Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

74695 miejsce

"Ostatnia kohorta": Starożytna literatura dla mas

Mamy V wiek naszej ery, Imperium Rzymskie chyli się ku upadkowi. Dawne granice, dumnie rozciągające się nad Renem i Dunajem, już dawno zostały przekroczone przez tysiące barbarzyńców.

Okładki Mamy V wiek naszej ery, Imperium Rzymskie chyli się ku upadkowi. Dawne granice, dumnie rozciągające się nad Renem i Dunajem, już dawno zostały przekroczone przez tysiące barbarzyńców. Cesarz Rzymski włada nieudolnie resztką Imperium w postaci zepsutego Rzymu i pobliskich okolic. Na nieszczęście plemiona barbarzyńców oblegają miasto. – Jest źle – cytując Marcipora, jednego z drugoplanowych bohaterów "Ostatniej kohorty". Ale jest nadzieja. Co prawda mała i śmieszna, lecz niektórzy wierzą w to, że gdzieś na północ od Rzymu, gdzieś w Barbaricum stacjonuje "Ostatni legion". Cudem ocalały z pogromu, wyczekujący nowego dowódcy, z którym razem pociągnie pod Rzym, by po raz ostatni ocalić kolebkę Imperium. Z Rzymu wyrusza ekspedycja... Grupką straceńców, wyrwanych z oblężonego miasta dowodzi trybun Fulwiusz Corvinus "Soter". Wraz z nim podróżuje konsul Valerianus, jego żona Terencja Sabina (w której zakochany jest Fulwiusz), przybrany syn "Sotera" Caius, będący zarazem narratorem powieści, oraz kilkudziesięciu żołnierzy.

Tyle o fabule. Łysiak nie zawodzi, kreuje świat upadłego Imperium, w którym mieszają się wpływy chrześcijaństwa, pogaństwa, mitraizmu, herezji ariańskiej oraz specyficznej mentalności barbarzyńskiej. Tutaj sojusze zmieniają się zatrważająco szybko, a honor nie zawsze ma najwyższą cenę. Nie dotyczy to jedna głównego bohatera.

Fulwiusz Corvinus jest archetypem rycerza średniowiecznego, wzorem cnót, kłującą w oczy pamiątką świetności Imperium. Jednym z półbogów, stąpających pośród zwykłych śmiertelników.
Na kartach "Ostatniej kohorty" znajduje się dużo krwi i seksu, rubasznego humoru, wielowymiarowych postaci, oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji. To jest idealny materiał na scenariusz filmowy – byleby polska kinematografia nie zrobiła z Łysiakiem tego co z Sapkowskim (nie bójcie się, w "Ostatniej kohorcie" nie ma smoków).

Osoba zachowawcza, spodziewająca się wielkiej literatury, może się zawieść. To książka dla mas, dla każdego, który chce posłuchać mitycznej opowieści. Ona musi intrygować i musi być ciekawa. Chociaż Łysiak na łamach książki zadziwiająco pozwala sobie na filozofowanie, to jednak z jego przemyśleniami na temat honoru, pragmatyzmu, cynizmu czy religii nie do końca musimy się zgadzać.
Warto je poznać, bo nie pokrywają się ze stereotypami i doktrynami Kościoła. Reasumując, "Ostatnia kohorta" to dobra książka dla osoby, która nie przejmuje się nieścisłościami historycznymi, ilością przemocy i erotyzmu i chce poznać czasy, w jakich rodziła się średniowieczna Europa.

Od lektury powieści nie przybędzie wam bólu głowy, bo czyta ją się szybko i łatwo – co akurat przy jej dwóch tomach (około 860 stron) jest ogromną zaletą. Polecam na upalne dni i zimne noce, by przez chwile poczuć się członkiem bohaterskiej wyprawy poszukującej "Ostatniego legionu".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 04.09.2006 18:44

To fakt, książka niezwykle przyjemna, czyta się ją leciutko i bez większego wysiłku. Jeśli natomiast ktoś pragnie poszerzyć swoją więdzę o dziedzictwie ludów barbarzyńskich, ich roli w kształtowaniu się średniowiecznej Europy, to polecam książkę Karola Modzelewskiego "Barbarzyńska Europa".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.