Facebook Google+ Twitter

Ostatni opuszcza flagę i gasi światło

Ważne, że wyjeżdżają i nie wracają. Czas Judymów minął bezpowrotnie. To już od dawna nie jest "trendy". I bardzo dobrze.

Ładnych parę lat już żyję w tym kraju, karmiąc się nadzieją, że już niedługo będzie normalnie... Wychowany zostałem przy łóżku konającej "nieboszczki komuny", należę do pokolenia nakarmionego patriotycznymi ideałami, hasłem "Polak potrafi" i tęsknymi spojrzeniami rzucanymi przez żelazną kurtynę.

Tyle, że wychowałem się na Śląsku, w bardzo polskiej rodzinie - tu dalej wspomina się słowa, wypowiedziane rzekomo przez Bismarcka: "Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą". Przeżyłem Kopalnię Wujek w 1981 roku i likwidację kopalń w ramach "restrukturyzacji górnictwa" - chociaż wolałbym nie przeżywać tej lekcji, kiedy robotnicze tradycje zderzyły się... Z czym właściwie? Z komuną, totalitaryzmem, może początkami kapitalizmu i wolnego rynku? Bezpośrednio dotknąłem sytuacji, kiedy górnicze związki zawodowe "sprzedały" górników za idiotyczny i krótkowzroczny system odpraw górniczych i za kilka stanowisk w ówczesnym rządzie.

Widziałem exodus mieszkańców Śląska w latach 90., wybierających ze względów egzystencjalnych Niemcy, jako miejsce pozwalające im lepiej żyć. Kolejne pokolenie tej fali emigrantów jest już kosmopolityczne, kwestia powrotów sentymentalnych - raczej nie doczekała się realizacji.

Część mojego pokolenia funkcjonuje w różnych miejscach: Munster, Londyn, Inverness, LA - mógłbym długo wymieniać. Czują się Polakami, wydaje im się, że uczestniczą duchowo w życiu tego kraju. Nieśmiałe wypady do Polski w celu rozeznania możliwości powrotu najczęściej kończą się stwierdzeniem, że "to jeszcze nie ten czas".

Na poznańskiej Cytadeli coraz bardziej pusto... / Fot. Dawid TracewskiOd kilku lat mieszkam w Poznaniu, obserwując kolejną falę emigracji, zwykle "na kilka lat". Jakoś niewielu znam ludzi, którzy wracają. Czasami popijamy piwo w Poznaniu, podczas ich krótkich sentymentalnych wypadów do kraju, z którym są jednak jakoś związani. Coraz więcej nas dzieli. Oni naprawdę zaczynają żyć normalnie. Wyjeżdżają młodsi i starsi. Mniej lub bardziej wykształceni. Czasem pracują w pubie, czasem jeżdżą wózkiem widłowym, czasem są managerami albo robią kariery naukowe.

Czy chodzi o pieniądze? Nie. Chodzi o tak zwane godne życie. Żeby pracować osiem godzin i po wyjściu z pracy zapomnieć o niej. Chodzi o to, żeby mieć normalną opiekę medyczną dostępną wtedy, kiedy jest potrzebna. Żeby zakup leków nie był okupowany oszczędnościami. Chodzi o to, aby wyjazd na wakacje był normą, a nie luksusem. Chodzi o to, żeby po pracy mieć czas i siły na hobby, dokształcanie się i inne normalne sprawy. Aby problem utrzymania kolejnego dziecka nie był kwestią kolejnych wyrzeczeń. Chodzi o to, żeby mieć choćby cień nadziei, że moje państwo zatroszczy się o to, abym nie wylądował na bruku, kiedy wydarzy się coś złego. Również o to, aby prawo nie zmieniało się z godziny na godzinę i aby obywatel tego kraju nie był z definicji traktowany gorzej niż obcokrajowiec. To temat na książkę, a nie artykuł.

Ważne, że wyjeżdżają i nie wracają. Czas Judymów minął bezpowrotnie. To już od dawna nie jest "trendy". I bardzo dobrze. Nie narzekam, radzę sobie jakoś w tym kraju. Tyle, że coraz więcej energii w to wkładam i powoli już przestaje mi się chcieć. Nieliczni znajomi, którzy jeszcze tu walczą, mają coraz mniej czasu i ochoty na spokojne wypicie piwa. Odwrotnie niż ci, którzy wyjechali.

Obawiam się, że wysoka frekwencja w ostatnich wyborach była spowodowana tym, że ci, którzy jeszcze nie wyemigrowali potraktowali zmianę rządu jako ostatnią deskę ratunku. Mam jednak wrażenie, że ich miłość do ojczyzny, to uczucie bez szansy na wzajemność. Ostatnio jakoś częściej zaglądam w swój paszport, mój symbol postkomunistycznej wolności. Judym, z powodów czysto egzystencjalnych, ostatnio stał się cyniczny i ordynarny. Oczywiście, kiedyś tu wrócę...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

i oczywiście PLUS

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dopiero teraz trafiłam na ten tekst - właściwie to skłaniam się do zdania Wiolety (letik)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozwolę sobie rozwiać wątpliwości w dyskusji: Zgodnie z protokołem flagowym określenie - spuścić flagę - używane jest w pojęciu spuścić flagę do połowy masztu ( np na znak żałoby ) Określenie - opuścić flagę - oznacza opuszczenie jej do końca masztu celem zdjęcia. W regulaminach określających postępowanie z flagą, np w marynarce stosowana jest komenda: - banderę opuścić(opuść) O zmroku marynarz dyżurny wtedy zdejmuje banderę z flagsztoku. Błędnym jest niestety dość czesto stosowane określenie - flagę państwową zdejm, zdjąć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ręka pędzona emocjami, zapomniała wpisać oczywistego +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, w tekście wyraziłeś cały bezsens naszego użerania się w Polsce. Oboje z mężem jesteśmy lekarzami, a więc teoretycznie mamy otwarte szeroko pole działania w Europie. Za każdą informacją z życia politycznego, po każdym nowym idiotyźmie z Narodowego Funduszu Zdrowia (właśnie usiłuję przebrnąć przez program ofertowania na nowy kontrakt) mój mąż pyta, czy już jestem gotowa do opuszczenia tego kraju. A ja ciągle wierzę, że stanie się cud i będzie lepej. Przecież cięzko na to pracuję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z najlepszych tekstów które czytałem. Może dlatego że w piękny sposób wyraża także moje uczucia. Ja też jestem z Poznania - tam się urodziłem i wychowałem. Pamiętam jeszcze jak powstawało Osiedle Oświecenia a Żegrze było podpoznańską wsią.
Nikt mi się nie pytał czy chce wyjeżdżać z mojego ukochanego Poznania. Zostałem do tego zmuszony.
I choć od wielu lat mieszkam w Londynie, to do końca życia będę poznańczykiem. Za każdym razem gdy wracam w rodzinne strony, z biciem serca chodzę po mieście, zaglądam w każdy kąt znany mi z dzieciństwa. Niestety, tak wielu miejsc już nie ma, a inne zmieniły się nie do poznania.
Marcinie - PLUS! (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jadę na ten uciułany z państwowej pensji urlop i widzę tłumy"
A według statystyk na urlopy (wakacyjne) wyjeżdża mniej niż połowa rodaków. Jaki z tego wniosek? Mamy za małe plaże i stąd tłok ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst. Tak jakby moje mysli zapisane przez Ciebie..oczywiście wielki plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, Adamie. Zgłosiłem do poprawienia. Ale i tak do samego końca nie jestem pewien. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.11.2007 12:29

Marcinie, co do "spuszczenia" i "opuszczenia" flagi, jestem pewny...

Oba zwroty maja wiele znaczen, jednak w przypadku flagi mozna uzyc tylko "opuscic"

"Opuscic" to zmienić położenie czegoś przez skierowanie ku dołowi lub umieszczenie niżej.

Ze wszelkich dostepnych nam znaczen wyrazenia "spuscic", najblizsze byloby to: "puścić coś z góry w dół" - jednak, jezeli cos "puszczasz", musisz to najpierw "trzymac". Flaga wisi na maszcie :)

Vide Slownik Jezyka Polskiego PWN

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.