Facebook Google+ Twitter

Ostatni wielki film Marilyn

"Skłóceni z życiem". Film wstrząsający, straszny, smutny a zarazem piękny i wzruszający. Nieprzeciętna dawka emocji ogłusza widza, nie pozwala oderwać się od fotela. Całokształt jest zasługą wspaniałej gry Marilyn Monroe oraz Clarka Gable'a

Marilyn Monroe / Fot. PAP/EPARoslyn Taber to ostatnie filmowe wcielenie legendarnej Marilyn Monroe. Rola niesamowita, napisana dla Marilyn i pokazującą ją taką, jaką była naprawdę. A była osobą trudną do zrozumienia czy do zdominowania. Wbrew pozorom i na przekór żartom o blondynkach, Marilyn wiedziała, do czego dąży. Najśmieszniejsze jest to, że bardzo często musiała całą swoją mądrość "zużywać" na grę - mającą przekonać innych o tym, że jest "tylko" piękna i nic więcej...

Chociaż Marilyn wiedziała, co chce osiągnąć - często wyglądała na zagubioną. Tak jakby była nieobecna, zadumana nad czymś odległym. Taką znał ją Miller - i taką stworzył dla niej rolę. W filmie Marilyn gra i Roslyn, i samą siebie. Jest zasmuconą, piękną kobietą, która wzbudza w mężczyznach instynkt opiekuńczy i pobudza tym samym do działania. Cieszy się nawet najmniejszymi dobrymi chwilami swojego życia, ale gdy patrzy na rzeczywistość - wygląda, jakby nie potrafiła się odnaleźć. Tak, jakby otoczenie ją zaskakiwało na każdym kroku. Zamyślony wzrok Marilyn to sygnał, że szuka ona czegoś, co ją określi, wpasuje w istniejący świat.

Rozpoczynający film epizod rozwodu Roslyn jest pewnym symbolem - kobieta uwalnia się od mężczyzny, któremu udało się ją zdominować. Oto staje się wolna i... nie wie, co z tą wolnością począć. Zaczyna szukać swojej drogi, a w efekcie serii przypadkowych rozmów i spotkań, przyłącza się do środowiska kowbojów.

Roslyn nie odnalazła tego szczęścia, o którym marzyła - ale znalazła chwilowy spokój. Początkowe wspólne życie jest całkiem miłe, ale szybko pojawiają się rysy i pęknięcia w idei wolnego i niezależnego kowbojskiego stylu życia. Gdy nastaje konieczność wyruszenia na polowanie - okazuje się, że kiedyś dumny zawód kowboja, polegający na łapaniu Mustangów, teraz sprowadza się do łapania ostatnich koni - na rzeź. Dla Roslyn jest to ogromny cios, bańka złudzeń pęka. W histerycznym ataku niejako zmusza towarzyszy do wypuszczenia koni, jednakże ten gest jest tylko pojedynczym wydarzeniem i Roslyn o tym wie. Uwolnione konie i tak zostaną złapane i zabite, nie ma możliwości zmiany rzeczywistości.

W efekcie, cała przygoda z kowbojami zasmuca Roslyn jeszcze bardziej. Okazuje się, że nie znalazła swojego miejsca - a co gorsze, jej wiara w to, że takie miejsce istnieje, została mocno nadwerężona. Największym plusem znajomości kowbojów z Roslyn było uświadomienie sobie przez nich, jak marna była ich obecna egzystencja. W ich działaniach nie da się znaleźć już ani tej dumy, co kiedyś, ani niezależności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.