Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Komiksy > Ostateczny krach Sympozjum Komiksologii

Pozycja materiału w rankingach:

24222 miejsce

Dział: Komiksy

Ocena: 110pkt

Oceń:

Ostateczny krach Sympozjum Komiksologii


Krótkie i gorzkie uwagi o staczaniu się cennej inicjatywy, jaką mogłoby być Sympozjum Komiksologiczne.

Logo 10. Sympozjum "komiksologicznego" / Fot. Materiały organizatoraO tym, że kondycja rynku komiksowego w Polsce należy do słabych nie ma potrzeby nikogo informować. Rynek niemalże rachityczny, zjawisko słabo rozpoznane poza środowiskiem fanowskim, niska obecność w mediach głównego nurtu - te fakty sprawiają, że komiks w Polsce nadal uznawany jest za rozrywkę gorszą nawet od amerykańskich produkcyjniaków klasy C.

Być może ten stan rzeczy mogłaby zmienić profesjonalna komiksowa krytyka, a także rzetelne opracowanie naukowe zagadnienia. I o ile na tym pierwszym polu nie jest jeszcze najgorzej - wiele periodyków głównego nurtu ma swoje działy i stałych recenzentów, komiks obecny bywa także w innych mediach, a internetowe portale branżowe i blogi są kuźnią (różnej co prawda jakości) talentów, w której hartują się przyszli profesjonalni krytycy, o tyle na polu opracowań naukowych dotyczących komiksu jest u nas bardzo kiepsko.

Są, oczywiście, chwalebne wyjątki, lecz jest ich mało. Profesor Szyłak, autor wielu książek, chociażby świetnej, wznowionej niedawno "Komiks: Świat przerysowany", czy dr Adam Rusek, od lat zajmujący się benedyktyńską pracą nad historią wydawnictw komiksowych w Polsce to nazwiska, które zna większość fanów oraz wiele osób spoza komiksowego światka.

Cenną i ciekawą inicjatywą byłyby także, bez wątpienia, odbywające się corocznie Sympozja Komiksologiczne, organizowane przez Krzysztofa Skrzypczyka. Byłyby, gdyż przy opracowywaniu referatów bierze udział wielu inteligentnych ludzi, znających się na temacie. Trudno jednak potraktować poważnie tę pseudokonferencję, która udaje działalność naukową, w dodatku nazywając ją nieistniejącym słowem.

"Komiksologia", którą uprawia pomysłodawca nie ma niestety wiele wspólnego z nauką. Pomijając już kuriozalność faktu, że słowo takie nie istnieje i nauka o komiksach nigdy ani w Polsce, ani za granicą nie była nim określana, wydaje się wątpliwym jakość starań i opracowań.

Prymitywny i wulgarny kadr ze ślepo i poddańczo chwalonej przez pseudokrytykę trylogii "Na szybko spisane" / Fot. Michał Śledziński Tandeta i wulgarność w bezkrytycznie uwielbianej przez pseudodziennikarzy głównego nurtu "Łaumie" / Fot. Karol Kalinowski

Zobacz także:

Bartek Biedrzycki ONline profil autora

Autor: Bartek Biedrzycki

Napisz do autora

Artykuły (63) Galerie (23) Średnia ocen (2.88)

Wiek: 34 | Miejscowość: Konstancin-Jeziorna | Kraj: Polska

O mnie: Zawodowo manager IT, z wykształcenia nauczyciel. Członek redakcji tygodnika Kultura Liberalna, miłośnik, recenzent, scenarzysta i wydawca komiksów, fotograf i videoamator dokumentalista uwieczniający co popadnie w rodzinnym... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 22

Sortuj komentarze:

polonista

polonista 07.09.2010 15:07

Ocena: Ocena pozytywna 113 Ocena negatywna 53

Gramatyka języka polskiego dopuszcza stosowanie neologizmów i zapożyczeń z innych języków, np. słowo "komiks" czy "krach". Tym bardziej, gdy podawane są one w cudzysłowie, jak "niewasalny", "megalo-narcyzm" czy "hiper-erestezja" (być może jest to również wskazówka dotycząca ironicznego charakteru tych słów i sugestia o takie ich interpretowanie). A używanie słowa "komiksologia" (bez cudzysłowu) usankcjonował prof. J. Miodek w swojej książce pt.: "Syntetyczne konstrukcje leksykalne w języku polskim" (Wrocław 1976, s. 66, 73). Wcześniej, pojęcie to w ujęciu praktycznym zastosował (po raz pierwszy w Polsce?) prof. J. Dunin w artykule pt.: "Wstęp do komiksologii" ("Odgłosy" 1971, nr 2). Wynika stąd, że rozeznanie autora artykułu w problematyce, na temat której usiłuje zabierać głos, jest bardzo powierzchowne (bo zapewne oparte jedynie o to, co "wyszukał" w Internecie). Stawia to pod dużym znakiem zapytania merytoryczną wartość tej wypowiedzi i miarodajność ocen, którymi bez umiaru szermuje. Czy na tym właśnie polega profesjonalizm dziennikarstwa obywatelskiego? Jeżeli natomiast prezentacja rzeczywistego stanu rzeczy nie była tu celem, to być może autor swój inkwizytorski zapał powinien skierować również w stronę ludologii, religiologii, narratologii, egiptologii, witkacologii, i in.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zainteresowany

Zainteresowany 07.09.2010 12:43

Ocena: Ocena pozytywna 107 Ocena negatywna 47

Pytania do autora artykułu: ile razy brał udział w tych sympozjach? W których konkretnie edycjach uczestniczył? Na jakiej podstawie (w sensie merytorycznym) dokonuje oceny tego przedsięwzięcia?
(Czy ten artykuł nie jest właśnie przykładem "wasalnego dziennikarstwa" - wobec mocno przewrażliwionych i bezkrytycznie zapatrzonych w siebie kolegów z komiksowej branży?)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.