Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3346 miejsce

Ostatnia bitwa powstańców warszawskich

Po spotkaniu z ministrem Macierewiczem powstańcy warszawscy zgodzili się wysłuchać – zamiast tradycyjnego apelu poległych – apelu pamięci. Taką postać ma przybrać kompromisowa formuła apelu smoleńskiego.

„Wyszło tak, że jest wilk syty i owca cała.“ Tak podsumował wynik dyskusji powstańców warszawskich z ministrem obrony Antonim Macierewiczem jeden z uczestników spotkania. Nie jest tak, jest wprost przeciwnie.

Wilk nie jest syty. Antoni Macierewicz nie odwołał polecenia, aby przy wszystkich uroczystościach z asystą wojskową był odczytywany tzw. apel smoleński. Nie zawarł też z powstańcami żadnego kompromisu. Zmiana zestawu nazwisk ofiar katastrofy smoleńskiej w stosunku do jego wyjściowej wersji – zastąpienie nazwisk generałów i duszpasterzy Wojska Polskiego nazwiskami prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy AK i dwóch żołnierzy powstania – nie ma dla Macierewicza żadnego znaczenia dopóki na odczytywanej liście bohaterów powstania znajdować się będzie nazwisko świętej pamięci prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego. A tu nic się nie zmienia, nawet jeżeli na najbliższych obchodach 72. rocznicy wybuchu powstania prezydentowi profesorowi przyjdzie ustąpić pierwszeństwa na liście ofiar katastrofy smoleńskiej prezydentowi Kaczorowskiemu i prezesowi Światowego Związku Żołnierzy AK Czesławowi Cywińskiemu. (Według uzgodnionego tekstu apelu pamięci, zacytowanego przez dziennikarza Onetu Piotra Halickiego, Lech Kaczyński znajdzie się na trzeci miejscu i będzie prezentowany tak: „Przywołuję Prezydenta Miasta Stołecznego, później Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Zwierzchnika Sił Zbrojnych, Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego – wiekopomny znak pamięci i edukacji o Powstaniu“.)

Wymienieni w apelu pamięci żołnierze AK zostali po prostu wykorzystani w imprezie wpisującej się w kampanię szerzenia kultu prezydenta Kaczyńskiego, prowadzoną systematycznie od 10 kwietnia 2010 roku. W tym kontekście co najmniej dziwny wydaje się pomysł dołączenia do nich Władysława Bartoszewskiego, zgłoszony przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, zrresztą całkowicie zlekceważony przez rzeczników MON. W celach propagandowych wykorzystano też Muzeum Powstania Warszawskiego – szanowaną i pożyteczną instytucję, założoną staraniem prezydenta Kaczyńskiego – które w tekście apelu spreparowanym na spotkaniu z Macierewiczem stało się „wiekopomnym znakiem “, bez którego pamięć o powstaniu uległaby niechybnie zatarciu. Nie wiemy, jakie intencje przyświecały Lechowi Kaczyńskiemu w staraniach o budowę muzeum – pragnienie godnego uczczenia bohaterów powstania czy przysporzenie sobie jeszcze jednego tytułu do chwały - nie ulega wszakże wątpliwości, że politycy PiS wnieśli je do tradycji obchodów wybuchu Powstania Warszawskiego jako kukułcze jajo usprawiedliwiające umieszczenie nazwiska jego twórcy pośród bohaterami powstania.

Niezależnie od tego, jakie brzmienie przybiorą kolejne wersje „apelu smoleńskiego“ odczytywane przy innych okazjach, Lech Kaczyński zajmie w nich należne (i jedyne, które się liczy) pierwsze miejsce. W końcu sam apel i nakaz jego głoszenia wydany przez ministra obrony zostały pomyślane wyłącznie po to, aby służyły upowszechnianiu wiary wśród ludu, że Lech Kaczyński wielkim prezydentem był.


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

@Grażyna, nie doczytałam do końca tego blogera, bo to utyskiwania, narzekania itd.... nie ma się nad czym zastanawiać. Mądry człowiek sam pomyśli i się zastanowi, bez pomocy takiego potoku słów grafomana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto zastanowić się nad przesłaniem ukrytym pod linkiem, który podrzucam: http://tinyurl.com/o5ac5ur i dalej pielęgnować szacunek dla Powstania Warszawskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wilk nienasycony a owca zagryziona. Sam fakt, że doszło w ogóle do takiej dyskusji, to przejawy terroru psychicznego wywartego na ludzi w tak podeszłym wieku, że nie są w stanie twardo sie bronić. Poza tym - żeby sie skutecznie obronić przed pomyleńcem smoleńskim, musieliby mieć równie miedziane czoła. To sa jednak ludzie innej epoki, innej kultury i innego oglądu świata. Na głupotę nie ma argumentów, prócz siły. A Powstańcy sił już nie mają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.