Facebook Google+ Twitter

Ostatnia nadzieja prezydenta

Styl prezydentury Lecha Kaczyńskiego jest nieodpowiedni. Gdy premierem był jego brat - błędy nie były tak widoczne. Jednak kiedy prezydent wybił się na niezależność i stał się realnym politykiem, nie sposób ich nie zauważyć. W interesie prezydenta jest się zmienić. Przyszły rok jest do tego okazją.

Prezydent Lech Kaczyński. / Fot. Słowo Polskie Gazeta Wrocławska PIOTR KRZYŻANOWSKIOd wyborów wygranych przez Platformę Obywatelską, zaczął się konflikt między prezydentem z PiS a szefem PO, Donaldem Tuskiem, który miał zostać nowym premierem. Od zwlekania z powołaniem go na to stanowisko, bo "nie wiadomo jeszcze co z koalicją", poprzez konkretne gesty wskazujące na niechęć prezydenta do koalicyjnego rządu, a w szczególności do jego szefa. Zapewne z racji rywalizacji przed dwoma laty o prezydenturę. Można uznać to za błąd, patrząc na sondaże popularności polityków i te partyjne. Platforma Obywatelska nieustannie zyskuje poparcie, zaś obóz prezydencki, skupiony wokół PiS - traci. Oczywiście, może to się wiązać z tym, iż zwycięzcy zyskują poparcie powyborcze, jednak sytuacja z Platformą jest inna. Poparcie PiS w poprzednich wyborach, nawet po zwycięstwie nie było tak korzystne (oscylowało na poziomie ok. 30 proc. - źródło PGB).

Prezydent korzystał z każdego drobnego potknięcia rządu, aby wykazać złe cechy działalności Tuska, częściowo stosując zasadę panującą w PiS, że obecny premier jest niedoświadczony, często się myli i popełnia błąd za błędem. Okazało się to nieskuteczne. Ze względu na to, iż ta swoista "instrukcja" została upubliczniona przez media. Wyśmiana i zaatakowana. Warto przypomnieć, że prezydent był ostry w słowach po przesłanym trzy minuty po czasie faksie od Ministra Spraw Zagranicznych, iż nie może przybyć na spotkanie. Powodem do ataku na głowę państwa, był także fakt przewiezienia zawartości archiwów Komisji Weryfikacyjnej do pomieszczeń Pałacu Prezydenckiego.

Błędów było tak duże, że aż trudno wymienić. Oczywiście kolejnym była wszczęta awantura o to, kto tak naprawdę bardziej odpowiada za politykę zagraniczną - miało to także aspekt personalny, gdyż prezydent nie przepada (to dość delikatne słowo) za Radosławem Sikorskim, obecnym szefem MSZ. Prawnicy szybko udowodnili, że to rząd ma w zakresie swoich obowiązków politykę zagraniczną. Prezydent przegrał, a atmosfera awantury długo się jeszcze ciągnęła. Kolejne starcie - znowu przegrane - to o obecność polskich wojsk w Iraku i terminie ich wycofania. Głowa państwa nie chciała zgodzić się na propozycję rządu, aby byłaby to jesień przyszłego roku, jednak prezydent nie mógł nie podpisać odpowiedniego aktu (potrzebny jest do takiej decyzji jego podpis - red.), gdyż inaczej - wojska musiałyby być wycofane do końca tego roku, co było terminem nierealnym...

Minęły dwa lata prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Ma on dwa wyjścia z sytuacji, w jakiej obecnie się znajduje - czyli niskiego społecznego poparcia i krążącej atmosfery awantury. Jedno z nich, to dalsza walka z rządem jako twarda opozycja. Taka taktyka może się sprawdzić, jednak nie przyniesie społecznego poparcia. No i co zrobić, jeśli rząd się sprawdzi? Istnieje drugie wyjście - prezydentura reprezentująca głos obywateli także spoza swojego własnego obozu politycznego i dość dobre stosunki z rządem. Jeśli Rada Ministrów się sprawdzi - sukces jest gotowy. Jeśli nie - to przecież prezydent starał się pomóc, a błąd jest koalicji i Donalda Tuska, który jest potencjalnym kontrkandydatem w walce o reelekcję. Proste.

Obecny marketing - sterowany przez Michała Kamińskiego - miał być bardzo efektywny, jednak gdy w telewizji widzi się tego urzędnika Kancelarii Prezydenta, od razu prezydent gorzej się kojarzy. Wystarczy czasem zobaczyć "Kawę na Ławę" z jego udziałem, gdzie zaczerwieniony kłóci się o głos i uderza w każdego, kto atakuje nie tyle prezydenta, co PiS. Widać, że reprezentuje głównie największą partię opozycyjną, a jak już pisałem - prezydent powinien być ponad wszystkie partie. Przyszły rok to nowa szansa. Czy Lech Kaczyński ją wykorzysta? Nie wiadomo. Na razie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

cyt....."Jednak kiedy prezydent wybił się na niezależność i stał się realnym politykiem,..."

Rzecz w tym, że nie wybił sie na niezalezność, nie stał sie politykiem - stał sie zacietym, parweniuszowskim wykonawcą polityki barata Jarosława oraz pajacykiem kamaryli dworskiej od pana Kamińskiego (który czesto wypowiada sie przed prezydentem) po Fotyge Boleściwą, która nie nadaje sie ze swoim sposobem bycia nawet na doradcę sprzedawczyni w butiku.
Zawziete i msciwe zachowania (vide pozałowania godna pseudo Rada Gabinetowa) słuza tylko to umocnienia swojej opozycji w stosunku do rządu. A więc opozycji w stosunku - ostatecznie - do narodu, ktorzy ten rząd wybrał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam!!
Mówisz, że prawicę cechuje liberalizm gospodarczy (którego oczywiście PiS-owi brak).
Błąd, błąd i jeszcze raz błąd.
Skąd masz takie informacje? (Tylko nie mów, że z Wikipedii ;-))
Pozwól, że przytoczę jeden punkt z bardziej fachowego źródła*.
"PRAWICA -> MYŚL KATOLICKIEJ NAUKI SPOŁECZNEJ -> gospodarką, ekonomią powinna rządzić zasada solidarności i subsydiarności."
Prawica to nie tylko partie na kształt UPR-u czy PO...
Pozdrawiam.

* Wybrane problemy teorii polityki, Szczecin 2002

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie i interesujaco.
Przeczytalem z wielkim zainteresowaniem.
Popieram i +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zauważalne jest, że jak ktoś myśli podobnie jak inny, to jest kalką, a jak ktoś się czemuś konkretnie sprzeciwia, jest wyjątkowo inteligentny. Piszą oboje państwo, że nie korzystam z prasy zagranicznej i mediów polonijnych. Znam te media - zagraniczne są bardzo lizusowskie względem Tuska (wyjątek antyżydowska polonia amerykańska oparta na Radiu Maryja) zaś Polonia jest nieobiektywna z względu na jasne wspieranie jednego obozu. U mnie tego nie ma - jestem tak samo krytyczny względem obu Kaczorów (Kaczyńskiego i Tuska), zaś przedstawiłem błędy prezydenta - być może było to źle zinterpretowane, jako niekorzystne dla jego wizerunku i przedstawiłem dwie możliwości, które mogą prowadzić do konkretnych efektów. Proszę zauważyć, że nie ukrywałem pod płaszczykiem elegancji i języka politycznego, tego, co ma zrobić prezydent, że może potem wykazać hop, siup błędy Tuska w imie własnych partykularnych interesów.

Panowie nie są w tym zakresie niezależni - stoicie jasno po jednej stronie sporu politycznego. Nie wymagam obiektywizmu, bo wiadomo, że komentarze są subiektywne, zresztą moje także. Jednak jeśli się dochodzi do wniosku, że człowiek, który coś napiał "jest nikim", to może lepiej polemizować artykułem, a nie obrażac i poniżać. To był styl pewnych pańów i jak długo się zachowa - tak też prezydent będzie słabł i się uzależniał od brata. To nie jest pogląd peowca, ani żadnego lidowca. Ale też nie pisowca, dlatego co poniektórym doskwiera.

Ja też jestem z tych gorzej wykształconych z mniejszej miejscowości (niespełna ponad 60 tys.), jednak Pan próbuje wmówić pogardę dla takich ludzi, która jest kłamliwa. To, że skrytykowałem Kaczyńskiego nie oznacza, że atakuje jego wyborców, et cetera. Sam przyznaje, że na niego głosowałem. Pisałem już o tym w wyższych komentarzach. Liczyłem jednak na coś innego, od tego co nam zaproponował, co pokazał Polsce. Mam jednak nadzieję, że się "poprawi", bo jest to w jego własnym interesie. Tyle napisałem. Proszę mi nic nie wmawiać. Nie lubię tego...

Zaś pogarda personalna dla mnie, świadczy tylko o Panu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł - taki sobie.

Z dawnych czasów - dekady sukcesu - jeden opozycyjny tekst do niego pasuje:

Władza poprzez środki masowego przekazu narzuca obywatelowi swój, ukuty przez siebie, jedynie słuszny, punkt widzenia.Potem bierze takiego obywatela i odpytuje go, co z tego zapamiętał.
Następnie jeszcze raz przedkłada jego wypowiedż w środkach masowego przekazu i mówi: widzicie, społeczeństwo podziela nasz punkt widzenia na sytuację i go popiera.

Nie chodzi tu tylko o to, że niezupełnie podzielam poglądy autora. Zyczę mu szczerze owocnego wytrwałego rozwoju w prawdziwego lwa komentarzy poltycznych.
Na dziś - jest nikim i jego poglądy są kalką cudzych poglądów.

Zachęcałbym :samodzielne lektury materiałów żródłowych, coś z opinii polonijnych,podparte oceną zagranicy bliższej i dalszej, co wymaga tylko elementarnej znajomości języków.
O "słuszności" komentatora swiadczą wnioski o przyszłym biegu wydarzeń, płynące z jego wynurzeń, potwierdzone dalszym biegiem komentowanych wydarzeń..
(Ja jestem ten z tych starszych, gorzej wykształconych i z mniejszej miejscowości... Podobno 2 lata temu glosowałem na Leppera lub Giertycha ;-) .De facto - lubię ludzi, którzy są inteligentni i kochają myśleć.)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.12.2007 01:40

Marniutki ten artykuł. Autor powinien przeanalizować sytuację na linii premier - prezydent. Oczekiwałem czegoś ciekawszego a nie zbioru sloganów głoszonych przez krajowe media.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zając, zając, bo terminy gonią ;) Szczególnie, że ich nie znam :P A sześć stron o jednym wierszu Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej trąci mi zbrodnią...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja napisałem - jest już w moderacji

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja ten tekst i tak już mam napisać od dawna. Ale dziś ruszyłem z pracami z literatury i poetyki, więc na politykę czasu nie mam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że ograniczona do komentarzy, które przeczytają nieliczni. Może coś wyskrobię z tej dyskusji na artykuł - w oczekiwaniu na późniejszą polemikę Grześka, jeśli się odważy (nie wątpie, raz na podst. jednego mojego komentarza mówiącego, że polska mentalność nie pozwala na liberalizację gospodarki, napisał spory artykuł...)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.