Facebook Google+ Twitter

Ostateczne zwycięstwo Don Kichota

"Don Kichote" w reżyserii Pawła Szumca na scenie olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracza to opowieść o ostatnich chwilach życia słynnego Rycerza Smętnego Oblicza. Opowieść smutna, mimo że ostatecznie racje Don Kichota zwyciężają.

Scena zbiorowa / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w OlsztynieCzęsto spotykaną interpretacją "Don Kichota" jest próba zrobienia z niego radosnej komedyjki o przygodach wariata i jego cwanego służącego. Na szczęście reżyser olsztyńskiej inscenizacji zdecydował się nie iść tą drogą. "Don Kichote" według Szumca (autorem adaptacji scenicznej jest Marek Fiedor) to opowieść o ostatnich chwilach życia tytułowego rycerza. Wykradziony przez bliskich i ukrywany przed inkwizycją we własnym domu Don Kichot jest już tylko cieniem dawnego wojownika. Chociaż pozostaje wierny swoim rycerskim ideałom, to jest jednak steranym życiem starszym człowiekiem. Bliscy - z autentycznej troski, a nie wyrachowania - niemal przykuwają go do łóżka i starają się sprowadzić na drogę racjonalizmu, na przykład zamurowując bibliotekę (jak widać "książki zbójeckie" to nie tylko problem XIX-wiecznych romantyków). Nie zdają sobie jednak sprawy, że próba przemienienia Don Kichota w szlachcica na zagrodzie oznacza dla niego obumieranie.

Konflikt idealizmu i racjonalizmu jest główną osią spektaklu. Don Kichot nie jest bezwolną ofiarą, nie poddaje się bez walki zaleceniom domowników - po cichu planuje ponownie wyruszyć na kolejną wyprawę, w przygotowaniach do której pomaga mu wierny Sancho Pansa. Uśmiechem zbywa uwagi, że jego hełm to w zasadzie tylko prosta miedziana miednica. Ulega dopiero, gdy przyjaciele uknują intrygę - sprokurują pojedynek, którego efektem będzie złożenie przez Don Kichota obietnicy, że nie wyjedzie już Logo Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztyniew podróż na swoim Rosynancie. Człowiek zasad i honoru słowa dotrzymuje, ale jest to dla niego początek końca - wkrótce pokona go śmiertelna choroba. Nie oznacza to jednak zwycięstwa racjonalizmu. Domownicy, chcąc nie chcąc, ulegają sile idealizmu Don Kichota i w którymś momencie sami zaczynają fantazjować, tworzyć własną Arkadię. Niestety, zrozumienie racji Rycerza Smętnego Oblicza przychodzi zbyt późno. A kiedy Don Kichot na łożu śmierci, ulegając wreszcie racjom bliskich, wykrzyczy po raz pierwszy, że jest po prostu Alonso Kichaną, szlachcicem z Manczy, pozostanie poczucie przejmującej pustki, bo jak się okazuje nawet najzagorzalsi racjonaliści w głębi duszy potrzebują odrobiny szaleństwa. Ci, którzy przez cały czas usiłowali wybić Don Kichotowi z głowy błędne rycerstwo, nagle poczują, że z jego odejściem obumiera w nich jedyny pierwiastek fantazji i będą musieli niestety powrócić do swej szarej egzystencji. Błędny rycerz zwycięża więc, ale zza grobu.

Reżyser zdecydował się wprowadzić do spektaklu sceny przedstawiające senne wizje Don Kichota. Mają one być może uzasadnienie dla przebiegu akcji, wydają się jednak być pewnym zgrzytem stylistycznym. Różnią się zdecydowanie estetyką, pojawiają się w nich piosenki - mnie wydały się trochę sztucznie wkomponowane w całość. Nie zmienia to faktu, że trzeba pochwalić autorów spektaklu za samą inscenizację. Udało się znaleźć kompromis - olsztyński "Don Kichote" nie jest ani archaicznym spektaklem kostiumowym w historycznych dekoracjach (a przecież zawsze kusi wystawienie "lektury szkolnej"), ani na siłę uwspółcześnioną wersją (taką wystawił ostatnio Teatr Nowy w Zabrzu - Don Kichot jest tam... pracownikiem technicznym teatru). Pawłowi Szumcowi wyszedł spektakl współczesny w swoim przesłaniu przy zachowaniu wierności XVII-wiecznej fabule.

Artur Steranko (Don Kichote) i Marian Czarkowski (Sancho Pansa) / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w OlsztynieNa ciepłe słowa zasługuje z pewnością urzekająca prostotą scenografia Marka Brauna oraz gra aktorów. Świetnie obsadzony został w tytułowej roli Artur Steranko - stworzony do ról wrażliwców nierozumianych przez większość, co udowodnił wcześniej choćby w "Mistrzu i Małgorzacie" czy filmie Jerzego Skolimowskiego "Cztery noce z Anną". Ciekawą kreację tworzy w roli Sancho Pansy Marian Czarkowski. To nie prosty cwaniaczek i dorobkiewicz, jak się go najczęściej przedstawia, ale człowiek, który najlepiej rozumie Don Kichota. Choć pozostaje niewykształconym giermkiem, to lata przy boku swego pana sprawiły, że stał się prawdziwym przyjacielem rycerza z Manchy. Wspiera go w najbardziej szalonych przedsięwzięciach, bo czuje, że wewnętrzna siła Don Kichota kryje w sobie jakąś prawdę i nie jest po prostu zwykłym szaleństwem.

Miguel de Cervantes Saavedra „Don Kichote”
Tłumaczenie: Anna Ludwika Czerny i Zygmunt Czerny
Reżyseria: Paweł Szumiec
Adaptacja: Marek Fiedor
Scenografia: Marek Braun
Kostiumy: Jolanta Łagowska
Muzyka: Aleksander Brzeziński


Repertuar olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracza można znaleźć tutaj.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.