Facebook Google+ Twitter

Ostatnia chwila na świąteczny bigos

Za oknem śniegu wprawdzie nie widać, ale u mnie w kuchni powoli zaczynają się wielkie przygotowania do świąt. Jak co roku organizuję wigilijną wieczerzę dla samotnych.

Święta w moim domu zaczynają się już 1 grudnia. Wtedy bowiem siadam do stołu i zaczynam przygotowania. Tych, którzy dziwią się tak wczesnym początkiem uspokajam, że niektóre z potraw tradycyjnie lądujących na wigilijnym stole wymagają naprawdę sporo zachodu. A ponieważ, jak zwykle spodziewam się sporej ilości gości, ugotowanie takiego na przykład bigosu przypomina niejedną batalię wojskową i wymaga starannie zaplanowanej strategii. Ostatecznie trudno jest na moich 8 metrach kwadratowych kuchni wyczarować bigos dla 20 osób. Chociaż z drugiej strony przypomina mi się pewien rok, kiedy gotowałem bigos dla 60 osób. I chociaż robiłem to jednocześnie w 4 garnkach, a do mieszania używałem wanny, to wszystko się jakoś udało i goście byli zadowoleni. Zniesmaczonych wizją mieszania bigosu w wannie uspokajam, że wanna została przed i po mieszaniu dokładnie wymyta i wyszorowana. A 40 litrów bigosu nie zmieściło by się w żadnym innym naczyniu w moim domu.

fot. Adam Warżawa/Dziennik BałtyckiOczywiście nie wymagam od Was, abyście moimi śladami gotowali bigos dla pułku wojska. Ale mniejsze ilości? Podany przeze mnie przepis powinien wystarczyć na solidny garnek tej naprawdę smakowitej potrawy, bez której nie wyobrażam sobie świat Bożego Narodzenia.

Gotowanie rozpoczynamy od przygotowania garnka. Tajemnicą udanego bigosu jest używanie do jego gotowania garnka żeliwnego o bardzo grubym dnie. W trakcie gotowania zorientujecie się, że tylko takie naczynie zapewni wam komfort psychiczny i nie zmusi do ciągłego stania nad kuchnią.

Na dno garnka wlewamy pół szklanki oliwy z oliwek i rozgrzewamy. Na gorącą oliwę wrzucamy pokrojone w kostkę 50 dag wędzonego boczku. I tutaj ważna uwaga. Im aromatyczniejszy i mniej tłusty boczek kupimy, tym bigos będzie smaczniejszy. Dlatego sugeruję porzucenie myśli o kupowaniu boczku w supermarkecie. Nie może to być pseudoboczek, lecz prawdziwa, wędzona wędlina. Kiedy boczek się nam podsmaży studzimy całość. Do garnka wrzucamy drobno poszatkowany kilogram kapusty kiszonej. I znowu: Kiszonej a nie zalanej occem, jak to zwykli robić w supermarketach. W ogóle do bigosu najlepiej zaopatrzywać się w naturalne produkty.

Kapustę z boczkiem i oliwą zalewamy pół litrem wody i gotujemy godzinę, aż kapusta puści sok i zmięknie. Ponownie odstawiamy na bok i studzimy. W oczekiwaniu bierzemy się za dorodne główki kapusty białej. Kapusty musi być tyle samo co jej kiszonej koleżanki, a więc około kilograma. Szatkujemy ją ostrym nożem dosyć drobno na paseczki. Przydaje się tutaj szatkownica do kapusty, którą możecie kupić w sklepie. Poszatkowaną kapustę dodajemy do garnka i znowu gotujemy godzinę aż zmięknie. Otrzymaną masę wystawiamy na balkon lub do zamrażarki. Powinna się mrozić przez 12 godzin.

Przemrożoną masę wstawiamy z powrotem na kuchnię i rozmrażamy. Wcześniej w misce z wrzątkiem moczymy 15 dag suszonych grzybów. Najlepsze będą borowiki, bo mają wyjątkowo wyrazisty smak. Namoczone grzyby odsączamy z wody i kroimy w drobne kawałki. Dodajemy do masy i znowu całość gotujemy godzinę. Ponownie odstawiamy garnek na balkon i mrozimy kolejne 12 godzin. Ćwierć kilo łopatki wieprzowej, ćwierć kilo polędwicy wołowej i ćwierć kilo pomieszanych wędlin myjemy i kroimy w drobną kostkę. Dodajemy do rozmrożonej masy i wstawiamy na kuchnię. Gotujemy półtorej godziny od czasu do czasu mieszając, żeby nam się bigos nie przypalił. Całość znowu mrozimy przez 12 godzin. Przez kolejne dwa dni powtarzamy operację gotowania przez godzinę i ponownego mrożenia. Piątego dnia do masy dodajemy 10 deko suszonych śliwek, dwa spore liście laurowe, ziele angielskie i pieprz. Powtarzamy cykl gotowania i mrożenia przez kolejne dwa dni. Po tygodniu spędzonym z garnkiem powinniśmy otrzymać produkt, który w zaokrągleniu zacznie nam przypominać bigos. Wtedy przychodzi czas na prawdziwe czary. Do masy dodajemy pokrojoną w kostkę jedną marchewkę, jednego niedużego pora  i 25 deko poszatkowanej białej cebuli. Gotujemy półtorej godziny i zamrażamy. Następnego dnia rozmrażamy i do gotującej się masy wlewamy szklankę dobrej jakości czerwonego, wystawnego wina. Tak doprawiony bigos gotujemy jeszcze półtorej godziny i znowu zamrażamy. Następnego dnia sprawdzamy po raz pierwszy smak!!! Dopiero teraz decydujemy, czego naszemu bigosowi jeszcze brakuje. Doprawiamy do smaku i... Tak...gotujemy i zamrażamy.

Najlepszy bigos powinno się gotować i zamrażać przynajmniej 2 tygodnie. Wtedy dopiero masa idealnie połączy wszystkie składniki i smaki. Poza tym, tak przygotowany bigos możemy przechowywać dowolną ilość czasu. Z dnia na dzień będzie lepszy. Polecam i smacznego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

i dzieki Ci za to Szymciu! Ci ktorzy skorzystali wiedzą, że warto....hmm.. powinno się....wypadało by... Hava Nagila Be Bajit Szim'on

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo wiele osób samotnych nie ma tego dnia gdzie się podziać... pierwszy raz zacząlem w 1999

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brzmi pysznie:) co roku organizujesz Wigilię dla samotnych? Dlaczego? Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

polynett@ tradycja zamrażania i rozmrażania bigosu pochodzi z pradawnych czasów ;) Ale myślę, że dobre schłodzenie wystarczy. Chodzi tak naprawdę o pozwolenie wszystkim składnikom na przemacerowanie się na zimno

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brzmi pysznie i ... pracochłonne zupełnie jak angielski "Christmas pudding".
Mam jednak pewne zastrzeżenia co do zamrażania - rozmrażania i powtórnego zamrażania... zawsze uczono mnie ,ze rozmrożony produkt nie powinien być powtórnie zamrażany .Czy twój bigos Szymku wystarczy "schładzać" na oknie ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No proszę, jakie sekrety kulinarne :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.