Sprawdziliśmy - centra handlowe w regionie w ostatni weekend przed świętami przeżywały oblężenie. Trudno było przed nimi nawet zaparkować - o miejscu blisko wejścia do sklepu można było pomarzyć. Jeszcze trudniej było spokojnie wystać w kolejkach do kasy.
Można było odnieść wrażenie, że przy okazji świąt kupujemy wszystko i na cały rok. Tłumy były nie tylko na stoiskach spożywczych, ale też w drogeriach, sklepach obuwniczych, odzieżowych, dziecięcych, górskich, zoologicznych, kioskach, księgarniach, a nawet w aptekach.
Melanię i Marcina spotkaliśmy w sklepie odzieżowym centrum handlowym Trzy Stawy w Katowicach. - Szukamy prezentów dla rodziny, czegoś praktycznego - mówiła Melania. Łatwo nie było. - Ludzi sporo - wzdychał Marcin.
Parking tego samego centrum. Sobota przed południem. Dwóch mężczyzn rozładowuje koszyk z zakupami do bagażnika - sprawnie, szybko i z podziałem obowiązków. To pan Roman z synem Karolem z sukcesem zakończyli wypad na zakupy.
Po południu trzeba się już było szykować na większe emocje - chaos, tłum, szturchanie łokciami, zdenerwowanie i wyścigi, kto szybciej "po promocję". To nie były miłe zakupy.
Justyna Przybytek
Czytaj więcej: Dziennik Zachodni