Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18442 miejsce

Ostatni ryk lwa - Lennox Lewis powróci?

Kuszony przez Dona Kinga, były wielki mistrz wagi ciężkiej, Lennox Lewis może wrócić na ring! Lennox miałby stoczyć rewanżowy pojedynek z Witalijem Kliczko lub po raz trzeci zmierzyć się z Evanderem Holyfieldem. Stawka - 50 milionów dolarów

Lennox Lewis. / Fot. EPA/MARTYN HAYHOW43-letni obecnie Lewis zakończył bokserską karierę ponad 5 lat temu, kiedy to pokonał przez techniczny nokaut starszego z braci Kliczko - Witalija. Pojedynek ten dostarczył wielu kontrowersji, gdyż w trakcie ekscytującej walki na punkty prowadził Ukrainiec, jednak po ciosach Lewisa Witalij doznał paskudnego wręcz rozcięcia w okolicach lewego oka i sędzia ringowy po konsultacji z lekarzem przerwał walkę przyznając zwycięstwo Brytyjczykowi.

Zwolennicy Witalija (który 35 z 36 swoich wygranych walk zakończył przed czasem dorobił się ringowego pseudonimu "Żelazna pięść") uważają że gdyby walka potrwała dłużej, to starszy z braci Kliczko zdetronizowałby Lennoxa. Po tym pojedynku Lennox Lewis, tak jak wcześniej zapowiadał, zakończył karierę, a Witalij Kliczko zdobył wakujący tytuł federacji WBC, pokonując Corriego Sandersa. Była to swoista vendetta. Sanders pokonał wcześniej niespodziewanie poprzez KO młodszego brata Witalija - Władimira.

Jednak po serii kontuzji "Żelazna pięść" musiał przedwcześnie zakończyć karierę. Poza ringiem ukraiński bokser zajął się m.in polityką - startował nawet w wyborach na mera Kijowa, zajmując w nich drugie miejsce z 26-procentowym popraciem. Działał też charytatywnie. Jednak miłość do boksu nie dała za wygraną. W październiku 2008 roku, po ponad 4 latach przerwy, Witalij powraca na ring aby zmierzyć się z dzierżącym pas federacji WBC - Nigeryjczykiem Samuelem Peterem.

Peter, zwany "Nigeryjskim Koszmarem" był przed tym pojedynkiem uważany za faworyta - niewielu wierzyło że wracający po długiej przerwie 37-letni Kliczko poradzi sobie z potwornie silnym Afrykaninem, który w przeszłości posłał jego brata Władimira trzykrotnie na deski (ostatecznie przegrał jednak na punkty). Jednak Witalij powtórzył wyczyn brata i pokonał Petera i to w rewelacyjnym stylu. Wykorzystujący przewagę zasięgu ramion, Ukrainiec kontrolował przebieg walki, punktując i rozbijając Nigeryjczyka mocnymi prostymi na tyle skutecznie że ten stracił chęć do dalszej walki nie wychodząc z narożnika do dziewiątej rundy.

Dzięki temu zwycięstwu i odzyskaniu tytułu WBC, po raz pierwszy w historii zawodowego boksu dwóch braci jednocześnie posiadało mistrzowskie tytuły (Władimir w tym samym czasie był właścicielem pasów IBF i WBO). Obaj bracia wykluczyli możliwość konfrontacji pomiędzy nimi, tak więc w najbliższym czasie nie możemy liczyć na pełną unifikację w najbardziej prestiżowej z kategorii pięściarskich.

Porażka Petera była wielkim ciosem nie tylko dla jego sympatyków, ale przede wszystkim dla najsłynniejszego bokserskiego promotora - Dona Kinga. King stracił swojego ostatniego mistrza w super dochodowej wadze ciężkiej, jednak "Dziadek" nie daje za wygraną. Zachęcony ostatnimi sukcesami "wiekowych" Witalija oraz Bernarda Hopkinsa za wszelką cenę pragnie wyciągnąc z emerytury dawnego niekwestionowanego mistrza wagi ciężkiej - Lennoxa Lewisa. "Lew" Lewis miałby za ten pojedynek otrzymać nieprawdopodobną sumę 50 milionów dolarów! Sam Lewis w ostatnich wywiadach coraz częściej stwierdza że mógłby z łatwością znowu być mistrzem, a Witalij Kliczko zaś zaraz po walce z Peterem wspomniał że rewanż z Lennoxem jest jego marzeniem i wierzy że jest on ciągle możliwy.

Inną możliwością dla Lewisa gdyby zdecydowałby sie na powrót do boksu, byłby pojedynek z ciągle niemającym dość walki byłym wielkim czempionem Evanderem Holyfieldem. 46-letni obecnie Holyfield ani myśli o zakończeniu kariery, złośliwi twierdzą że to z powodu płaconych przez Holy'ego alimentów, których roczna suma wynosi ponad pół miliona dolarów. Po kilku ostatnich porażkach wiele amerykańskich komisji bokserskich zabroniło Holyfieldowi walczyć z powodu widocznych oznak starzenia się. Nieprzeszkadza to jednak Evanderowi szukać wyzwań poza Ameryką, gdzie wielu ludzi chętnie zapłaciłoby za okazję obserwowania na ringu starego mistrza znanego z poskromienia samego Mike'a Tysona.

Pewne jest że gdyby doszło do tych pojedynków, to każdy z uczestniczących w nim bokserów mógłby znacząco powiększyć stan swojego konta bankowego. Zarówno Lewis, Kliczko jak i Holyfield to wielkie nazwiska w świecie pięściarstwa, na które zawodnicy Ci ciężko pracowali przez całe swoje życie i mają prawo czerpać z niego teraz zyski. Jednak czy decyzje o powrocie starych mistrzów są dobre dla samego boksu? Na pewno. Udowodnił to niedawno Bernard Hopkins, którego echa zwycięstwa nad młodym Kelly'm Pavlikiem ciągle nie milkną. Udowodnił to też wcześniej m.in Muhammad Ali, który po odmowie wstąpienia do wojska i głośnej krytyce wojny w Wietnamie został pozbawiony bokserskiej licencji na trzy lata, ponownie odzyskał tytuł mistrza zaprzeczając panującemu w bokserskim świecie twierdzeniu dotyczącym mistrzów wagi ciężkiej - "they never come back". Jednak zarówno Ali jak i B-Hop mieli światu coś do udowodnienia. Powroty mistrzów dedykowane poprzez miłość i pasję do tego sportu są godne uznania. Boks tylko i wyłącznie dla pieniędzy szkodzi nie tylko całej dyscyplinie, ale przede wszystkim samym pięściarzom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pawełek ładne
  • Pawełek ładne
  • 29.05.2012 19:00

To trol boi sie kliczki bo jak by śnie niebał to był by reważ

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.