Facebook Google+ Twitter

Ostatni zgasi światło?

Dr Andrzej Rostocki, socjolog: - Polska na pewno nie opustoszeje, a ostatni ją opuszczający nie zgasi światła. Z pewnością większość wróci. Bogatsza o nowe doświadczenia kulturowe, bardziej wierząca we własne siły. I nieco zamożniejsza.

Wyjazdy Polaków za granicę w celach zarobkowych są kolejną polityczną mistyfikacją. Oznacza to, że w toczącej się ostatnio dramatycznej medialnej dyskusji mniej chodzi w o rzeczywisty - ekonomiczny i kulturowy opis tych wyjazdów - a bardziej o ich znaczenie jako politycznego argumentu w walce zwalczających się obozów partyjnych. Dla jasności od razu powiem, że nie jestem zwolennikiem miłościwie panującego nam rządu. Inaczej wyobrażałem sobie, podobnie jak tysiące obywateli, szczególnie młodych i wykształconych, Polskę po ostatnich wyborach. Ale nawet rozczarowanie nie powinno przesłaniać umiejętności widzenia tego, co się w Polsce zdarzyło.
Fot. Archiwum DŁ
Nie pierwszy raz w jej powojennych dziejach mamy do czynienia z tak wielką falą wyjazdów. Ale z pewnością po raz pierwszy zachodzi to w zupełnie nowej sytuacji politycznej. Polska jest teraz częścią wielkiej wspólnoty państw europejskich. Osoby, które pragną z niej wyjechać, nie muszą podejmować dramatycznych decyzji, świadome tego, że mogą już nie wrócić. Nie trzeba już uciekać przez "zieloną granicę". I nie jedzie się do "obozu uchodźców" w Niemczech, czy Austrii, jak to było w dramatycznych latach istnienia pierwszej Solidarności (1980-1981).

Teraz wyjazd nie oznacza zatrzaśnięcia za sobą drzwi, wieloletniego rozstania z rodziną. I najgorsze - świadomości represji, na jakie narażeni byli bliscy pozostający w kraju po czyjejś "ucieczce za granicę". Pamiętam dramatyczne dyskusje, które toczyliśmy z żoną w roku 1973 w Paryżu. Żona miała dobrą pracę - skończyła podyplomowe studia ma Sorbonie. Byliśmy młodzi, dobrze wykształceni i ufaliśmy swoim intelektualnym zdolnościom. Nie zostaliśmy jednak, gdyż była to, że względów opisanych powyżej, decyzja, która mogła mieć negatywne następstwa zarówno dla nas jak i dla naszych rodzin. Wtedy wiązało się to z piętnem "zdrajcy socjalistycznej ojczyzny".

Współcześni "emigranci" są w sytuacji komfortowej. Z rozmaitych zresztą względów. Młodzi, a ci przeważają, traktują wyjazdy jako czasowe. Doskonale wiedzą, że zawsze mogą wrócić. I nie będzie to traktowane jako "powrót na tarczy". Mogą poznawać inną kulturę, lecząc się z jakże charakterystycznej dla nas ksenofobii. Doskonalą język. I nie mniej ważne - zarabiają pieniądze, które pozwalają potem opłacić dalsze studia, zwiedzać świat, kupić mieszkanie lub przynajmniej samochód. Obserwuję na uczelni przygotowania studentów do takich wyjazdów. Nie ma nich właściwie żadnego dramatyzmu, który pamiętam ze swoich młodych lat.

Dla wielu to podniecające doświadczenie, szczególnie, kiedy wyjeżdża się z chłopcem lub dziewczyną. Często jedzie się do pracy, gdzie ktoś już czeka. Właśnie chłopak, dziewczyna lub przyjaciele. I bardzo ważny argument. Praca za granicą nie oznacza zerwania więzi z rodziną. Jest internet i telefony komórkowe.

Przyznam się, że nie pojmuję do końca sensu tej dramatycznej dyskusji, jak przetacza się teraz przez media. Irytuje też mnie wypinanie piersi do orderu przez członków rządu. To nie oni przecież stworzyli tę wielką cywilizacyjną szansę. Ale jeszcze gorzej brzmią w niej argumenty o "upuście polskiej krwi", budowanie wizji opustoszałej Polski, z której wyjadą najzdolniejsi i najbardziej dynamiczni. Z pewnością większość wróci. Bogatsza o nowe doświadczenia kulturowe, bardziej wierząca we własne siły. I nieco zamożniejsza. Z pewnością nie grozi nam sytuacja metaforycznie wyrażona w tytule. Polska nie opustoszeje, a ostatni ją opuszczający nie zgasi światła. Co więcej, dzięki wyjazdom młodych Polaków, gdyż o nich piszę, będzie w niej znacznie więcej światła. Cywilizacyjnego!!!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Pan Rostocki zabiera głos w sprawie, którą chyba słabo zna i której zupełnie nie rozumie. Wiem, że studenci przygotowujący się do wyjazdu za granicę marzą o „sytuacji komfortowej”, chcą „poznawać inną kulturę”, doskonalić język, „I nie mniej ważne” - zarabić „pieniądze, które pozwalają potem opłacić dalsze studia, zwiedzać świat, kupić mieszkanie lub przynajmniej samochód.” Wiem, że studenci spodziewają się zyskać „podniecające doświadczenie, szczególnie, kiedy wyjeżdża się z chłopcem lub dziewczyną” – to wszystko wiem - dlatego bardzo mi straszno, kiedy takie koszałki-opałki powtarza ich nauczyciel. Straszno mi nie tylko dlatego, że młodzi ludzie wyruszają w podróż zupełnie nieswiadomi realiow. Straszno mi przede wszystkim dlatego, że tych realiow najwyrazniej nie rozumie dr Andrzej Rostocki, socjolog!
Socjolog, który uważa, że więzi rodzinne zapewnic może internet i telefon komórkowy?
Socjolog, który nie rozumie, że jego studenci stając przed wyborem wyjazd czasowy czy pobyt na stałe, wybierają w gruncie rzeczy pomiędzy losem guest worker’ow a życiem pełnoprawnych obywateli?.....i że to drugie własnie, czyli życie w obcym kraju jako pełnoprawny obywatel, jest możliwe dzięki tym politycznym zmianom, które słusznie nazwał „cywilizacyjną szansa”? ....i że TO znowu stanowi powód do niepokoju i jest głównym tematem toczącej się debaty, bo czasowy wyjazd zarobkowy nie jest "upustem polskiej krwi"?
Paryż (ach ten Paryż!) bardzo się zmienił od 1973 roku ale nadal kipi tysiącem możliwosci – dlaczego socjologowi przeszkadza, że rząd, niechby nawet i brzydki, podejmuje debate w celu stworzenia taki samych możliwosci w Warszawie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moja opinia jest taka, że około 65% młodych ludzi (do 35 lat) zostanie za granicą i tam założy rodzinę lub będzie podtrzymywać ognisko domowe rozpalone jeszcze w Polsce. Rozmawiam z wieloma młodymi ludźmi, moimi rówieśnikami, którzy są zdecydowani na egzystencję na obczyźnie. Bardzo mnie to smuci, gdyż jestem zwolennikiem mieszkania i pracowania w kraju. Zaraz ktoś odpowie, że u nas nie ma warunków np. do prac naukowych w laboratoriach, itp. To my, młodzi musimy stworzyć sobie takie warunki a nie tylko czekać i liczyć na pomoc osób, które działalność naukową rozpoczęły w mniej lub bardziej głębokim peerelu. Sami musimy wydeptać ścieżki ażeby coś osiągnąć - trudno, takie czasy nas dosięgły, że to my powinniśmy wziąć odpowiedzialność za kształtowanie przyszłości tak, by następne pokolenia nie musiały mieć dylematu: wyjechać czy nie? Jak wszyscy odpowiedzialni, wykształceni młodzi ludzie wyjadą, to kto zostanie? Nieudacznicy, którzy nie wyjadą z Polski bo nie potrafią się dogadać, boją się postawić nogę poza wieś/podwórko/dzielnicę? Czy tacy ludzie mają wziąć odpowiedzialność za kraj? Oczywiście, pozostaną starsi - tzw. mędrcy narodu, którzy będą próbowali nakierować młodych na właściwy tor. Ale kto ich posłucha? Kto posłucha "starego" człowieka, pewnie "komucha" czy innego "mohera"? Nadzieja jest w odważnych młodych ludziach, którzy tak jak ja, student socjologii UŁ podejmą się szukania godnej pracy w Polsce. Nie jestem zwolennikiem mniej czy bardziej skrajnej prawicy, nie truję jak "giertychowcy", ani nie tęsknię za poprzednim systemem, którego de facto zbytnio nie pamiętam, ale który jest znany chyba każdemu z różnych źródeł. Chciałbym po prostu żyć w moim kraju. Na szczęście prócz tych, którzy planują wyjazd na stałe, są wśród moich znajomych tacy, co zdecydowani są pozostać. I mam nadzieję, że to właśnie tacy jak my będziemy przyszłością Polski i udowodnimy niedowiarkom żądnym zagranicznego sukcesu, że u nas można wiele osiągnąć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z jednym się jednak nie zgadzam-większość na pewno nie wroci! Jeśli tylko ktoś dobrze się "ustawi" ( a większość pewnie tak) szczerze wątpię, aby ktoś chciał wracać. Bo do czego? Wiadomo, że w Polsce za 5 lat sytuacja nie poprawi się na tyle, abyśmy mogli konkurować z państwami Europy Zachodniej. Ja jako jeden z niewielu moich znajomych nie zamierzam opuszzcać tego kraju, gdyz liczę na to, że uda się godnie żyć w Polsce. A jak się nie uda to tez wyjadę i na pewno nie po to, żeby za kilka lat wrócić...Ciągle jednak wierzę, że uda się tutaj...Niewielu zostało, którzy myślą podobnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wierzę, że większość wróci. Część na pewno tak, być może ci, którzy nie potrafią zasymilować się za granicą. Jest wiele różnic pomiędzy poprzednimi emicgracjami a tą, która dzieje się teraz. W czasach Solidarności wyjeżdżający mieli nadzieję na powrót do kraju po zmianie ustrojowej; pracowali i żyli za granicą, ale ich dom był tam, gdzie ich serce - Polsce. Sprawą drugorzędną była sytuacja ekonomiczna. Sytuacja zmieniła się wraz z pokoleniem - teraz nie myślimy o demokracji, teraz myślimy o tym, aby dobrze przeżyć życie, a wspólna idea jaką były modlitwy o zmiany ustroju nie jest rzecz jasna - bo nie musi być - obecna u wyjeżdżających osób.
Stawiam tezę, że większość nie wróci. Bo wyjeżdżający nie są współnotą, nie łączą ich 'obozy uchodźców' ani słuchanie "Wolnej Europy" - są samotni lub w gronie przyjaciół poznanych za granicami. Większość nie zamyka się wśród polonii. Polacy wyjeżdeżają teraz naczej niż 30 lat temu - znają język, są otwarci na inne kultury - bo przywikli do nich - nie różnią się aż tak od rodzimych mieszkańców innych krajów, czują się Europejczykami, obywatelami świata - bardziej niż Polakami. Nie wrócą, bo nie będą chcieli zamieniać zdobytych ciężką pracą mieszkań i samochodów, na zdobywane ciężką pracą w Polsce 1200 brutto...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy jednak na pewno większość z nich wróci? W sytuacji gdy "ustawią się" za granicą, będą zarabiać pieniądze, na które w Polsce jeszcze długo nie będą mieli szans, w pewien (lepszy lub gorszy) sposób zasymilują się z innym społeczeństwem? Myślę, że bez głebokich reform istotnie może dojść do sporego "upustu polskiej krwi" - duża część wyjeżdżających nie będzie miała po co i do czego wracać - jak słusznie Pan zauważył w dobie dzisiejszego postępu w telekomunikacji, wyjazd nie oznacza przecież zerwania więzi z rodziną i przyjaciółmi...
Pozdrawiam serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.