Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

164599 miejsce

Ostatni seans tego operatora w Zwierzyńcu

Właściwie dziewiąta Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu jest na półmetku, bo festiwal trwa od 8 do 17 sierpnia. Podaruję sobie wymienianie tytułów filmów, sponsorów itd., bo zainteresowani znajdą to na stronie internetowej imprezy.

 / Fot. http://www.laf.net.pl/Chcę napisać o swoich wrażeniach po obejrzeniu około dwudziestu filmów w ciągu pięciodniowego pobytu w Zwierzyńcu. Repertuar był przekrojowy, a wśród filmów trafiały się te do ziewania, jak i te do wytrzeszczania oczu w zachwycie. Wiadomo - kwestia gustu.

W przeddzień festiwalu miasteczko spało. Z cudem graniczyło dowiedzenie się czegokolwiek o mającej się odbyć nazajutrz imprezie... 8 sierpnia też nie zapisał się w historii jako nadzwyczaj zorganizowany. Zaczęło się gorączkowe rozwieszanie plakatów i tym podobnych. W ostateczności na drzwiach sal projekcyjnych pojawiały się informacje dotyczące odwoływania filmów i zmiany terminów. Taśmy nieustannie się zacinały, seanse opóźniały, ale już szczyt tej komedii pomyłek przypadł na projekcję filmu "Futro" Drozdowicza, na której wyżej wymieniony był obecny. Organizator oznajmił zniecierpliwionym widzom (którzy musieli oglądać te same fragmenty po dwa razy, gubić się w niespodziewanych skokach do końca filmu i powrotach do jego początku), że to [ostatni seans tego operatora, bo to jest lekka przesada, nawet jak na Zwierzyniec. "Nawet jak na Zwierzyniec" to znaczy, że zapłaciłam za bilet i miałam się spodziewać, że przygotowują to ludzie, którzy mają gdzieś ten festiwal, bo to "tylko Zwierzyniec"?

Może i nie był rozreklamowany jak inne festiwale, może i przyciągnął mniej widzów niż np. Dwa Brzegi w Kazimierzu, ale nikogo nie zobowiązuje to - mówiąc kolokwialnie - olewania sprawy. Być może organizatorzy nie zebrali zbyt dużo funduszy od przyjezdnych, bo odniosłam wrażenie, że widzowie "bez plakietek" giną wśród tych "z plakietkami", czyli wolontariuszy, którzy w hurtowych ilościach okupowali każdy seans.

Na wszelkie uchybienia przymykałam oko, bo jednak celem mojego przyjazdu było coś innego niż denerwowanie się na wszystkich. Organizacja kulała, bez dwóch zdań, ale i zacięcie się broniła, zrzucając winę na kłopoty techniczne i brak czasu na sprawdzenie wszystkiego dwa razy. W festiwalowej gazetce atakowali niesprawiedliwych widzów, których czasami rzeczywiście ponosiło.

Abstrahując już od tych niedogodności, chcę powiedzieć, że mimo wszystko w przyszłym roku tam wrócę. Wrócę, bo chcę zobaczyć filmy, których nie poleci mi Polsat czy Radio Zet, nie zagra w nich Edyta Herbuś czy Kasia Cichopek. A dla takich seansów warto zaopatrzyć się w odrobinę cierpliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No cóż, jest wielu jeszcze w Polsce organizatorów, którzy chcą sie dorobić jak najwięcej jak najmniejszym wysiłkiem. Chyba nie byłbym tak tolerancyjny dla organizatorów, jak Ty. Ja wybrałem Kazimierz - było super!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.