Facebook Google+ Twitter

Ostatni Harry Potter?

Nawet najlepsze rzeczy muszą się kiedyś skończyć. Niestety, również i saga o nastoletnim czarodzieju dobiega końca. Oto 26 stycznia 2008 pojawia się ostatni tom Harry'ego Pottera po polsku (z półrocznym opóźnieniem).

Kolejne tomy serii. / Fot. Maria Piękoś.Ci najwięksi zapaleńcy, zdążyli już przeczytać historię po angielsku lub też odszukali nielegalnego tłumaczenie w internecie. Większość fanów jednak zapewne skusi się i kupi polski egzemplarz, choćby miał jedynie ładnie wyglądać na półce.

A w "Insygniach Śmierci" dzieje się wiele. Voldemort opanował już prawie cały magiczny świat. Ci, którzy nie przyłączyli się do niego z przekonania, zrobili to ze strachu o siebie i własne rodziny. Trwa zatrważająca wojna, nikt nie jest bezpieczny. Ostatnią i bardzo nikłą nadzieją na pokonanie "Czarnego Pana" okazują się tytułowe insygnia – Lord pozostawił fragmenty swojej duszy zaklęte w tajemniczych przedmiotach, rozmieszczonych w najodleglejszych zakątkach magicznych krain. Droga do każdego wiedzie poprzez szereg pułapek i niebezpieczeństw. Jeżeli ktokolwiek zdoła pokonać złe moce, to tylko wyjątkowy Harry Potter. Nie w samotności oczywiście – niezbędne mu będzie wsparcie przyjaciół: logiczne myślenie Hermiony i spontaniczna intuicja Rona. Czas nagli, Voldemort chce zdobyć insygnia pierwszy, aby móc osiągnąć pełnię mocy, a wszystkim doskwiera tęsknota za duchowym przewodnikiem – Dumbledorem. Przyjaciele zmuszeni są rzucić szkołę w obliczu konieczności ocalenia milionów magicznych i mugolskich istnień.

Choć ostatnia część cyklu lepsza jest od dwóch ostatnich, do świeżości i polotu początkowych tomów jej daleko. Całość trzyma w napięciu i kusi, aby spojrzeć na ostatnią stronę i przeczytać końcowe akapity. Młodsi czytelnicy mogą być rozczarowani ilością przemocy, a także nie do końca potrzebnych śmierci bohaterów (zwłaszcza, że do czynienia mamy z serią przeznaczoną z założenia dla dzieci). I choć w siódmej książce z kolei niełatwo być wielce odkrywczym, Rowling stworzyła tom napisany całkiem poprawnie.

Miłośników Harrego nie powstrzyma nic – gotowi są czekać na „jeszcze ciepły” egzemplarz nawet o godzinie dwunastej w nocy. Zwłaszcza, iż dalszego ciągu przygód najsławniejszego w świecie czarodzieja już nie będzie. Czy aby na pewno? Może doczekamy się kontynuacji „Harry Potter 20 lat później”, próbkę tego pomysłu możemy już przeczytać w serii parodiującej sukces Rowling. Niejaki Michael Gerber stworzył postać Barry’ego Trottera, czyli podstarzałego czarodziejskiego beztalencia, żerującego na własnej popularności.

Sama autorka stara się podsycać zainteresowanie Potterem. Ostatnio ogłosiła, iż dyrektor słynnego Hogwartu od początku jej pomysłu był gejem (nieszczęśliwie zakochany w innym czarodzieju za młodu, poświęcił się pracy przez resztę życia). Nie sposób nie łączyć tego faktu z niezbyt wyrafinowaną promocją książki. Efektywności tejże promocji również zabrakło. Po falach protestów dotyczących domniemanego okultyzmu, satanizmu czy też zwykłego mieszania dzieciom w głowach, homoseksualny bohater niezbyt szokuje.

Ci, którzy krytykują od początku, dzięki siódmej części serii swojego zdania nie zmienią. Ci, którzy od lat są fanami, niezmiennie będą zachwyceni. Faktem jest, że książki o Harrym osiągnęły sprzedażowy sukces, przywróciły modę na czytanie, z autorki uczyniły jedną z najbogatszych kobiet świata, a wielu z nas przypomniały o istnieniu wyobraźni. Czegokolwiek by o Potterze i całej serii nie napisać, trzeba przyznać jedno – J.K. Rowling stworzyła literacki fenomen ostatniego dziesięciolecia. W zalewie potterowskich filmów, gier komputerowych i zabawek nie należy zapominać, iż od książki się zaczęło. A jeżeli twierdzisz, że pozostałe produkty kultury masowej, które ją poparły są ważniejsze, przykro mi to mówić, ale – jesteś zwykłym mugolem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Nie, naprawdę nic.
Jakby ktoś pomyślał przez pół godziny, w którym kierunku może potoczyć się dalsza fabuła powieści (biorąc pod uwagę, że to finał), doszedłby do tego samego. Wystarczyło skojarzyć, jak wyglądał świat zanim maleńki Harry przeżył i dodać do tego to, co wiemy z VI tomu. Ponadto niemal wszystko, co mogłaś przeczytać, to nie jest fabuła, tylko tło dużo bardziej emocjonujących wydarzeń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za dużo powiedziane o treści w tej recenzji...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaak...
Miało być szóstego :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro, ależ to wszystko można było wydedukować na podstawie siódmego tomu!
Pomijając ten drobiazg, że wspominane w tekście tytułowe insygnia... no, coś mi z nimi nie gra ;)

"I choć w ósmej książce z kolei niełatwo być wielce odkrywczym" - hm?

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale jest napsiane co się dzieje itd. to psuje mi zabawę;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara: ale przecież nikt nie powiedział Ci wprost, że w ostatnim tomie umiera **** i jeszcze **** no i że jeszcze umiera ****. No i że ***** zapanowuje nad światem po wsze czasy ;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autorko możesz zamieszczać okładki książek. Zdjęcia tychże wyglądają fatalnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie no super, jeszcze nie poczytałam ksiązki a już mi tu autorka wyjasnia, co będzie.
wielkei dzięki:>
ale tak się nie robi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Młodsi czytelnicy mogą być rozczarowani ilością przemocy, a także nie do końca potrzebnych śmierci bohaterów (zwłaszcza, że do czynienia mamy z serią przeznaczoną z założenia dla dzieci)"
Hmm...Jedno nie wyklucza drugiego (przemoc, śmierć - młodzi czytelnicy). To nasza kultura tworzy słodkie bajki dla dzieci. A wystarczy spojrzeć na klasyczne opowieści braci Grimm czy Andersena, ba, nawet "Piotruś Pan" jest miejscami wyjątkowo poważny. Ponadto zdaje się, że Rowling zakładała równoczesne dorastanie swoich czytelników i wymyślonych bohaterów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.