Facebook Google+ Twitter

Ostatni dzień "Weekendu grozy i horrorów" - relacja

Zakończył się właśnie trzydniowy weekend Nocnych Maratonów Filmowych organizowanych przez ENEMEF oraz Multikino. W poniedziałkową noc, na widzów czekała nie lada gratka - klasyka kina grozy sprzed ponad 30 lat.

Przez pierwsze dwa dni "Weekendu grozy i horrorów" widzowie mieli szansę zapoznać się z takimi tytułami jak "Sanktuarium 3D", "Oszukać przeznaczenie 4" czy też "Wrota do piekieł" oraz "Nie bój się ciemności". Natomiast w nocy z 31 października na 1 listopada, w kinie pojawili się zapewne ci, którzy dość mają współczesnego przesycenia efektami specjalnymi i technologią 3D.

Na sali było tylko około 40 osób, a liczba ta zmniejszała się systematycznie po każdym seansie. Do końca wytrwała około połowa widzów, w tym samotnie siedzący pan, robiący notatki - zapewne jakiś dziennikarz filmowy. Klasyka to klasyka, zatem też i widzowie wytrawni.

"Noc żywych trupów" 1968 / Fot. www.allposters.pl/plakat promocyjnyJako pierwszy na ekranie pojawił się film "Noc żywych trupów" z 1968 roku. Jak na tamte czasy, był nie lada osiągnięciem w dziedzinie horroru. Nastrój grozy budził biało-czarny obraz, natomiast jak na ten gatunek dość mało przeraził. Fabuła jest prosta - w wyniku promieniowania, zmarli powstają z grobów, zamieniając się w maszyny do zabijania ludzi. Ocalała garstka "normalnych" kryje się w starym domu, próbując przetrwać do rana, czekając na ratunek. Jedyna osoba, która przeżyła, zostaje nad ranem zabita przez pomyłkę jako "jeden z tamtych". Reakcje widowni wskazywały raczej na komedię, sama też niejednokrotnie się uśmiechnęłam. Tłum kiwających się zombie nie wzbudzał strachu, przypominał raczej groteskowy taniec. Klimat jak z Hitchocka niestety nie wystarczył, aby przerazić zepsutych komputerowymi efektami kinomaniaków.

"Teksańska masakra piłą mechaniczną" 1974 / Fot. www.allposters.pl/plakat promocyjnyPo krótkiej przerwie, kilka zniechęconych osób opuściło salę, natomiast dla pozostałych pojawiła się "Teksańska masakra piłą mechaniczną" z 1974 roku. Prawdziwa klasyka gatunku, w ciągu 20 lat, film doczekał się trzech sequeli, remake'a i prequela. Jest to jeden z pierwszych slasherów (gatunek, w którym bohaterowie systematycznie są eliminowani), zatem nasuwa się też inna klasyczna pozycja: "Dziesięciu murzynków" Agathy Chrisitie. Warto było wytrwać na sali, gdyż tym razem można było poczuć realną grozę. Nie mówimy tu o duchach, stworach i kosmitach. Film opowiada historię piątki przyjaciół, którzy trafiają na rodzinę kanibali. Jeden z nich, niejaki "Leatherface", za swoje ulubione zajęcie ma masakrowanie ludzkich ciał przy pomocy piły mechanicznej. Zło i strach okazują się być bliskie i realne, a przy tym nieprawdopodobne, gdyż okazuje się, że to nasz bliźni jest największym wrogiem i okrutnym, chorym zabójcą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.