasu sprawia, że twórcy w odległych zakątkach świata zapuszczają się w zadziwiająco bliskie rejony. W przeciwieństwie do autorów "Kaznodziei" - Prosiak nie ucieka jednak w sarkazm i cynizm. Tym razem, co dla tego autora jest zdarzeniem bez precedensu, pozostaje absolutnie poważny.

Przeglądając rozsiane w sieci recenzje od razu daje się we znaki gorący ton recenzentów. Dwa fragmenty:

Święta krowa polskiego komiksu niezależnego jest taka, jak przedstawiony w niej Bóg: ułomna i niedoskonała. (...) Co z tego, że tematyka interesująca i bluźniercza, jeśli wykonanie słabe.



http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/osma_czara/1_w2_rozszerzone/recenzja

To zdecydowanie najlepszy polski komiks, jaki do tej pory czytałem. Oraz pierwsze (w pełni zasłużone!) „100%", jakie wystawiłem w trakcie swojej krótkiej kariery w „Esensji".



http://www.esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=3955

 / Fot. (c)Kultura GniewuZ pewnością "winę" ponosi w dużym stopniu tematyka. Historia biblijnego Armageddonu, ukazana w krzywym zwierciadle twórcy, z upodobaniem wracającego w swoich komiksach do mocnych antyklerykalnych akcentów - musi budzić emocje. Zwłaszcza w epoce gdy jedyną próbą nadania tożsamości młodej generacji pozostaje formuła "pokolenie JP2".

Czarno-biały rysunek miewa swoje wzloty i upadki. Od z rozmachem nakreślonych epickich panoram do niezbyt przekonujących wizerunków samych bohaterów opowieści. Na obronę Prosiaka można jedynie dodać, że formę dopracował on w późniejszych utworach, a ewidentne braki rekompensują tak lubiane przez czytelników "smaczki" - drobne detale, które cieszą oko nawet po wielokrotnej lekturze.

 / Fot. (c)Kultura GniewuAutorowi nie udaje się też uniknąć największych pułapek czyhających na twórców porywających się na "poważne tematy". Teologiczno-filozoficzna wizja razi banałem i nadmiernie patetycznym tonem. Tak jak religijne światopoglądy potraktowane dosłownie - duszą się w ramach ograniczeń ich ziemskich twórców, tak samo komiksowa wizja Prosiaka więcej powie nam o polskiej scenie postpunkowej i komiksowej lat 90., niż o autentycznym duchowym poszukiwaniu.

To, co wyróżnia album z pośród morza komiksów powstałych w naszym kraju, to niewątpliwie rzadko spotykany rozmach i gęstość opowieści. Szkoda, że nowa okładka raczej nie trafia w wyobraźnię czytelników japońskiej mangi i graphic novel
, których z pewnością może zainteresować ta klasyczna czarno-biała pozycja, nazywana przez niektórych "pierwszą polską nowelą graficzną".

Jednak "Ósma czara" po latach ciągle poróżnia czytelników na skrajne obozy, a dla kontrkulturowego artysty nie może być lepszej recenzji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Doyle Cabrera
  • Doyle Cabrera
  • 25.09.2010 18:50

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miło Cię znów czytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.